KrajKryzys tuż za rogiem

Kryzys tuż za rogiem

Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński
Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński / Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Dodano 385
TAKI MAMY KLIMAT || Wybory 10 maja oznaczają w dłuższej perspektywie kryzys ustrojowy i polityczny na niespotykaną skalę. Jeżeli za trzy tygodnie PiS zorganizuje głosowanie korespondencyjne, to doprowadzi do wyboru głowy państwa z naruszeniem prawa, a obecna opozycja nie zawaha się i w przyszłości wykorzysta ten fakt z całą bezwzględnością. Wybory 10 maja mogą doprowadzić do rozdarcia państwa. Należy tego uniknąć za wszelką cenę.

Wszystko wskazuje na to, że Prawo i Sprawiedliwość brnie bez zawahania w stronę wyborów korespondencyjnych. Politycy partii rządzącej twierdzą, że stan wyjątkowy nie służy temu, by przesuwać nim wybory i należy zorganizować 10 maja wybory korespondencyjne przy pomocy Poczty Polskiej.

Myślenie PiS jest zrozumiałe – po pierwsze państwo w obecnej chwili potrzebuje stabilnej władzy, po drugie Andrzej Duda jest w obecnej chwili murowanym faworytem w obecnym niby-wyścigu. Nie zmienia to faktu, że jest to myślenie błędne.

Bezprawna wrzutka

W tej chwili nie ma sensu przytaczać wypowiedzi polityków PiS, którzy przed laty przekonywali, że głosowanie korespondencyjne sprzyja fałszerstwom. Takie chwyty mogą okazać się przydatne dla opozycji w politycznej grze, ale nas, obywateli, nie przybliżą do istoty problemu. Pomijam również wszelkie wątpliwości dotyczące logistycznej strony tak olbrzymiego przedsięwzięcia, pomijam udział Poczty Polskiej oraz fakt, że pod wielkim znakiem zapytania staje konstytucyjny wymóg, aby wybory były równe i powszechne.

Chciałem się skupić na zupełnie innym aspekcie sprawy. Chodzi o zmiany w Kodeksie Wyborczym przeprowadzono na zasadzie „wrzutki” przy okazji procedowania „tarczy antykryzysowej”. Trybunał Konstytucyjny w przeszłości wskazywał, że istotne zmiany w prawie wyborczym nie mogą być przeprowadzane w okresie krótszym niż sześć miesięcy przed wyborami. Nie przed samym głosowaniem – przed całą procedurą wyborów. A nikt przy zdrowych zmysłach nie przyzna, że obecne zmiany nie są istotne.

Zwróćmy w tym miejscu uwagę na bardzo znaczący przykład z 2009 roku (który ostatnio przypomniał prezes Klubu Jagiellońskiego). To wtedy właśnie Platforma Obywatelska chciała zmienić prawo wyborcze, aby umożliwić osobom niepełnosprawnym głosowanie przez pełnomocnika oraz wprowadzić dwudniowe głosowanie do europarlamentu. W porównaniu do dzisiejszych zmian, które mają oznaczać swoistą rewolucję wyborczą przeprowadzoną na obszarze całego kraju, były to dosyć ostrożne propozycje. A jednak ówczesny prezydent Lech Kaczyński wystąpił przeciwko tym zmianom. Przed Trybunałem Konstytucyjnym głowę państwa reprezentował wówczas… Andrzej Duda. I Trybunał przyznał rację, że zmiany proponowane przez PO, słuszne czy też nie, ale naruszają prawo i nie mogą być wprowadzane na sześć miesięcy przed wyborami.

Podważone państwo

Wybory w maju to niemal pewne zwycięstwo Andrzeja Dudy. Jednak wystarczy, że epidemia przeminie i prezydentura zostanie podważona z mocą jakiej dotąd nie widzieliśmy. Opozycja już w przeszłości pokazała, że jest w stanie delegitymizować władzę PiS nawet, gdy nie ma do tego podstaw. Jeżeli jednak takie podstawy się pojawią, to jest po prostu pewne, że – za pół roku, za rok, za półtora – w Polsce zostanie rozpętane prawdziwe piekło. Prezydent, który powinien być spoiwem wspólnoty, fundamentem państwa, będzie paradoksalnie – nie z własnej winy – największym punktem zapalnym.

