W poniedziałek przed budynkiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zebrało się ok. 2 tysiące pracowników oświaty. Protestują przeciwko obecnym warunkom pracy i poziomowi płac.
– To czerwona kartka dla pana premiera, który mówił, że nauczyciele są solą tej ziemi. Czy ja to czuję? Bardzo tania jest teraz ta sól – powiedzieli uczestnicy wydarzenia w rozmowie z reporterem RMF FM.
Najważniejszym postulatem protestujących coroczna waloryzacja wynagrodzeń nauczycieli, uzależniona od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. ZNP wskazuje, że pomimo wcześniejszych zapewnień polityków koalicji 15 października, że takie rozwiązanie zostanie wprowadzone, obecnie rząd wskazuje, że nie ma szans na jego realizację. Nauczyciele wskazują, że przyznane im podwyżki są niewystarczające. Dodają, że szczególnie ciężka jest sytuacji osób rozpoczynających pracę w szkołach. Ich wynagrodzenie jest wyższe od płacy minimalnej jedynie o 502 złote.
Lubnauer: Priorytetem kwestia bezpieczeństwa
Do protestu odniosła się we wtorek na antenie Polsat News wiceminister edukacji narodowej Katarzyna Lunauer.
– Musimy zdać sobie sprawę, że jeżeli spojrzymy na to, jakie są potrzeby związane z budżetem, to priorytetem w tej chwili jest kwestia bezpieczeństwa. Dzisiaj jest 1 września i nigdy byśmy nie chcieli być w takiej sytuacji, jak byliśmy 1 września 1939 roku – powiedziała polityk Koalicji Obywatelskiej.
Lubnauer podkreśliła, że "nakłady na edukację wzrosły o 74 proc. w ciągu czterech lat".
Wiceminister: Nie mam żadnych wątpliwości, że nauczyciele powinni godnie zarabiać
Wiceszefowa MEN zadeklarowała, że płace nauczycieli zostaną powiązane "z jakimś wskaźnikiem na pewno zewnętrznym". – Pracujemy nad tym, żeby wypracować system, który doprowadziłby do tego, że nauczyciele mają pewność co do swoich przyszłych zarobków – zapewniła Katarzyna Lubanuer.
– Nie mam żadnych wątpliwości, że nauczyciele powinni godnie zarabiać i chcielibyśmy, żeby zarabiali jak najlepiej. Pamiętajmy, że udało się za czasów tego rządu wprowadzić podwyżki, które skumulowane w sumie dla nauczycieli dyplomowanych wynoszącą 41 proc., a w przypadku nauczycieli początkujących to jest 44 proc. – podkreślił wiceminister edukacji narodowej.
Czytaj też:
Ostre starcie o zarobki nauczycieli. Józefaciuk punktuje Lubnauer: Z czego się pani cieszy? Czytaj też:
Coraz większe kłopoty Nowackiej. Nauczyciele mówią o "absurdzie"
