12 sierpnia 1950 r. papież Pius XII wydał encyklikę „Humani generis”, skierowaną przeciw modernistycznym błędom tzw. nouvelle théologie, które zdominują Kościół po Soborze Watykańskim II. Paradoksalnie, mimo tradycyjnej wymowy całego dokumentu, bywa on przywoływany przez liberalnych teologów w sposób oderwany od jego właściwego kontekstu i znaczenia. Czyni się to oczywiście w zakresie tego, co Pastor Angelicus napisał (a raczej: czego tak naprawdę nie napisał) o hipotezie ewolucyjnego pochodzenia ludzkiego ciała.
Każdy, kto choćby pobieżnie śledził karkołomne próby godzenia wiary katolickiej z Darwinem, z pewnością zetknął się z argumentem ad „Humani generis”. Encyklika ta miała jakoby pojednać doktrynę Kościoła z ideą transformizmu gatunkowego. Niekiedy można się wręcz spotkać z fałszywym przedstawianiem samego Piusa XII jako zwolennika darwinizmu. W tej narracji ortodoksyjny katolicyzm miałby rzekomo nie mieć nic przeciw tej teorii, a jej odrzucenie byłoby domeną jedynie niektórych sekt protestanckich.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
