Polska planuje rozpoczęcie wydobycia ropy ze złoża "Wolin East", położonego na Bałtyku w pobliżu Świnoujścia i niemieckiej części wyspy Uznam. Złoże szacowane jest na około 22 mln ton ropy, a według polskich szacunków mogłoby zapewniać 4–5 proc. rocznego zapotrzebowania kraju na surowiec.
– To historyczny moment dla polskiego sektora energetycznego – mówił Rolf G. Skaar, prezes Central European Petroleum, w 2025 roku, po odkryciu największego konwencjonalnego złoża ropy w Polsce.
Projekt zakłada budowę sztucznej wyspy wiertniczej i wydobycie nawet 8100 ton ropy dziennie.
Niemcy obawiają się o morświny, ptaki i foki
Ze względu na bliskość niemieckiego wybrzeża inwestycja budzi jednak poważne obawy po drugiej stronie granicy. Największe zastrzeżenia dotyczą wpływu wydobycia na zwierzęta i morski ekosystem. Niemiecka organizacja ekologiczna BUND domaga się dokładnego zbadania potencjalnych skutków dla morświnów, fok, ptaków morskich oraz dna Bałtyku. Szczególną uwagę zwraca na możliwość ingerencji w warstwy geologiczne i wodonośne podczas wiercenia. Według organizacji może to mieć znaczenie także dla przyszłego zaopatrzenia Uznamu w wodę.
Obawy dotyczą również obszarów Natura 2000, które znajdują się w pobliżu planowanej inwestycji. Według niemieckiej inicjatywy ekologicznej część projektu może obejmować obszary ważne dla ptaków wędrownych, fok szarych i morświnów. Niemiecka strona wskazuje także na ryzyko awarii. W przypadku uszkodzenia instalacji do Bałtyku mogłoby przedostawać się, według szacunków cytowanych przez NDR, nawet 3300 litrów ropy dziennie.
Przeciwko inwestycji występują również niemieckie samorządy, które obawiają się konsekwencji dla turystyki. Kurorty na Uznamie są silnie uzależnione od turystyki, dlatego ewentualne zanieczyszczenie morza mogłoby uderzyć zarówno w środowisko, jak i lokalną gospodarkę.
Czytaj też:
AfD rozmawia z szefem Gazpromu o wznowieniu dostaw rosyjskiego gazu Czytaj też:
Ta liczba pokazuje, że ETS w Polsce to szaleństwo. Przyznają to europosłowie KO
