Przed budynkiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zebrało się ok. 2 tysiące pracowników oświaty. Protestują przeciwko obecnym warunkom pracy i poziomowi płac.
– To czerwona kartka dla pana premiera, który mówił, że nauczyciele są solą tej ziemi. Czy ja to czuję? Bardzo tania jest teraz ta sól – powiedzieli uczestnicy wydarzenia w rozmowie z reporterem RMF FM.
Protestujący mieli ze sobą liczne transparenty oraz czerwone kartki – wyraz sprzeciwu wobec polityki rządu.
Postulaty nauczycieli
Najważniejszym postulatem protestujących coroczna waloryzacja wynagrodzeń nauczycieli, uzależniona od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. ZNP wskazuje, że pomimo wcześniejszych zapewnień polityków koalicji 15 października, że takie rozwiązanie zostanie wprowadzone, obecnie rząd wskazuje, że nie ma szans na jego realizację. Nauczyciele wskazują, że przyznane im podwyżki są niewystarczające. Dodają, że szczególnie ciężka jest sytuacji osób rozpoczynających pracę w szkołach. Ich wynagrodzenie jest wyższe od płacy minimalnej jedynie o 502 złote.
– Chcemy przypomnieć politykom rządu i panu premierowi obietnice, które złożyli nauczycielom, i tych obietnic do dzisiaj nie dotrzymali, a minęły już ponad dwa lata – mówi Magdalena Kaszulanis ze ZNP.
Ministerstwo Edukacji Narodowej zapewnia, że pracuje nad trwałą reformą zasad wynagradzania. – Celem jest stworzenie stabilnego systemu powiązania wynagrodzeń nauczycieli ze wskaźnikami gospodarczymi, który zastąpi coroczne negocjacje dotyczące wysokości podwyżek – przekazywała w lipcu rzeczniczka MEN Ewelina Gorczyca.
– Bardzo zależy nam na powiązaniu systemu wynagradzania nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w kraju. Uważamy, że byłoby to rozwiązanie modelowe i docelowe – mówił w jednym z wywiadów prezes ZNP Sławomir Broniarz.
Czytaj też:
Leśkiewicz: Nowacka to najgorsza minister w historii. Zepsuła słuszną ideę Czytaj też:
Wakacje jak ferie zimowe? Tak ten pomysł oceniają MEN i ZNP
