Największym dotychczas sukcesem Rozwoju Plus jest podebranie Prawu i Sprawiedliwości stanowiska wicemarszałka Sejmu, o które walczyli dwaj Marcinowie. Ostatecznie obsadził je Marcin Horała, a przegrał Marcin Ociepa. Na tego pierwszego zagłosowało 254 posłów, na drugiego – 167. Było to jednak zwycięstwo gorzkie, które może się obrócić przeciwko ugrupowaniu Mateusza Morawieckiego.
Marcin Horała został bowiem wicemarszałkiem w dużej mierze głosami Koalicji Obywatelskiej – solidarnie zagłosował za nim cały klub partii Donalda Tuska. Podobnie zachował się klub Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz klub Lewicy (z wyjątkiem poseł Anny Marii Żukowskiej i posła Tomasza Treli, którzy oddali głosy przeciwko obu kandydatom). Marcina Horałę poparł również niemal cały klub Centrum Pauliny Hennig-Kloski. Za jego konkurentem zagłosował oczywiście PiS, a poza tym większość klubu Polski 2050 oraz klubu Konfederacji.
Gorzkość jest zatem w fakcie, że co prawda kandydat Mateusza Morawieckiego wygrał rywalizację, ale głosami ugrupowania, z którym – jak stara się przekonywać były premier – twardo walczy. W tym spektaklu Morawiecki odegrał rolę, którą napisał dla niego Donald Tusk.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