Nadal nie wiadomo, kto będzie stał na czele Sądu Najwyższego, gdy zakończy się kryzys. Kadencja obecnej prezes kończy się teoretycznie 30 kwietnia, nadal nie wiemy, kto zajmie jej miejsce. Jeżeli o ważności wyborów będzie decydowała prof. Gersdorf albo jej ideowy akolita, to można w ciemno założyć, że zwycięstwo prezydenta Dudy zostanie zakwestionowane. Taki scenariusz z kolei oznaczałby prawdziwy dramat dla państwa Polskiego, bo oto cały organizm, cała wspólnota polityczna Polaków zostałaby po prostu rozerwana. Przy takim rozdarciu będziemy z rozrzewnieniem wspominać spory, które toczyliśmy do tej pory.

Jakby sprawa była niewystarczająco skomplikowana, to musimy pamiętać, że ważność wyborów stwierdza Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Ta sama, którą niedawno trzy izby SN zawiesiły uchwałą. W sprawie ma wypowiedzieć się Trybunał Konstytucyjny, którego legalność też jest podważana od lat. Zresztą legalność SN po odejściu Gersdord pewnie też będzie kwestionowana.

Pamiętajmy jednak, że i SN i TK i sama postać Gersdorf są tu drugorzędne. Część polityków i środowisk medialnych już teraz sugeruje fałszerstwo przyszłego głosowania. Wybory w maju będą dla nich pretekstem nie tylko do podważania prezydentury, ale po prostu do podważania samej integralności polskiej państwowości.

Do tego dochodzi jeszcze przewidywana rekordowo niska frekwencja. Ze wstępnych badań wynika, że w głosowaniu planują wziąć udział głównie wyborcy PiS, a to oznacza, że społeczna akceptacja dla prezydenta będzie bardzo niska. Niemal pewnym jest, że opozycja przejdzie do znanej strategii „ulica i zagranica”, tylko tym razem będzie miała (w końcu – chciałoby się dodać) realne argumenty.

Reasumując – wybory w maju to ryzyko związane z rozwojem epidemii, marnowanie potencjału ludzkiego, który należy spożytkować na podniesienie gospodarki, eksperymentowanie na niezwykle ważnej procedurze, jaką są wybory prezydenckie, narażanie urzędu głowy państwa na kompromitacje w oczach społeczeństwa oraz groźba destabilizacji kraju.

Dlatego też przyznając, że wybory korespondencyjne to dobry pomysł (bo po prostu nie wiemy, ile epidemia jeszcze potrwa), należy stwierdzić, że niedopuszczalne jest przeprowadzanie głosowania naprędce i to przy łamaniu prawa. Nie tylko (choć to również istotne) ze względu na szacunek dla wyśmiewanej (nie bez powodu) przez niektórych prawicowców praworządności. Chodzi tutaj po prostu o interes państwa.

Mniejsze zło

Konstytucja nie przewiduje możliwości odwołania wyborów. I one po prostu muszą się odbyć. Osobiście widzę dwa wyjścia z tej sytuacji. Oba złe, ale posiadają tę zaletę, że organizowanie wyborów w maju jest suma sumarum jeszcze gorsze. Scenariusz nr 1, to niejako wyjście naprzeciw żądaniom opozycji poprzez wprowadzenie krótkotrwałego stanu nadzwyczajnego, co pozwoliłoby nam odsunąć majowe głosowanie.

