Tylko 19,7 proc. Polaków uważa, że Polska jest przygotowana na zagrożenie, jakie mogą stanowić rosyjskie drony odrzutowe – wynika z sondażu SW Research dla "Rzeczpospolitej". Przeciwnego zdania jest 61,7 proc. respondentów. 13,7 proc. ankietowanych nie ma opinii w tej sprawie, natomiast 4,9 proc. uczestników badania nie słyszało o takim zagrożeniu.
Piotr Zimolzak, wiceprezes agencji badawczej SW Research, powiedział, że przekonanie o przygotowaniu Polski do takiego zagrożenia najczęściej wyrażają osoby w wieku do 24 lat (31 proc.), podczas gdy wśród osób w wieku 25-34 lat odsetek ten wynosi 15 proc., w grupie 35-49 lat – 18 proc., a wśród badanych w wieku 50 lat i więcej – 20 proc.
Badanie zostało zrealizowane w dniach 15-16 września na próbie liczącej 800 internautów powyżej 18. roku życia. Sondaż przeprowadzono w związku z pojawieniem się na Ukrainie nowego typu rosyjskich bezzałogowców oraz ostatnimi incydentami w pobliżu polskiej granicy.
Rosja atakuje Ukrainę, Polska podrywa myśliwce
W czwartek (17 września), w rocznicę sowieckiej agresji na Polskę, w województwach lubelskim i podkarpackim ogłoszono alarm powietrzny, a mieszkańcy otrzymali alerty RCB. Kilka dni wcześniej rosyjskie drony atakowały cele w bezpośrednim sąsiedztwie polskiej granicy. Polskie wojsko wielokrotnie uruchamiało w związku z tym lotnictwo dyżurne.
Nowym wyzwaniem dla obrony powietrznej mają być rosyjskie drony odrzutowe Gierań-5. Według "Rzeczpospolitej" konstrukcja wywodzi się z rodziny dronów Gierań, rozwijanej na bazie irańskich Shahedów. Gierań-5 jest wyposażony w silnik odrzutowy i może osiągać prędkość do około 600 km na godzinę. Ma również znacznie większą głowicę bojową niż starsze konstrukcje tego typu.
Duża prędkość takich bezzałogowców skraca czas na reakcję systemów obrony powietrznej. Jak podaje "Rz", w przypadku Gierań-5 czas potrzebny na wykrycie i zniszczenie celu może być znacznie krótszy niż przy wolniejszych dronach typu Shahed. Ukraina wykorzystuje przeciwko nim m.in. lotnictwo oraz naziemne systemy obrony powietrznej, a równocześnie rozwija drony przechwytujące.
Tusk: Możliwe uderzenia dronami i rakietami
Do kwestii zagrożenia ze strony rosyjskich dronów odniósł się również premier Donald Tusk, który ostrzegał w Sejmie, że w najbliższych tygodniach i miesiącach działania eskalujące Rosji mogą obejmować także uderzenia dronami i rakietami w państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę.
W sobotę (19 września), w związku z rosyjskimi uderzeniami na cele na Ukrainie, Dowództwo Operacyjne ponownie uruchomiło polskie lotnictwo wojskowe. Naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości. Po zakończeniu działań wojsko poinformowało, że nie odnotowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Czytaj też:
Atak przy granicy z Polską. Kamery w Sejmie nagrały reakcję generałów
