Melak: Tusk decydował, które dokumenty ujawnić, a które nie

Melak: Tusk decydował, które dokumenty ujawnić, a które nie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Andrzej Melak
Andrzej Melak 
Jest dokument, dyrektywa Tuska, która mówi, że bez jego wiedzy wszelkie informacje, a także wszystko, co dotyczy tej katastrofy nie może ujrzeć światła dziennego. Jednym słowem on trzymał rękę na dokumentach i decydował, co ujawnić, a co utajnić. To bardzo ważne i niezrozumiale dla nas, poczynania władz polskich: kłamać przed społeczeństwem – powiedział w rozmowie z Antonim Trzmielem na antenie radiowej Jedynki poseł PiS Andrzej Melak, brat Stefana Melaka, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

Melak podkreślił, że od razu po katastrofie premier Tusk oddał śledztwo w ręce Rosjan, czyli tych, którzy wyprodukowali Tu-154M, byli odpowiedzialni za lotnisko, zaś ich kontrolerzy sprawdzali samolot. – Rząd polski abdykował, wykazał tchórzostwo przed Rosjanami. Po raz kolejny musimy przeżywać to, co wydarzyło się 6,5 roku temu. Czekają nas ekshumacje, bo zaniechano podstawowej rzeczy, jakim była sekcja zwłok w Polsce – stwierdził.

"Jesteśmy to winni również tym, którzy zginęli"

Brat Stefana Melaka powiedział również, że nie podważa zasadności ekshumacji, ponieważ współczesna medycyna pozwala stwierdzić przyczyny zgonu nawet kilka wieków wstecz. – Współczesna medycyna gwarantuje, że wiele istotnych spraw i ich przyczyn będzie wyjaśniona. Obowiązkiem Rzeczypospolitej i prokuratury jest wyjaśnienie sprawy tych tajemniczych dla nas śmierci. Bez poznania tych przyczyn wydaje się, że jesteśmy bezbronni i narażeni na powtórzenie takich zdarzeń, jakie wydarzyły się w Smoleńsku. Jesteśmy to winni również tym, którzy zginęli, a lecieli oddać hołd zamordowanym oficerom – dodał.

Melak przyznał również, że chciałby mieć spokój za życia i być przekonanym, że modli się przy grobie, w którym złożone jest właściwe ciało. – To jest naszym moralnym obowiązkiem odejść z tego świata z poczucia dobrze spełnionego obowiązku wobec tych, którzy odeszli. A co, jeśli się okaże, że bliscy rodzin są pochowani w innych grobach? Też będą mieli spokój? – pytał.

Rząd ukrywał informacje?

Poseł PiS zaznaczył, że są materiały, które zgromadziła komisja Millera i Laska, a których nie udostępniono opinii publicznej. – Stwierdzono, że nastąpiła awaria przyrządów hydraulicznych na 30 sekund przed rozbiciem, że Rosjanie celowo wprowadzili w błąd polską załogę, przekazali  błędne informacje i wymusili na nich niepotrzebny zakręt, w wyniku czego powstał tzw. niedoczas. Wiemy także, że w dokumentach komisji, której przewodniczył Miller były dokumenty, które świadczą, że 10 września 2010 roku komisja miała materiały, które mówią o wadach fabrycznych silników Tu-154 M – wyjaśnił.

Melak ujawnił również, że już sześć miesięcy po pogrzebach Rosjanie przysłali do Polski informację o możliwych błędach w pochówku. – Rząd i komisja trzymała tę informację w tajemnicy przez ponad półtora roku. To przyczynek wielkiej traumy, bólu (…) W tej chwili nie czujemy presji czasu. Chcielibyśmy, żeby to śledztwo było robione rzetelnie, z pełnym zaangażowaniem i było po prostu prawdziwe – powiedział.

kg

fot. zrzut z tvp.info

Polskie Radio/dorzeczy.pl

Czytaj także