Bolączką tego rozwiązania jest fakt, że jest ono jedynie odroczeniem wyroku i nie likwiduje wady prawnej, którą wprowadził PiS poprzez zmianę kodeksu wyborczego. Pozwala ono uniknąć wyborów w maju i przygotować się do nich np. w sierpniu. Ale same wybory korespondencyjne i tak się odbędą. Stan nadzwyczajny nie może trwać dwa lata (taki okres podał ostatnio min. Szumowski zapytany o najbliższy możliwy termin przeprowadzenia „normalnych” wyborów).

Ten wariant oddala kryzys ustrojowy, ale nie unieważnia go. Stan nadzwyczajny powoduje jedynie „zamrożenie” obecnej sytuacji, a gdy za kilka miesięcy jego skutki ustaną i państwo powróci do normalnego życia, to niekonstytucyjna wrzutka z Kodeksem Wyborczym będzie potencjalnym zapalnikiem, który może sparaliżować kraj. Strona przegrana w wyborach będzie mogła podważać wynik. Innymi słowy ten pomysł był najbardziej sensowny dopóki PiS nie dokonał rzeczonej wrzutki. Po tym, jak Sejm zmienił prawo wyborcze, a Senat de facto nie starał się rozegrać tej sprawy, aby wprowadzić „tarczę antykryzysową” bez tych zmian (a taka próba była możliwa) – opcja ze stanem nadzwyczajnym stała się co najmniej dyskusyjna. Tak naprawdę jej jedynym plusem jest paradoksalnie to, że takiego rozwiązania domaga się opozycja, więc teoretycznie nie powinna go w przyszłości krytykować. Taki scenariusz uniemożliwiałby jej podważania wyników, kwestionowanie uprawnień głowy państwa i zapobiegłby wywołaniu kryzysu. Teoretycznie. Bo jak się zachowa opozycja, tego nikt nie wie.

Drugim sposobem jest zaproponowana przez Jarosława Gowina zmiana konstytucji, czyli wydłużenie obecnej kadencji o dwa lata. Jest to projekt, delikatnie mówiąc, dyskusyjny, gdyż zmienia zasady w trakcie gry. Andrzej Duda został wybrany na 5-letnią kadencję i bardzo wątpliwym jest, czy można ją wydłużyć w trakcie jej trwania. Gowin podpierał się m.in. wypowiedzią byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzeja Zolla, który w gruncie rzeczy przychylnie odniósł się do tego pomysłu, ale już pojawiają się wypowiedzi konstytucjonalistów, które nie zostawiają na projekcie byłego wicepremiera suchej nitki. PiS oficjalnie poparł to rozwiązanie. Niestety wygląda to trochę na pusty gest, gdyż oczywistym jest, że zmiany konstytucji nie porze ani PO, ani Lewica (ani Konfederacji, ani chyba nawet PSL).

Oba wyjścia wydają się zatem wątpliwe, oba są ryzykowne, oba mają wady, ale wydają się mniejszym złem niż opcja majowa. Nie dlatego że są zgodne z konstytucją, tylko dlatego że dają szansę na uniknięcie kryzysu.

Test prezesa

I tak – sprowadzając wszystko do wymiaru zysku politycznego – wybory w maju są w interesie PiS, przełożenie wyborów jest w interesie Platformy Obywatelskiej, którą doszczętnie skompromitowała w ostatnim czasie Kidawa-Błońska. Teraz Duda ma pewne zwycięstwo drugiej kadencji, podczas gdy wybory za kilka miesięcy to wielka niewiadoma. PiS rezygnując z majowych wyborów musiałby odpuścić pewne zwycięstwo dla ryzykownej walki za kilka miesięcy, gdy ludzie poczują skutki kryzysu.

To wszystko prawda, tylko… co z tego? Gdy na szali waży się los państwa i wspólnoty politycznej, drobne interesiki powinny iść w odstawkę. Działacze PiS wielokrotnie nazywali Jarosława Kaczyńskiego mężem stanu. Oto zatem test dla prezesa – niech pokaże, że te słowa nie są czczą gadaniną; niech wybierze interes wspólnoty zamiast interesu partii.

