Julia Mendel: Pokój nie może być prorosyjski
  • Maciej PieczyńskiAutor:Maciej Pieczyński

Julia Mendel: Pokój nie może być prorosyjski

Dodano: 
Julia Mendel
Julia Mendel Źródło: Archiwum Julii Mandel
Była rzeczniczka prezydenta Ukrainy miała w środę wystąpić w Parlamencie Europejskim na zaproszenie AfD. Nie została jednak wpuszczona do budynku PE.

Jak twierdzi – z powodu sankcji, jakie na nią nałożył Zełenski. Publikujemy fragmenty przemówienia, które Julia Mendel ostatecznie wygłosiła zdalnie, w ramach wideokonferencji.

Julia Mendel była rzeczniczką prasową prezydenta Wołodymyra Zełenskiego na początku jego rządów. Obecnie jest jednym z jego najostrzejszych krytyków. Z jednej strony potępia inwazję Rosji na Ukrainę. Z drugiej przekonuje, że władze w Kijowie powinny dążyć do pokoju zamiast do eskalacji. Jej wypowiedzi wywołują na Ukrainie ostre kontrowersje, a krytycy zarzucają jej powielanie prorosyjskich narracji.

Niedawno Zełenski objął ją sankcjami personalnymi. Ukraińskie władze uzasadniają tę decyzję rozpowszechnianiem rosyjskiej propagandy i dezinformacji. Sama Mendel uważa nałożone na nią sankcje za niekonstytucyjne i politycznie motywowane. Pod koniec sierpnia udzieliła piszącemu te słowa wywiadu na łamach "Do Rzeczy". Stwierdziła w nim m.in., że Zełenski zrobił z Ukrainy "małą Rosję".

Na 16 września planowane było wystąpienie Mendel w Parlamencie Europejskim na zaproszenie polityków niemieckiej AfD, w ramach konferencji pod hasłem "Odważyć się na pokój – dyplomacja zamiast eskalacji". Ostatecznie byłej rzeczniczki Zełenskiego do budynku PE w Strasburgu nie wpuszczono.

– W dniu mojego wystąpienia zabroniono mi wstępu do Parlamentu Europejskiego. Bezpośrednio przypisuję to sankcjom Zełenskiego. Ale przemówienie i tak się odbędzie, ponieważ wiem, że reprezentuję ogromny segment społeczeństwa, który tęskni za pokojem i chce być wysłuchany – tak ten fakt skomentowała na X sama zainteresowana. Mendel połączyła się z uczestnikami wydarzenia za pośrednictwem wideopołączenia.

Publikujemy fragmenty przemówienia Julii Mendel w polskim tłumaczeniu:

"Dziś niektórzy na Zachodzie i w ukraińskich mediach państwowych nazywają mnie 'prorosyjską', gdy tylko stwierdzam jakiś oczywisty fakt dotyczący wojny albo nie zgadzam się z polityką nieustannej eskalacji prowadzonej przez Zełenskiego. Ludzie żyjący w wygodnych warunkach na Zachodzie czasem sądzą, że rozumieją Ukrainę i tę wojnę lepiej ode mnie — ode mnie, która relacjonuję ten konflikt od 2014 roku, wielokrotnie jeździłam do Donbasu z samym Zełenskim, uczestniczyłam w negocjacjach, pomagałam kształtować komunikację prezydenta i pozostałam w kraju, gdy w 2022 roku rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja. Byłam pod ostrzałem i cudem przeżyłam. Nikt nie może poważnie nazywać mnie prorosyjską, chyba że przyjmuje prymitywną, czarno-białą narrację o tej wojnie.

Nie przybyłam tutaj, żeby prowadzić polityczne gry. Przybyłam tylko w jednym celu: błagać o pomoc dla narodu ukraińskiego — dla mojego narodu.

(…)

Stoję tutaj, ponieważ Ukraina i Europa wciąż wybierają złą wojnę zamiast złego pokoju — eskalację zamiast dyplomacji, raz za razem. A jednak pewnego dnia ta wojna się skończy i każdy z nas zostanie zapamiętany przez pryzmat owoców, które wydaje dzisiaj.

(…)

Jedna trzecia Ukrainy została zamieniona w piekło. Prawie dwadzieścia procent naszego terytorium znajduje się pod okupacją; kolejne dziesięć procent stało się płonącym frontem. Zastanówcie się: jak długo pozostałe 70 procent może wytrzymać z tak otwartą i nieleczoną raną?

