We wtorek rząd zatwierdził ustawę budżetową i okołobudżetową na 2027 rok. Zgodnie z konstytucją rząd jest zobowiązany przyjąć ostateczny projekt budżetu i przesłać go do Sejmu przed końcem września.
Z projektu przyszłorocznego budżetu wynika, że wydatki państwa w 2027 r. wyniosą 977,6 mld zł, a dochody 695 mld zł. Według projektu ustawy deficyt nie może przekroczyć 282,6 mld zł, a więc 7,2 proc. PKB.
Petru: Nagły wzrost wydatków będzie bardzo problematyczny dla budżetu
Do sytuacji finansów publicznych odniósł się we wtorek na antenie Radia Zet poseł klubu Centrum Ryszard Petru.
– To jest wyzwanie, trudna sytuacja, deficyt, rosnący dług. Trzeba będzie wyhamowywać to tempo wzrostu w przyszłym roku. Jak nic złego się nie wydarzy, to przejdziemy suchą stopą – powiedział parlamentarzysta.
Petru przestrzegał, że "nagły wzrost wydatków będzie bardzo problematyczny dla budżetu, skąd te środki znaleźć".
Poseł Centrum: 107 miliardów założonych w budżecie może być większe
Jednocześnie polityk przyznał, że "107 miliardów założonych w budżecie może być większe". – Może być 110, 115. Rating oznacza prawdopodobieństwo spłaty. Im mamy gorszy rating, im więcej tych cyferek – podkreślił. – To oznacza, że agencje obawiają się, że mamy wysokie wydatki socjalne, które nie generują wzrostu, mamy konflikt z prezydentem, który wetuje wszystko, co się da. W związku z tym przy lekkim spowolnieniu wzrostu gospodarczego może być problem z tym, żebyśmy mogli to refinansować – dodał.
Poseł klubu Centrum zaznaczył, że "wydajemy 9 miliardów do opłaty do górnictwa". – Gdybyśmy to obniżyli o połowę, do 4,5 miliardów, moglibyśmy w ten sposób znaleźć oszczędności na ten dodatkowy próg podatkowy, o którym dzisiaj mówił premier Tusk – mówił Petru.
– Ostatnio przyjęliśmy ustawę, która umarza stare składki ZUS, bo odzyskiwaliśmy 13 milionów składek kwotą 130 milionów. Czyli żeby odzyskać 13 milionów wydawaliśmy 130 milionów. To jest 100 milionów w błoto co roku. To jest jako przykład – zwrócił uwagę były lider Nowoczesnej.
Czytaj też:
Morawiecki ruga projekt rządu Tuska. "Po nich choćby Potop" Czytaj też:
Domański: Nie będzie "prezentów" w budżecie przed wyborami