Artykuł wyraża poglądy autora i nie musi być tożsamy ze stanowiskiem redakcji.


Czytaj także:
Prof. Chwedoruk: Głosowanie korespondencyjne to mniejsze zło
Czytaj także:
Jak rząd radzi sobie z epidemią? Ocena Polaków jest jednoznaczna

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 385
  • Une dajom IP
    youtube
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • BARNABA IP
      Kaczyński umyje ręce. On tego nie zrobił.
      Dodaj odpowiedź 1 0
        Odpowiedzi: 0
      • BARNABA IP
        Polski rząd w tajemnicy zaciągnął kolejny dług. Gigantyczna kwota
        Ministerstwo Finansów bez podania do publicznej wiadomości wyemitowało obligacje warte 78 mld zł. Oznacza to tyle, że zaciągnęliśmy właśnie niemały, bo sięgający prawie 3 proc. PKB dług, który będą jeszcze spłacać przyszłe pokolenia.
        Rząd zadłużył się w tajemnicy

        "Według danych KDPW, 16 kwietnia wyemitowano 3 serie obligacji Skarbu Państwa łącznie za 30 mld zł, a dodatkowo od 8 kwietnia wyemitowano papiery serii OK0521 za 48 mld zł. Daje to łącznie emisje o wartości 78 mld zł, o których do tej pory nie informowało Ministerstwo Finansów" – czytamy w komunikacie PAP.

        Niestety, wszystko wskazuje na to, że rząd pożyczył pieniądze za naszymi plecami. Najprawdopodobniej wyemitował specjalne obligacje dla wybranego odbiorcy – zapewne dla Banku Gospodarstwa Krajowego.

        Przed pandemią rekordowy przyrost długu Skarbu Państwa w ciągu jednego miesiąca wynosił niecałe 25 mld zł. W marcu wzrost sięgnął aż 40 mld zł, a na wynik z kwietnia trzeba jeszcze poczekać, ale na pewno będzie rekordowy.
        Tajemnice i manipulacje

        Niestety nasz rząd niechętnie mówi o rosnącym dług. Kwietniową emisję obligacji przemilczał, a lutową próbował przedstawić jako niebywały sukces. Przypomnijmy, dwa miesiące temu Polska sprzedała obligacje za 1,5 mld euro – taka informacja obiegła polskie media.

        Rząd, chwaląc się swoim „osiągnięciem”, powiedział wtedy, że po raz pierwszy na przetargu publicznym na rynku euro udało się Polsce sprzedać dług o ujemnej rentowności wynoszącej 0,1 proc.

        Tak naprawdę nie było to jednak żaden sukces rządu: zaciągnęliśmy wtedy niemały dług, który będą jeszcze spłacać przyszłe pokolenia. Do tego w euro, czyli obarczony ryzykiem walutowym. Ci, którzy spłacają kredyty we frankach, doskonale wiedzą o czym mowa.
        Jak trzeba rozumieć emisję obligacji?

        Obligacje to po prostu pożyczka dla rządu przeznaczona na sfinansowanie deficytu budżetowego, czyli wydatków budżetowych przewyższających wpływy. Rząd może pożyczać od swoich obywateli, emitując obligacje w złotych, lub od podmiotów zagranicznych, emitując obligacje w innej walucie, np. w euro.

        – Rząd potrzebuje pieniędzy, bo wciąż wydaje więcej niż wynoszą jego dochody (budżet bez deficytu to tylko kreatywna księgowość – państwo jako całość się zadłuża dalej) – wyjaśniał w rozmowie z INNPoland.pl dr Aleksander Łaszek.
        Dodaj odpowiedź 1 0
          Odpowiedzi: 0
        • BARNABA IP
          DUDA I KONSTYTUCJA. Ciekawe, co P. Dudzie grozi za 7 - krotne złamanie konstytucji, a właściwie mówiąc wprost jaki dostanie wyrok ???

          Art. 180 ust. 1: „Sędziowie są nieusuwalni”.