A jaką strategię wspieramy dzisiaj? Strategię, w której to codzienne cierpienie staje się niewidzialne, pozbawione znaczenia w zestawieniu z wielką ideą — ZNISZCZENIEM ROSJI. Powiedzmy sobie szczerze: bardzo wielu ludzi bardziej pragnie zniszczyć Rosję, niż uratować Ukrainę. Z rosnącym zapałem kilka razy w miesiącu czytamy w głównych mediach płomienne artykuły zapowiadające rychły upadek Rosji. Czytamy je od prawie ćwierć wieku. Ceną tego upadku rozłożonego na raty jest mój naród, mój kraj, moje państwo — Ukraina.

Żaden z tych zachodnich ekspertów, profesorów ani dziennikarzy piszących takie artykuły nigdy nie zgodziłby się żyć w takim kraju ani pozwolić, by jego własna ojczyzna przeszła przez podobne okropności w imię wielkiej idei.

(…)

Najpierw były porozumienia stambulskie, potem Formuła Pokoju, następnie Plan Zwycięstwa, a później Koalicja Chętnych. Większość ludzi nie wie jednak, że było również wielu pośredników ułatwiających kontakty, a także wiele interpretacji prawnych tego, co dziś w uproszczeniu sprowadza się do formuły 'oddać terytorium czy nie' — interpretacji, które z czasem mogłyby pomóc Ukrainie zachować kontrolę.

Istniały porozumienia, o których nigdy nie słyszeliście, a o których publicznie wspominano jedynie przelotnie.

Wszystkie te ustalenia zostały odrzucone przez Wołodymyra Zełenskiego — nawet te, w których dał własne słowo i złożył własną obietnicę. Przedstawia najbardziej maksymalistyczną i nieosiągalną drogę do zwycięstwa jako jedyną drogę do pokoju — a to mówi mi, że wcale nie jest szczególnie zainteresowany jego osiągnięciem.

(…)

Od uzyskania niepodległości w 1991 roku Ukraina straciła ponad połowę swojej ludności. Wówczas mieszkały tam pięćdziesiąt dwa miliony ludzi. Dzisiaj, nawet według najbardziej optymistycznych szacunków, jest ich około dwudziestu pięciu milionów — a spadek przyspiesza. Prawie połowę ludności stanowią emeryci, wskaźnik urodzeń jest katastrofalnie niski, a wojna nadal odbiera życie i wypędza z kraju tych, którzy po prostu chcą żyć. (…) Według ostrożnych szacunków Ukraina traci ponad sześćset tysięcy mieszkańców rocznie. W takim tempie w ciągu dziesięciu lat liczba ludności może spaść znacznie poniżej dwudziestu milionów.

To katastrofalne liczby. Wojna uczyniła z Ukrainy miejsce, w którym życie i nadzieja na przyszłość wydają się coraz mniej możliwe. To prosta arytmetyka — arytmetyka pokazująca, jak mój kraj znika na waszych oczach przy gorącym aplauzie dla człowieka kroczącego po czerwonym dywanie, człowieka sprawującego władzę już ósmy rok, który zawsze znajduje kolejny powód, dla którego wojny jeszcze nie można zakończyć.

(…)

Patrzę, jak niewygodne ukraińskie głosy są ignorowane — a jest ich coraz więcej — pomimo prześladowań, gróźb, bezprawnych sankcji, postępowań karnych, niszczenia reputacji i piętnowania ludzi jako zdrajców, tylko dlatego, że występujemy przeciwko wojnie. Jak doszliśmy do sytuacji, w której każdego przeciwnika wojny uznaje się za prorosyjskiego i antydemokratycznego? Posłuchajcie uważnie: pokój nie może być prorosyjski. Pokój jest jedynym wyjściem z kryzysu, w którym wszyscy toniemy — a przede wszystkim naród ukraiński.

Zełenski mówi nam, że będzie domagał się lepszych warunków pokoju. Problem polega jednak na tym, że tracimy kraj, tracimy naród. Nie będzie już ludzi, którym można byłoby zaoferować te lepsze warunki. (…) Nie ma lepszego momentu na pokój niż TERAZ.

Tutaj, w Europie, patriotyzmem stało się milczenie o tym, co dzieje się wewnątrz Ukrainy. Zamknięte dla mężczyzn granice zmieniły życie niezliczonych rodzin w więzienie. Korupcja na gigantyczną skalę — skalę, której po prostu nie potraficie sobie wyobrazić — sięgająca najbliższego otoczenia prezydenta, w połączeniu z powszechną biedą, za chwilę zabije samą motywację do stawiania oporu Rosji.

