Dane Oferteo.pl pokazują, że w ciągu zaledwie jednej doby liczba zapytań o drewno kominkowe wzrosła o 738 proc., a o pellet o 117 proc. Eksperci wskazują, że konsumenci chcą uniknąć jesiennych podwyżek i problemów z dostępnością paliwa.
Tegoroczne lato przyniosło nieoczekiwany zwrot na rynku opału. Wystarczył jeden chłodniejszy dzień, aby wielu właścicieli domów rozpoczęło przygotowania do zimy. Rynek zareagował błyskawicznie – magazyny zaczęły się opróżniać, a ceny pelletu osiągnęły rekordowe poziomy.
Według informacji "Nowej Trybuny Opolskiej" za tonę certyfikowanego pelletu trzeba obecnie zapłacić od 2200 do 2500 zł. Dla porównania rok temu kosztował około 1400 zł. To wzrost przekraczający 50 proc. Nic dziwnego, że mieszkańcy regionów przygranicznych coraz częściej jeżdżą po opał do Czech, gdzie tona pelletu kosztuje około 1920 zł.
Magazyny pustoszeją. Branża alarmuje
Eksperci wskazują, że na obecną sytuację złożyło się kilka czynników. Po wyjątkowo mroźnej zimie zapasy zostały mocno uszczuplone, jednocześnie w Polsce działa już około 450 tys. kotłów pelletowych, a produkcja nie nadąża za rosnącym popytem. Problem pogłębia mniejsza dostępność trocin – podstawowego surowca do produkcji pelletu – oraz ograniczenie importu ze wschodu.
– Magazyny, które o tej porze roku zwykle były pełne, dziś są niemal puste. Nie jesteśmy w stanie ich zapełnić. Produkcja sprzedaje się praktycznie na bieżąco – powiedział Łukasz Horbacz z Polskiej Rady Pelletu.
Zdaniem branży jednym z rozwiązań mogłoby być obniżenie stawki VAT na pellet. Według wyliczeń producentów mogłoby to zmniejszyć cenę nawet o około 500 zł za tonę.
Eksperci ostrzegają przed oszustami
Rosnące ceny sprawiają, że część właścicieli kotłów szuka tańszych zamienników, takich jak agropellet czy pellet ze słonecznika. Specjaliści zwracają jednak uwagę, że nie każdy kocioł jest przystosowany do spalania takich paliw, a ich używanie może prowadzić do uszkodzeń urządzenia lub utraty gwarancji.
Równocześnie na rynku pojawia się coraz więcej fałszywych ofert sprzedaży pelletu. Oszuści kuszą wyjątkowo niskimi cenami i żądają wpłaty zaliczki przed dostawą.
– Podejrzanie niska cena u nieznanego sprzedawcy to sygnał ostrzegawczy, a nie okazja. Nie wpłacajcie przedpłat – apeluje Łukasz Horbacz.
Przedstawiciele branży nie mają wątpliwości, że jeśli obecne tempo sprzedaży utrzyma się przez kolejne miesiące, jesienią pellet może być nie tylko znacznie droższy, ale także trudno dostępny. Dlatego coraz więcej osób decyduje się kupić opał z dużym wyprzedzeniem.
Czytaj też:
Alarm przed zimą. Magazyny gazu zapełnione tylko w 54 proc.
