Rzecznik praw partyjnych
  • Łukasz WarzechaAutor:Łukasz Warzecha

Rzecznik praw partyjnych

Dodano: 
Kandydaci na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich: Sylwia Gregorczyk-Abram (L) i Adam Borowski (P)
Kandydaci na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich: Sylwia Gregorczyk-Abram (L) i Adam Borowski (P) Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Fakt, że na urząd RPO wybrano najpierw Adama Bodnara – rzutem na taśmę, tuż przed końcem VII kadencji Sejmu – a teraz panią Gregorczyk-Abram, pokazuje, że wadliwy jest sposób wyłaniania rzecznika. Czy urząd Rzecznika Praw Obywatelskich jest w ogóle potrzebny?

Pojedynek w Sejmie między kandydatem PiS na stanowisko rzecznika praw obywatelskich a kandydatką koalicji rządzącej w symboliczny sposób pokazuje upadek myślenia o państwie po stronie obu głównych obozów politycznych. Starcie Sylwii Gregorczyk-Abram z Adamem Borowskim było zderzeniem kandydatów, z których żaden nie nadawał się na urząd ustanowiony u schyłku PRL. Spowodowało to także, że zaczęły pojawiać się pytania, czy w ogóle urząd RPO jest w Polsce potrzebny. Spróbujmy na nie odpowiedzieć.

Przede wszystkim przypomnieć trzeba, że co prawda, polski ombudsman jest produktem schyłkowego okresu Polski Ludowej, ale przecież nie jest wynalazkiem oryginalnym. Za początki urzędu rzecznika praw uznaje się powołanie szwedzkiego „ombudsmana dla sprawiedliwości” w roku 1809. Lecz nawet wówczas nie był to urząd całkowicie nowy, bo jeszcze w 1713 r. król Szwecji Karol XII powołał pierwszego ombudsmana, który podczas jego uchodźstwa w Turcji miał pilnować funkcjonowania szwedzkiej administracji (Karol XII znalazł się na uchodźstwie w imperium osmańskim po przegranej bitwie pod Połtawą w 1709 r., w której został pokonany przez Rosjan).

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także