RYSZARD GROMADZKI: W ostatnich dniach przed komisją Kongresu USA zeznawał dr Anthony Fauci, główny architekt lockdownów i ograniczeń praw obywatelskich w Stanach Zjednoczonych, w czasie tzw. pandemii COVID-19. Fauci odmówił odpowiedzi na pytania kongresmenów, zasłaniając się 5. poprawką amerykańskiej konstytucji. Dochodzenia w sprawie działań rządów w okresie COVID-19 trwają także przed parlamentami kilku państw europejskich. W Polsce mamy ciszę. Czy to dlatego, że poza Konfederacją wszystkie pozostałe ugrupowania były po uszy "umoczone" w sanitaryzmie, przejawiającym się łamaniem prawa i wymuszaniem na Polakach obowiązkowych szczepień?
ANNA MARIA SIARKOWSKA: Odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Dzisiaj władza jest w rękach ówczesnej opozycji, która popierała działania rządu Mateusza Morawieckiego w zakresie polityki covidowej, prowadzonej z pogwałceniem praw obywatelskich. Koalicja Obywatelska i jej poplecznicy nawoływali wtedy do wprowadzenia paszportów covidowych i usankcjonowania segregacji sanitarnej. Nic dziwnego zatem, że obecnie nie są zainteresowani rozliczeniem łamania prawa w tym obszarze.
W sprawie łamania prawa w okresie COVID-19 mieliśmy do czynienia z klasycznym "porozumieniem ponad podziałami". Poza grupą kilkunastu sprawiedliwych posłów z Konfederacji i Prawa i Sprawiedliwości, wśród których była pani, cała reszta ślepo wspierała sanitaryzm wymierzony w Polaków i gospodarkę. Jak w tym kontekście odebrała pani wypowiedź byłego premiera Mateusza Morawieckiego, który w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim oświadczył, że był przeciwny obowiązkowym szczepieniom?
Słuchając go, byłam po prostu zażenowana. Mateusz Morawiecki jako premier był osobą bezpośrednio odpowiedzialną za wdrażanie restrykcji pandemicznych w Polsce. Pilnował, żeby Polska podążała tą samą drogą, którą szły inne państwa na świecie, implementując szalone pomysły proponowane przez Anthony’ego Fauciego czy Światową Organizację Zdrowia. To polityczne rekomendacje międzynarodowe były dla niego realnym punktem odniesienia, a nie oceny polskich niezależnych ekspertów. Obowiązkowe maski noszone przez wszystkich i wszędzie, lockdowny zatrzymujące życie gospodarcze i społeczne, zamykanie Polaków w domach, bez możliwości wyjścia do parku czy lasu czy dezorganizacja systemu ochrony zdrowia dokonana pod hasłem walki z pandemią nie były decyzjami medycznymi, a stricte politycznymi. Oczywiście premier powołał Radę Medyczną, ale pełniła ona funkcję listka figowego dla restrykcji pandemicznych już politycznie uzgodnionych na forum międzynarodowym. Dał się w tym kontekście zapamiętać jako pozbawiony emocji dogmatyk sanitaryzmu, gotowy podporządkować walce z epidemią całe życie społeczne, gospodarcze i religijne w Polsce, a zarazem jako osoba pozbawiona wyrzutów sumienia z powodu tego, że wdrażane przez niego działania, rujnujące polską gospodarkę oraz dewastujące prywatne i społeczne życie Polaków, nie przynoszą żadnych wymiernych efektów. Trzeba to powiedzieć jednoznacznie: Mateusz Morawiecki dążył do wprowadzenia obowiązkowych szczepień na COVID-19, choć publicznie deklarował, że mają zostać dobrowolne.
