Polityk chce zjednoczyć umiarkowaną lewicę i centrolewicę oraz powstrzymać dojście do władzy Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen.
Glucksmann ogłosił swoją decyzję w niedzielę na antenie TF1. Jak przekonywał, sytuacja na francuskiej scenie politycznej wymaga od niego zaangażowania w walkę o Pałac Elizejski.
– Czy zamierzamy oddać nasz kraj skrajnej prawicy? W obliczu takiego wyboru nie mogłem pozostać biernym obserwatorem – oświadczył Glucksmann.
Stawka jest wysoka. Podzielona francuska lewica mierzy się z wysokim poparciem dla Marine Le Pen i jej Zjednoczenia Narodowego. Liderka prawicy przoduje w sondażach przed pierwszą turą wyborów zaplanowaną na 18 kwietnia 2027 r.
Glucksmann chce zjednoczyć umiarkowaną lewicę
46-letni Glucksmann będzie musiał rywalizować nie tylko z prawicą, ale również z Jean-Lukiem Mélenchonem, liderem radykalnej lewicy, który obecnie wyprzedza go w części badań opinii publicznej.
Europoseł zapowiada, że zamierza walczyć przede wszystkim o umiarkowanych wyborców i stworzyć możliwie szeroką koalicję polityczną. – Lewica może wygrać wybory prezydenckie, jeśli pozostanie wierna swoim zasadom. Musimy przestać obawiać się Mélenchona – przekonywał.
Glucksmann zdobył mandat w 2024 r. w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Lista, której przewodził, uzyskała trzeci wynik w kraju.
Zwolennik integracji UE i sympatyk Ukrainy
Raphael Glucksmann jest synem znanego francuskiego filozofa i eseisty André Glucksmanna oraz wnukiem Rubina Glucksmanna, który był sowieckim agentem. Doświadczenie polityczne zdobywał również poza Francją. Był doradcą prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego po rewolucji róż.
Obecnie Glucksmann przedstawia się jako zdecydowany obrońca liberalnej demokracji. Choć krytykuje część działań prezydenta Emmanuela Macrona, w polityce międzynarodowej zajmuje zbliżone stanowisko w kilku kluczowych kwestiach. Opowiada się za pogłębianiem integracji europejskiej oraz dalszym wsparciem Ukrainy.
Francuskie media stawiają pytanie, czy Glucksmann zdoła skonsolidować rozdrobniony obóz centrolewicowy i wyprzedzić kandydatów pozostałych nurtów lewicy. Od tego może zależeć, czy znajdzie się w drugiej turze i stanie się głównym rywalem Marine Le Pen.