Polowania na mężczyzn, tortury w punktach mobilizacyjnych, mężczyźni bici na śmierć przez pracowników komisji wojskowych, a czasem zabijani przez własnych dowódców — wszystko to przypomina brutalne widowisko gladiatorów, w którym zwykli Ukraińcy mają jeden cel: przeżyć. Mężczyźni uciekają przez góry i rzeki; nasze własne służby wyławiają ciała tych, którym się nie udało.

(…)

Wojna Putina jest nieusprawiedliwiona w swoim okrucieństwie i lekceważeniu ludzkiego życia. Równie nieusprawiedliwiony jest bilans działań Zełenskiego: demontaż reform, ochrona skorumpowanych sieci, oszukiwanie własnego narodu i stawianie osobistej władzy ponad przetrwaniem narodu.

(…)

Czy Europa naprawdę zrobiła wystarczająco dużo, by zakończyć tę wojnę? Każdy, kto próbował rozmawiać z Putinem, był atakowany i piętnowany jako prorosyjski — od Orbána i Ficy po samego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Trudno uwierzyć, że w cywilizowanym świecie mogą dominować tak płytkie, czarno-białe narracje — zwłaszcza gdy przedmiotem rozmowy jest wojna.

Tak, Rosja rozpoczęła tę wojnę. Ale podtrzymują ją lobbyści wojenni — ci, którzy na niej zarabiają. To nie ja i nie wy. Dlaczego więc mielibyście wspierać tę rzeź, tę wojnę na wyniszczenie prowadzoną kosztem Ukraińców?

Co kryje się za ogromną kampanią PR-ową na rzecz militaryzacji Niemiec? Niepewność co do własnego kierunku? Co Polacy sądzą o perspektywie konieczności pójścia na wojnę? Kupują nieruchomości w Hiszpanii i we Włoszech. Dlaczego wojowniczy Brytyjczycy i Francuzi nadal nie stoją w szeregach ukraińskiej armii? Pytanie samo zawiera odpowiedź.

(…)

Zapytam więc wprost: czy jesteście gotowi, żeby wasze dzieci walczyły — na prawdziwym froncie? Nie wierzę, że jesteście.

(…)

Czy można przyjaźnić się z Rosją? Jako Ukrainka nie widzę możliwości natychmiastowej przyjaźni po całym bólu, którego doświadczyliśmy. Ale czy musimy nadal się nawzajem zabijać? Czym innym jest nie być przyjaciółmi, a czym innym nadal się zabijać. Rosję można powstrzymywać i nie dopuścić do powtórzenia takiej agresji — nie poprzez wojnę, lecz poprzez rozsądek, dyplomację i człowieczeństwo.

(…)

Upadek Rosji jest nieuchronny wyłącznie w umysłach idealistów nieznających gospodarczych realiów Rosji i Ukrainy. Nie przybyłam tutaj, żeby bronić Rosji ani jej schlebiać — ale myślenie życzeniowe jest pułapką, a w moim kraju cenę tej pułapki mierzy się tysiącami istnień ludzkich. Dzisiejsze myślenie życzeniowe ma barwę ukraińskiej krwi.

(…)

Tylko silny przywódca może zakończyć tę wojnę. Serca milionów ludzi przepełnia wdzięczność wobec Donalda Trumpa za odwagę zakwestionowania status quo, które skazuje naród ukraiński na cierpienie.

(…)

Kiedy Zełenski kandydował na prezydenta, mówił, że uklęknie przed Putinem, aby Putin nie rzucił Ukrainy na kolana. Mówił, że liczy się każde życie, że najważniejsze jest ludzkie życie. I że jeżeli nie uda mu się zakończyć wojny, odda stanowisko komuś innemu, komu się to uda. Dzisiaj co tydzień zmienia warunki pokoju: raz jest nim przystąpienie do NATO, raz odzyskanie Krymu, raz granice z 1991 roku, raz członkostwo w Unii Europejskiej — jak gdyby wszystko to można było osiągnąć jednym ruchem — a teraz odmowa oddania Donbasu.

(…)

Wzywam do powrotu do dyplomacji i polityki. (…) Stoję tutaj tylko z jednego powodu: ktoś musi przemówić w imieniu narodu ukraińskiego i ktoś musi o niego walczyć — nie o ruiny, nie o terytorium, nie o medale, lecz o ludzi.

(…)

Według najnowszego sondażu Gallupa 66 procent Ukraińców chce pokoju tak szybko, jak to możliwe. Kolejne 11 procent nie potrafiło odpowiedzieć — prawdopodobnie ze strachu przed wyrażeniem swojego prawdziwego zdania.

