Kierowca i pasażer byli pijani. Jak nieoficjalnie ustalił "Fakt", wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że nie doszło do zabójstwa. Przyczyna śmierci mężczyzny pozostaje nieznana.
Zwłoki na tylnej kanapie samochodu
Do zdarzenia doszło w piątek, 23 października, przed godz. 19 na ul. Energetyków w Radomiu. Kierujący fordem 35-latek najechał na tył toyoty stojącej na światłach. Policję wezwano w związku z podejrzeniem, że jeden z uczestników kolizji jest pod wpływem alkoholu.
Badanie wykazało, że kierowca forda miał około 2,5 promila alkoholu w organizmie. Podobnie nietrzeźwy był pasażer siedzący obok niego. Podczas interwencji funkcjonariusze zauważyli na tylnej kanapie samochodu mężczyznę. Siedział nieruchomo. Okazało się, że nie żyje.
Nowe ustalenia po sekcji zwłok
Jak nieoficjalnie informuje "Fakt", przeprowadzona sekcja zwłok wskazuje, że 43-latek nie został zamordowany. Nie ustalono jednak przyczyny jego śmierci. Konieczne będą dodatkowe badania, które mają również wyjaśnić, czy pozostałe osoby podróżujące samochodem miały związek ze śmiercią mężczyzny.
Policjanci ustalili ponadto, że 35-letni kierowca miał cofnięte uprawnienia do prowadzenia pojazdów i był poszukiwany do odbycia kary. Zarówno on, jak i pasażer zostali zatrzymani i trafili do policyjnego aresztu. Jak przekazała "Faktowi" Justyna Jaśkiewicz z radomskiej policji, obaj mężczyźni wytrzeźwieli i w niedzielę, 25 października, mają zostać doprowadzeni na przesłuchanie do prokuratury.
Według nieoficjalnych informacji na obecnym etapie postępowania kierowca może usłyszeć zarzuty dotyczące prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu i bez wymaganych uprawnień.
Czytaj też:
Trzylatek zmarł po wypadku w przedszkolu. Rodzice podjęli niezwykłą decyzję
