Apteki dla aptekarzy!
  • Piotr GabryelAutor:Piotr Gabryel

Apteki dla aptekarzy!

Dodano:   /  Zmieniono: 20
Apteka
Apteka / Źródło: Flickr / Kojach/CC BY 2.0
PROSTO ZYGZAKIEM | Przybywa informacji (a pojawienie się poselskiego projektu ustawy w tej sprawie zdaje się potwierdzać ich prawdziwość), że PiS całkiem poważnie nosi się z zamiarem „uporządkowania branży aptekarskiej”. Chodzi o pohamowanie apetytów właścicieli sieci aptek, lecz efektem szykowanych zmian – nie ma się co oszukiwać – będzie znaczne ograniczenie konkurencji. Najkrócej mówiąc: apteki będą mogli prowadzić tylko farmaceuci, i żaden z nich nie będzie mógł mieć ich więcej niż cztery; nadto między aptekami będzie musiała zostać zachowana odległość co najmniej 500 metrów, a każda z nich będzie musiała przypadać na co najmniej 3 tys. mieszkańców.

I choć zmiany te, na szczęście, mają dotyczyć tylko nowo otwieranych aptek, to jest rzeczą oczywistą, że jeśli ustawa w tym lub podobnym kształcie wejdzie w życie, przygasająca z czasem konkurencja, będzie skutkowała wzrostem cen leków. Ceny medykamentów będą zresztą rosły także z innego powodu – małe firmy aptekarskie nie są i nigdy nie będą w stanie wynegocjować z hurtowniami i producentami leków tak korzystnych (niskich) cen, jak duże firmy sieciowe. A więc „uporządkowanie” tego rynku solidnie uderzy po kieszeni wszystkich klientów aptek – a kto z nas nim nie jest?

Jednak, w sumie, cóż w tym takiego złego, skoro „branża wreszcie zostanie uporządkowana”, czyli biznesowe ambicje właścicieli sieci aptek będą poskromione, a z kolei oczekiwania właścicieli aptek rodzinnych – zaspokojone? (Tak to zresztą bywa, gdy debatując o aptekach, myśli się głównie o interesie aptekarzy – rodzinnych lub sieciowych – nie zaś o interesie kupujących w nich leki, cierpiących ludzi, a dyskutując o reformie oświaty, więcej czasu poświęca się nie temu, czy skorzystają na niej uczniowie, lecz temu, czy po jej przeprowadzeniu wystarczy pracy dla nauczycieli.)

Ba, w tej sytuacji może nie ma się co oglądać na koszty i trzeba iść za ciosem – to znaczy korzystając z precedensu, jakim jest branża aptekarska, „uporządkować” także inne rynki. W końcu czy rodzinne firmy taksówkarskie nie zasługują na ochronę kosztem rozrastających się taksówkarskich korporacji? Albo malutkie sklepy rodzinne – kosztem niemałych sklepów nierodzinnych? Albo restauracje i kawiarnie nie sieciowe – kosztem zaciskających im pętle na szyi restauracji i kawiarni sieciowych? Albo wędkarze – kosztem wykańczających ich od lat rybaków sieciowych? A więc taksówki dla taksówkarzy, sklepy dla sklepikarzy, restauracje dla restauratorów, a jeziora, rzeki i morza dla wędkarzy! A że przy okazji – wraz z ograniczaniem konkurencji także w tych branżach – ceny oferowanych tam usług i towarów pójdą w górę? No cóż, to fakt, ale czyż dobre samopoczucie aptekarzy (taksówkarzy, sklepikarzy, restauratorów, wędkarzy ***) nie jest warte tych paruset złotych?

*** W tym miejscu można dopisać nazwy kolejnych branż, które władze też powinny „uporządkować”

Źródło: DoRzeczy.pl
 20
Czytaj także