Były wicepremier Belgii oraz były komisarz europejski ds. sprawiedliwości Didier Reynders został oskarżony o pranie pieniędzy. Polityk został przesłuchany przez sędziego śledczego 16 października ubiegłego roku. Już w 2024 roku wyszło na jaw, że Reynders był objęty dochodzeniem w związku z podejrzeniami o pranie pieniędzy za pośrednictwem zakupu losów na loterię.
Były komisarz nie został jednak tymczasowo aresztowany. Wkrótce po nim, przesłuchana została jego żona, Bernadette Prignon, honorowa sędzia Sądu Apelacyjnego w Liège.
Na tym nie koniec sprawy. Jak podaje w piątek portal euobserver.com: "Wyciekły wiadomości między byłym komisarzem UE a wysoko postawionym belgijskim agentem, które ujawniają próby zatuszowania oskarżeń o jego możliwe powiązania z Rosją".
Z publikacji wynika, że Hugues Brulin, wysoki urzędnik belgijskiego wywiadu, nie dopuścił do tego, by belgijska służba bezpieczeństwa państwa (VSSE) podjęła śledztwo ws. Reyndersa i jego możliwych kontaktów z Moskwą. Co więcej, Brulin miał również instruować byłego komisarza UE ws. "kontratakowania" rosyjskiego sygnalisty.
Bosak: Ci ludzie to często wstyd dla Europy
Do sprawy Didier Reyndersa i nowych doniesień o aferze odniósł się w piątek, za pośrednictwem mediów społecznościowych, wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak.
"Znany z pouczania Polski w imieniu UE były komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders okazał się aferzystą, który pełniąc wysoką funkcją próbował nieoficjalnie tłamsić śledztwo w swojej własnej sprawie" – napisał na portalu X polityk Konfederacji.
"Trzeba przyznać, że problemem UE poza horrendalną biurokracją i ekspansją kompetencyjną jest także selekcja kadr. Ci ludzie, którzy są przez państwa wysyłani do Komisji Europejskiej to często wstyd dla Europy, a nie elita elit" – dodał Bosak.
Czytaj też:
"To musi się skończyć śledztwem". Bosak nie kryje oburzenia Czytaj też:
"Hańba dla posłów". Stanowcze słowa Bosaka