Rosnące nastroje antywojenne wypełniają internet i sądy, ponieważ na Ukrainie ludzie mogą zostać skazani, objęci sankcjami lub napiętnowani jako zdrajcy tylko dlatego, że wzywają do pokoju albo krytykują przywództwo kraju.

(…)

Wszyscy widzieliście straszliwe nagrania rosyjskiej rakiety uderzającej w szpital dziecięcy Ochmatdyt w Kijowie w lipcu 2024 roku. Być może nie wiecie jednak, że później wielu znanych ukraińskich blogerów — zarówno ukraińskojęzycznych, jak i rosyjskojęzycznych, mających milionowe audytoria — wystąpiło z apelem o zakończenie wojny. Cytuję: 'Nie potrzebujemy granic z 1991 roku, ponieważ ludzie chcą tylko pokoju i spokoju'.

Wszyscy ci blogerzy zostali wezwani na rozmowy ze służbami bezpieczeństwa, gdzie powiedziano im, że jest to rosyjska propaganda. (…) Prawie wszyscy później zamilkli, a jeden został zmuszony do opuszczenia kraju.

Dla Zełenskiego słowo prawdy stanowi zagrożenie. Jako specjalista od PR wie, jak wielką siłę mają słowa. Zaledwie trzy dni przed tym przemówieniem Wołodymyr Zełenski nałożył na mnie niekonstytucyjne sankcje. Twierdzi, że powodem było szerzenie „rosyjskiej propagandy”. W praktyce nakłada sankcje na każdego, kto mówi to, czego on nie chce słyszeć.

(…)

W chwili, gdy powiedziałabym, że konieczne są kompromisy terytorialne (…) sama podpisałabym własny akt oskarżenia o zdradę i wyrok piętnastu lat więzienia lub dożywocia. Dlatego tego nie powiem.

(…)

Pamiętajcie o Finlandii. Kto dzisiaj powiedziałby, że Finlandia przegrała swoją wojnę? Przegrała niektóre bitwy — ale ocaliła swój naród i swoją przyszłość. Ukraina może stać się drugą Finlandią. Ukraina może stać się pograniczem między Zachodem a Rosją.

(…)

Jeżeli naprawdę chcecie walczyć z Rosją, jedźcie na front. Nie cenzurujcie Ukraińców wzywających do pokoju. Siedzenie w wygodnych warunkach na Zachodzie i atakowanie tych, którzy domagają się zakończenia rzezi, nie czyni z was bohaterów. Czyni z was hipokrytów.

Nie ma żadnego usprawiedliwienia — żadnego — dla tak potwornej utraty ludzkiego życia i kapitału ludzkiego. Żadna idea, choćby najwznioślejsza, i żadna strategia, choćby najprzemyślniejsza, nie może być warta narodu, który utracił połowę swoich ludzi, pokolenia dzieci, które nie potrafią czytać, rodzin unicestwionych jednym wybuchem i przyszłości zgaszonej, zanim zdążyła się rozpocząć. Kiedy wreszcie przyjdzie czas podsumowania, nie będziemy mierzyć go zdobytym czy utraconym terytorium, dostarczoną bronią ani oklaskami na czerwonych dywanach. Będziemy mierzyć go ludzkim życiem — dziećmi, które nigdy się nie nauczyły, rodzicami, którzy nigdy nie wrócili, krajem, któremu pozwolono zniknąć, podczas gdy świat odwracał wzrok i nazywał to determinacją. Historia nie zapyta, jak głośno biliśmy brawo. Zapyta, co uratowaliśmy.

(…)

Wzywam dziś wszystkich europejskich polityków, aby zjednoczyli się wokół sprawy pokoju, pomogli doprowadzić tę straszliwą wojnę rosyjsko-ukraińską do końca oraz przywrócić stabilność i bezpieczeństwo na naszym kontynencie.

Na zakończenie pragnę podziękować Alternatywie dla Niemiec, a szczególnie Tino Chrupalli za przyjazd aż z Berlina, aby wziąć udział w tym wydarzeniu, oraz osobiście doktorowi Hansowi Neuhoffowi za zaproszenie mnie tutaj i promowanie samej idei dyskusji o drogach prowadzących do pokoju w Europie. To najsłuszniejsza rzecz, jaką ktokolwiek może dziś zrobić".

Czytaj też:
Kolejna afera korupcyjna. Zełenski żąda od posłów odwołania prokuratora generalnego
Czytaj też:
Cień nadziei na deeskalację. Zełenski: To mógłby być pierwszy krok

Źródło: DoRzeczy.pl
Księgarnia Do RzeczyKsiążki Macieja Pieczyńskiego
można kupić w Księgarni Do RzeczyZapraszamy
Czytaj także