Na pohybel wątpliwościom!
  • Kamila BaranowskaAutor:Kamila Baranowska

Na pohybel wątpliwościom!

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rząd PiS
Rząd PiS Źródło: KPRM/P. Tracz
Ostatnie dni pokazują, jak bardzo przeciwnicy PiS zapętlają się w swoich oskarżeniach. Nie dostrzegają, że tym samym uodparniają rządzących na jakąkolwiek krytykę

Najlepszym chyba przykładem jest tu sprawa zarzutów dla działacza opozycji Józefa Piniora. Gdy doszło do jego zatrzymania, opozycja i wszyscy „obrońcy demokracji” wiedzieli natychmiast, że to polityczna zemsta PiS - Ziobry, Kamińskiego i Kaczyńskiego. Nie zadawali zbędnych pytań np. za co ta zemsta? I dlaczego akurat na Piniorze, postaci zasłużonej, ale z punktu widzenia dzisiejszego życia publicznego, przecież marginalnej? Podobnie żaden z obrońców Piniora przed kaczystowskim reżimem nie zawracał sobie głowy tym, że prace operacyjne w jego sprawie CBA prowadziło w 2015 roku, kiedy kierował nim Paweł Wojtunik. To wówczas, jak opisują dziennikarze portalu tvn24.pl,  funkcjonariusze CBA (za zgodą Wojtunika) wystąpili do sądu o zgodę na podsłuchiwanie rozmów telefonicznych Piniora i jego współpracowników i w ten sposób zgromadzili materiał dowodowy. Był gotowy już jesienią ubiegłego roku, zmieniło się jednak kierownictwo Biura i sprawę zaczęto badać od nowa. 

Nie wiemy, czy Pinior jest winny czy nie. Czy były podstawy do jego zatrzymania czy nie. Nie wiemy, czy odrzucony przez sąd wniosek prokuratury o jego tymczasowe aresztowanie był jakkolwiek zasadny czy nie. Nie wiemy, bo nie znamy szczegółów śledztwa ani materiału dowodowego, jaki zebrało CBA. Nie wszystkim to jednak przeszkadza w formułowaniu kategorycznych sądów. –Wszystko, co wiemy o mechanice polityki, wskazuje, że jest to brutalne nadużycie władzy przez CBA i prokuraturę, mające na celu wyłącznie uzyskanie efektu politycznego. Jestem w stanie położyć moje miesięczne zarobki na stole i zagwarantować, że Józef Pinior nic złego nie zrobił – stwierdził w Wirtualnej Polsce Jacek Żakowski. Poszedł nawet o krok dalej, tłumacząc, że PiS boi się Piniora, bo ten miał stać się kandydatem opozycji w wyborach prezydenckich. Trzeba mieć naprawdę ludzi za idiotów, by próbować im sprzedawać taką narrację.W każdym razie ruszył cały ruch obrońców Piniora przed mściwym PiS. Nie lubisz PiS, musisz być murem za Piniorem, choćby nie wiem co. Na pohybel wątpliwościom! Skład ruchu obrońców był przewidywalny. To ci sami, co protestują w obronie Rzeplińskiego, gimnazjów, mediów publicznych i kwoty wolnej od podatku w wysokości 8 tysięcy złotych, choć chwilę wcześniej twierdzili, że rozwali ona budżet państwa.

Jeden z internautów na Twitterze trafnie zauważył, że gdyby PiS wprowadzało dziś gimnazja, protestowaliby przeciwko temu ci sami ludzie, którzy dziś protestują przeciwko ich likwidacji. 

Ciekawe, czy gdyby PiS oznajmił, że doba ma 24 godziny, na ulicach też odbyłby się protesty przeciwko zawłaszczaniu czasu przez Kaczyńskiego? Ostatnio coraz częściej ta przewidywalność reakcji „obrońców demokracji” dostarcza obserwatorom życia publicznego niemałej rozrywki. Tak było przy okazji sensacji, jaką wywołała wiadomość, że pisowski MEN wyrzucił z podstaw programowych postać Lecha Wałęsy. Skandal nad skandale! I wiadomo, że zemsta PiS na Wałęsie. „PiS usuwa Wałęsę z podręczników? Takiej historii będą uczyły się dzieci w szkole „dobrej zmiany” - wołał tytuł na portalu gazeta.pl. „PiS wymazuje Wałęsę z podręczników szkolnych”– grzmiał portal NaTemat.pl.Szybko okazało się, że nie można z podstawy programowej wymazać czego, czego w niej nie było. A to zmienia postać rzeczy, bo poprzednie podstawy programowe, w których zabrakło nazwiska Wałęsy były przygotowane za czasów rządu PO-PSL. Zapanowała więc lekka konsternacja, bo trzeba było zdjąć smakowitą informację ze stron głównych. Informacja, że PiS idzie drogą Platformy w niedocenianiu zasług Wałęsy nie brzmi już tak dobrze, prawda? I tylko sam Wałęsa dał się wpuścić w te maliny. –Chyba będę musiał założyć nową „Solidarność”. Działanie MEN i minister Anny Zalewskiej to głupota – stwierdził.

Wszystko to byłoby naprawdę zabawne, gdyby nie niosło za sobą pewnych zagrożeń, o których także niżej podpisana mówi i pisze od dawna. Mianowicie, oskarżając PiS i Kaczyńskiego o całe zło na świecie, bez względu na fakty, wątpliwości, znaki zapytania utwierdza się rządzących w przekonaniu, iż są oblężoną twierdzą, która musi się cały czas bronić. A w czasie wojny nikt nie przejmuje się niuansami. W takiej sytuacji każda krytyka, także słuszna i zasadna – a krytykować PiS jest za co! – jest i będzie traktowana jako element tej wojny. A skoro to element wojny to nie należy się nim w najmniejszym stopniu przejmować. Nic dobrego z tego nie wyniknie. Ani dla nas – obywateli, ani dla opozycji, ani dla rządu. Tylko, czy kogoś to jeszcze obchodzi?

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także