Bilety lotnicze będą droższe? "Pytanie brzmi: o ile?"

Bilety lotnicze będą droższe? "Pytanie brzmi: o ile?"

Dodano: 
Samolot, zdjęcie ilustracyjne
Samolot, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash / John McArthur
Rosnące ceny paliwa lotniczego coraz mocniej uderzają w przewoźników. Według monitora IATA średnia cena baryłki wynosi już 194,90 dol.

Mimo wzrostu kosztów popyt na podróże lotnicze pozostaje wysoki. Według prognoz Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA), przytaczanych przez Business Insider, w 2026 roku linie lotnicze mają przewieźć 5,1 mld pasażerów, a średnie wypełnienie samolotów ma osiągnąć rekordowe 84 proc.

Znacznie gorzej wyglądają prognozy dotyczące rentowności branży. IATA szacowała w czerwcu, jeszcze przed wrześniową eskalacją kryzysu na rynku ropy, że zysk netto przewoźników wyniesie w tym roku 23 mld dolarów wobec wcześniejszej prognozy na poziomie 41 mld dolarów.

Marża netto branży ma spaść do około 2 proc., a zysk przypadający na jednego pasażera – do zaledwie 4,50 dolara.

Paliwo odpowiada już za ponad 40 proc. kosztów

Największym problemem pozostają ceny paliwa lotniczego. Według monitora IATA średnia cena baryłki wynosi już 194,90 dol. To o ponad 5 dolarów więcej niż podczas kwietniowego szczytu.

W Polsce drogie paliwo na razie nie zahamowało wzrostu ruchu. Lotnisko Chopina w lipcu obsłużyło ponad 2,5 mln pasażerów, a w sierpniu wynik był jeszcze wyższy.

Koszty ponoszone przez linie szybko jednak rosną. Jak wskazuje cytowany przez Business Insider Cezary Krawczuk, prezes UNIMOT Aviation, paliwo odpowiada już za ponad 40 proc. wydatków przewoźników.

Nie oznacza to automatycznej i natychmiastowej podwyżki cen biletów. Linie lotnicze wykorzystują kontrakty hedgingowe, czyli z wyprzedzeniem zabezpieczają ceny części przyszłych dostaw paliwa. Znaczenie mają także wcześniejsze zakupy, konkurencja na danej trasie, sezonowość, opłaty lotniskowe i poziom wypełnienia samolotów.

Hedging nie usuwa jednak problemu wysokich cen – może przede wszystkim odsunąć jego skutki w czasie.

Ryanair zabezpieczył 80 proc. paliwa. O'Leary zapowiada wzrost cen biletów

Ryanair zabezpieczył około 80 proc. zapotrzebowania na paliwo na rok finansowy 2027 po cenie wynoszącej około 67 dolarów za baryłkę. W przypadku pozostałej części przewoźnik jest już znacznie bardziej narażony na aktualne ceny rynkowe.

Rosnące wydatki są widoczne w wynikach finansowych. Koszty operacyjne Ryanaira wzrosły o 11 proc., do 3,81 mld euro, natomiast zysk po opodatkowaniu spadł o 34 proc., do 538 mln euro.

Prezes linii Michael O'Leary nie ukrywa, że jego zdaniem konsekwencje ostatecznie odczują również pasażerowie. – Nie mam wątpliwości, że ceny biletów wzrosną w przyszłym roku. Pytanie brzmi: o ile – powiedział.

Ryanair obniżył również swój cel dotyczący liczby pasażerów w roku finansowym 2027 z 216 do 214 mln. Nie jest to jednak rezultat załamania popytu. W sierpniu linia przewiozła 22,2 mln osób, czyli o 6 proc. więcej niż rok wcześniej. Ograniczenie celu ma pozwolić przede wszystkim na zmniejszenie liczby kosztownych zimowych operacji i przynieść od 70 do 100 mln euro oszczędności.

LOT też odczuwa drogie paliwo

Rosnące ceny są problemem również dla PLL LOT. Rzecznik przewoźnika Krzysztof Moczulski przekazał, że udział paliwa w kosztach linii wzrósł z około 25 proc. przed końcem lutego do około 40 proc.

Jednym ze sposobów ograniczania wydatków ma być modernizacja floty.

– Pozyskujemy nowe samoloty i stopniowo wycofujemy starsze, mniej ekonomiczne maszyny – wskazuje Moczulski, cytowany przez Business Insider. Przykładem są planowane Airbusy A220. Maszyny mogące zabrać 149 pasażerów mają zużywać mniej więcej tyle paliwa, ile starsze Embraery przewożące 70-80 osób.

Czytaj też:
Meloni znów obniża ceny paliw. We Włoszech ulga potrwa do 1 maja
Czytaj też:
Domański: Nie będzie "prezentów" w budżecie przed wyborami

Źródło: biznes.interia.pl/Business Insider
Czytaj także