Piłkarze paragwajscy w meczu z reprezentacją Francji łamali reguły gry demonstracyjnie. Być może zawodnicy z Ameryki Południowej okazali się trendsetterami nowych wzorców w piłce nożnej, które mają swoje źródło w kontestacji liberalnego porządku światowego
Świat przechodzi mocne turbulencje polityczne, które dają o sobie znać również poza polityką, choćby w globalnym piłkarstwie. Zjawisko to można było zaobserwować na zakończonym właśnie mundialu, choć sam format tegorocznego turnieju świadczy raczej o tym, że decydenci z Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej (FIFA) wciąż są pod wpływem przebrzmiałego dyskursu.
Już samo zwiększenie liczby uczestników mundialu z 32 do 48 – o czym pisałem w „Do Rzeczy” (nr 28/2026) – to przejaw myślenia w kategoriach strategii DEI (skrót od Diversity, Equity, Inclusion, czyli po polsku od Różnorodności, Równości, Inkluzywności). Tyle że ta jest w odwrocie, jak to pokazuje zwłaszcza sytuacja w amerykańskim wielkim biznesie.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
