Projekt został opublikowany 17 lipca. Obecnie sprzedawcy energii stosujący taryfy zatwierdzane przez Urząd Regulacji Energetyki mają obowiązek przekazywać gospodarstwom domowym informacje o procentowej strukturze kosztów energii. Wśród nich znajduje się również szacowany udział kosztów zakupu uprawnień do emisji CO2, czyli kosztów wynikających z funkcjonowania systemu ETS.
Projekt przygotowany przez Ministerstwo Energii przewiduje wykreślenie tego obowiązku. Resort uzasadnia zmianę tym, że informacja ma dla odbiorców "ograniczoną użyteczność", generuje dodatkowe koszty po stronie przedsiębiorstw energetycznych i utrudnia uproszczenie rachunków za energię.
Piotr Müller: Rząd chowa ETS na fakturze
Projekt ostro skrytykował były rzecznik rządu Piotr Müller. "Rząd chowa ETS na fakturze, ale Polacy nadal za niego płacą!" Polityk PiS podkreślił w opublikowanym w mediach społecznościowych wpisie, że koszt systemu ETS nie zniknie z ceny energii – zniknie jedynie informacja o jego wysokości. "Faktura za prąd nie powinna służyć wygodzie przedsiębiorstwa energetycznego, lecz pozwalać odbiorcy zrozumieć, za co płaci."
Müller zaznaczył, że przejrzystość rachunków nie jest zbędnym kosztem. "Koszt ETS nadal będzie wpływał na cenę energii. Polacy mają jedynie otrzymywać mniej informacji na ten temat. Były rzecznik rządu wezwał również do wycofania projektu. "Ten przepis powinien zostać wycofany. Polacy mają prawo wiedzieć, jaka część ceny energii wynika z unijnej polityki klimatycznej. ETS nie stanie się tańszy tylko dlatego, że informacja o jego koszcie zniknie z faktury" – napisał na X.
Wanda Buk: Minister Motyka – cyk – i usuwa obowiązek
Do sprawy odniosła się także cytowana przez portal nielzależna.pl doradca Prezydenta RP i była wiceminister klimatu Wanda Buk. "Szanowni Państwo, my tu gadu-gadu a Pan Minister Miłosz Motyka – cyk – i usuwa z rozporządzenia taryfowego obowiązek informowania na fakturach za prąd o udziale ETS w cenie energii. Jak to mówią: PRZYPADEK?” – stwierdziła.
Buk zwróciła uwagę, że z projektu znika obowiązek przekazywania odbiorcom informacji o strukturze kosztów energii, obowiązujący od kilku lat.
Nawet 23 proc. ceny energii
Jak wynika z danych przywoływanych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska, koszty systemu ETS odpowiadają obecnie za około 15–16 proc. końcowej ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych. W zależności od taryfy i sprzedawcy udział ten może wynosić od około 10 do nawet 23 proc.
Jednocześnie koszty zakupu uprawnień do emisji CO2 stanowią około 50–60 proc. kosztów wytworzenia energii elektrycznej.
Czytaj też:
Kolejne zmiany w ETS. Bryłka ostrzega: Drastycznie podniesie rachunki Czytaj też:
"Co za farsa!". Zajączkowska-Hernik: Eurokraci rolują obywateli
