Rynek nieruchomości – co przyniesie 2022 r.?
Artykuł sponsorowany

Rynek nieruchomości – co przyniesie 2022 r.?

Dodano: 2
Piotr Hofman
Piotr Hofman Źródło: HM Inwest
Pandemia, która wybuchła w marcu 2020 r., wpłynęła na prawie każdą z dziedzin życia, nie omijając przy tym rynku nieruchomości. Zbliżający się koniec roku powoduje, że pojawiają się liczne spekulacje na temat zmian rynku mieszkaniowego w kolejnych miesiącach. Jednym z wielu ich źródeł są media branżowe, w których znaleźć można analizy mówiące o tym, jak odmieni się sytuacja oraz jakie ceny osiągną mieszkania.

Podsumowując rok 2021, śmiało można stwierdzić, że nieruchomości cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Nie brakowało chętnych na zakup mieszkań i domów. Poprawiła się również sytuacja na rynku wynajmu, który przez pewien okres mocno cierpiał ze względu na trwającą pandemię. W wielu przypadkach inwestycje były podyktowane chęcią ochrony kapitału. Nieruchomość była i jest powszechnie postrzegana jako relatywnie bezpieczna inwestycja. Perspektywa dłużej utrzymanych niskich stóp procentowych podważa sens lokaty bankowej, a materializujący się scenariusz podwyższonej inflacji skłania do ochrony oszczędności poprzez inwestowanie w nieruchomości.

Co przyniesie 2022 r.? Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na propozycje Polskiego Ładu. Zdecydowanie odbiją się one na rynku nieruchomości. Pierwsza z nich to opłaty od wynajmujących, czyli zarabiających na tzw. najmie prywatnym. Mają oni płacić zryczałtowany podatek liczony od przychodów, bez możliwości odliczania kosztów. Możliwe niestety, że zmiany nie uderzą wcale w dużych wynajmujących, ale małych i średnich, którzy przez to zrezygnują z zakupu mieszkania inwestycyjnego.

Drugi głośny projekt to mieszkania bez wkładu własnego. Bank Gospodarstwa Krajowego będzie gwarantować do 20 proc. wkładu własnego, nie więcej jednak niż 100 tys. zł. Warunkiem dla jego uzyskania jest między innymi cena metra kwadratowego, która nie może przekroczyć kwoty „X”. Wartość ta jest ustalana odrębnie dla każdego miasta czy powiatu. Tak więc w dużej mierze program ten jest skierowany do osób mieszkających w mniejszych miastach i tam kupujących nieruchomości.

W Polsce od lat zaobserwować można deficyt mieszkań, a przy obecnym tempie rocznego przyrostu liczby mieszkań na jego zaspokojenie potrzeba jeszcze ok. 15 lat. Wydaje się, że w dużych miastach buduje się dużo, a każdy skrawek ziemi jest wykorzystywany pod zabudowę mieszkaniową. Nie jest to jednak wystarczające, by zaspokoić potrzeby mieszkaniowe wszystkich Polaków. Przy tak dużym popycie na mieszkania, rosnącej inflacji, która wpływa między innymi na koszty budowy, oraz wzrastających cenach gruntów i materiałów budowlanych trudno przypuszczać, że ceny mieszkań z dnia na dzień spadną. W ostatnich latach niewiele rzeczy w Polsce drożało tak bardzo jak tereny inwestycyjne. Tymczasem o sytuacji na rynku działek budowlanych pisze się i mówi u nas niewiele. A przecież ma ona ogromne znaczenie dla kupujących mieszkania. To, ile za nie zapłacą deweloperowi, zależy bowiem w coraz większym stopniu od cen działek. Sytuację mógłby złagodzić napływ na rynek terenów budowlanych należących do samorządów i Skarbu Państwa, ale mimo planów nie widać kroków do podjęcia takich działań.

W lipcu przyszłego roku wejdzie też w życie nowy „parapodatek”, czyli składka na Deweloperski Fundusz Gwarancyjny. To nowy pomysł rządu – fundusz, który ma pokryć klientom straty na wypadek bankructwa firmy, która realizowała dane przedsięwzięcie deweloperskie. Składka ta wyniesie 1 proc. wartości mieszkania. Formalnie, będzie to 1 proc. wartości wpłat na otwarty mieszkaniowy rachunek powierniczy. Ustawa ta jest jednak krytykowana, ponieważ w praktyce będzie oznaczać wzrost cen mieszkań, a wspomniana ochrona nie jest doskonałą formą dla żadnej ze stron.

Warto również wspomnieć o zmianach trendów konsumenckich, które zawsze wpływają na wszystkie rynki. Pandemia sprawiła, że dużym zainteresowaniem cieszą się domki posiadające choć mały ogródek. Nabywcy poszukiwali i poszukiwać będą mieszkań z tarasami, balkonami czy ogródkami. Chodzi tu przede wszystkim o domy w zabudowach szeregowych. Jeśli ktoś kupuje domek o metrażu 80 czy 100 mkw., to często decyduje się na niego ze względu na skromniejszy budżet. Takie osoby są w stanie zaakceptować mniej prestiżowy punkt, bo to w dalszym ciągu większy komfort i samodzielność niż mieszkanie w bloku. Oczywiście szerokim echem odbija się też pomysł budowy domu 70-metrowego bez pozwolenia, czyli kolejnej propozycji Polskiego Ładu. Jednak do tego potrzeba własnej działki, dlatego wybór domku w zabudowie szeregowej wydaje się bardziej dostępną opcją i pewną alternatywą dla wciąż rosnących cen 1 mkw. powierzchni mieszkalnej w budynkach wielorodzinnych.

Z pewnością 2022 r. przyniesie też większy rozwój technologiczny. Pęd w kierunku coraz większej automatyzacji będziemy obserwować na powierzchniach produkcyjnych, w budynkach biurowych czy też autonomicznych sklepach. Oczywiście wszystko to ma na celu obniżenie kosztów produkcji. Biorąc pod uwagę nieruchomości, ciekawym rozwiązaniem jest budowanie z prefabrykatów. Takie budownictwo pozwala zaoszczędzić czas, a przede wszystkim koszty, co w rezultacie przekłada się na cenę mieszkań. Warto bowiem przypomnieć, że ceny materiałów i pracy są stale rosnące, co jest jednym z kluczowych powodów drożejących kosztów realizacji inwestycji.

Podsumowując, przed nami na pewno trochę zmian na rynku nieruchomości. Gdyby każda z nich działa się z osobna, być może wpływ na rynek byłby nieodczuwalny. W tym przypadku mamy do czynienia z lawiną nowości, których skutki są trudne do przewidzenia.

Piotr Hofman

Artykuł został opublikowany w 51/2021 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Źródło: Materiały prasowe
 2
Czytaj także