Teraz Urząd przedstawił wyniki analizy gwałtownych podwyżek. Nie stwierdził zmowy cenowej ani innych praktyk ograniczających konkurencję. Problem ma być systemowy.
UOKiK trzy razy zwracał się do resortu energii
Problem wysokich cen pelletu nie jest dla administracji nowy. Jak wynika z komunikatu Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, prezes UOKiK Tomasz Chróstny jeszcze przed ostatnimi wzrostami cen zwracał uwagę Ministerstwa Energii na sytuację na rynku. W tym roku zrobił to trzykrotnie – w lutym, kwietniu i lipcu. – Prezes UOKiK w wysłanych pismach trzykrotnie w tym roku, w lutym, kwietniu i lipcu, informował Ministra Energii o przyczynach sytuacji na rynku i możliwościach jej zmiany – podał Urząd.
Teraz UOKiK wskazuje, jakie działania mogą zostać podjęte przez administrację. Jeden z instrumentów pozostaje w rękach resortu energii. Ministerstwo może zdecydować o ewentualnym ograniczeniu zużycia pelletu przez przedsiębiorstwa energetyczne i ciepłownicze. Według UOKiK celem takiego rozwiązania byłaby ochrona indywidualnych odbiorców przed podwyżkami.
Druga możliwość dotyczy zwiększenia dostępności surowca do produkcji pelletu. Tutaj Urząd wskazuje na Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które nadzoruje PGL Lasy Państwowe i ma wpływ na krajową podaż surowca drzewnego. – Nie jest jeszcze za późno na działania – wskazuje jednocześnie prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
UOKiK zbadał, dlaczego pellet tak mocno podrożał
Urząd przeanalizował sytuację na rynku po informacjach o gwałtownym wzroście cen pelletu. Jedną z kwestii było ustalenie, czy za podwyżkami mogą stać praktyki przedsiębiorców naruszające prawo konkurencji. UOKiK nie znalazł na to dowodów.
Według analizy głównym powodem wzrostu cen jest rosnący popyt, za którym nie nadąża podaż pelletu i surowca potrzebnego do jego produkcji. – Nasza analiza jednoznacznie wskazuje, że przyczyną wzrostu cen pelletu są problemy systemowe, w szczególności niedostosowanie podaży pelletu z krajowych zasobów do popularności pieców na drewno, w tym dofinansowanych z programu Czyste Powietrze – mówi Chróstny.
450 tys. gospodarstw korzysta z takich kotłów
Skala zapotrzebowania na pellet szybko wzrosła. Z kotłów na pellet i drewno korzysta obecnie w Polsce około 450 tys. gospodarstw domowych. W porównaniu z 2023 r. ich liczba zwiększyła się o ponad 90 tys. UOKiK zwraca uwagę na rolę programu „Czyste Powietrze”. W 2025 r. około 77 proc. wniosków o dofinansowanie wymiany źródeł ciepła dotyczyło kotłów na pellet i drewno.
Za wzrostem liczby urządzeń nie nadąża jednak produkcja paliwa. UOKiK wskazuje m.in. na zmniejszenie sprzedaży drewna prowadzonej przez Lasy Państwowe. Ma to znaczenie, ponieważ wysokiej jakości pellet klasy A1 produkuje się przede wszystkim z trocin i pozostałości powstających podczas obróbki drewna w tartakach. Branża szacowała wcześniej, że przy obecnej liczbie użytkowników zapotrzebowanie wynosi już około 2 mln ton pelletu rocznie.
Ceny wzrosły jeszcze przed sezonem
Problemy były widoczne już w środku lata. W porównaniu z czerwcem 2025 r. ceny detaliczne certyfikowanego pelletu klasy A1 wzrosły o około 20–30 proc. W czerwcu średnia cena przekraczała 1,7 tys. zł za tonę. W sierpniu pojawiały się już informacje o cenach na poziomie 2200–2500 zł za tonę. Rok wcześniej było to około 1400 zł.
Wysokie ceny spowodowały też, że część mieszkańców terenów przygranicznych zaczęła kupować opał w Czechach, gdzie tona pelletu kosztowała około 1920 zł.
Czytaj też:
Ceny tego paliwa wystrzeliły w górę. Zapasy gwałtownie się kurczą