          Co robi PiS?

          PiS usunął 40 proc. składu sędziów Sądu Najwyższego.

          2.Niezawisłość sędziowska i niezależność Sądów i Trybunałów
          Co mówi Konstytucja?

          Art. 178 ust. 1: „Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom”.

          Art. 173. „Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz”.

          Co robi PiS?

          PiS stworzył system, w którym sądownictwo jest zależne od polityków. Po pierwsze to politycy PiS nielegalnie wybrali Krajową Radę Sądownictwa, która według Konstytucji „stoi na straży niezawisłości sądów”. Po drugie to politycy PiS obsadzili Izbę Dyscyplinarną w Sądzie Najwyższym osobami, którzy nie mają nawet wykształcenia prawniczego. A przecież to oni będą decydować o losach sędziów, prawników czy adwokatów. Po trzecie to minister Zbigniew Ziobro steruje sądami powszechnymi poprzez prezesów i dyrektorów, których swobodnie zwalnia i mianuje mimo, że urząd prezesa sądu jest kadencyjny.

          3. I Prezes Sądu Najwyższego
          Co mówi Konstytucja?

          Art. 183 ust. 3: Kadencja I Prezesa Sądu Najwyższego trwa 6 lat

          Co robi PiS?

          PiS usunął I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf po 4 latach jej kadencji.

          4.Krajowa Rada Sądownictwa
          Co mówi Konstytucja?

          Art. 187 ust. 1: W Krajowej Radzie Sądownictwa jest 15 miejsc dla przedstawicieli sędziów.

          Co robi PiS?

          Wszystkich 15 „przedstawicieli sędziów” obsadzono ludźmi wybranymi przez posłów PiS, a zatem nie ma wśród nich przedstawicieli sędziów.

          5. Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego
          Co mówi Konstytucja?

          Art. 190 ust. 1: „Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne”.

          Co robi PiS?

          Rząd PiS uznał niekorzystne dla siebie orzeczenia TK za nieistniejące.

          6.Publikacja orzeczeń TK
          Co mówi Konstytucja?

          Art. 190 ust. 2: Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu w organie urzędowym.

          Co robi PiS?

          Rząd PiS przez ponad 2 lata nie publikował trzech kluczowych, niekorzystnych dla siebie orzeczeń TK a potem opublikował je jako niewiążące i mające jedynie wartość historyczną.

          7.Prawo łaski prezydenta RP
          Co mówi Konstytucja?

          Art.42 ust 3: Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu.

          Co robi PiS?

          Prezydent Duda „ułaskawił” (ułaskawienie to darowanie kary winnemu) Mariusza Kamińskiego, choć wyrok w jego sprawach był nieprawomocny a sam Kamiński odwołał się do Sądu Apelacyjnego. Jak powiedział Duda, swoim „ułaskawieniem” zwolnił sądy z obowiązku osądzenia sprawy, a tym samym uczynił się sędzią.

          8.Głosowanie nad budżetem na 2017 r.
          Co mówi Konstytucja?

          Art. 120: Sejm uchwala ustawy zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

          Co robi PiS?

          PiS przegłosował Budżet Państwa na 2017 r. odciąwszy opozycji dostęp do sali i bez wymaganej połowy posłów obecnych na sali.

          9.Sędziowie TK
          Co mówi Konstytucja?

          Art.194 ust 1: Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą.

          Co robi PiS?

          PiS wybrał do Trybunału Konstytucyjnego Julię Przyłębską, która posiada jedynie tytuł magistra prawa, egzamin sędziowski zdała „dostatecznie” a w 2001r. została oceniona przez zgromadzenie sędziów poznańskich za osobę „nie nadającą się do orzekania”. Obecnie Julia Przyłębska tytułuje się Prezesem Trybunału Konstytucyjnego.

          10.Prezydent RP
          Co mówi Konstytucja?

          Art. 126 ust. 2: Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji.

          Co robi PiS?

          Prezydent Andrzej Duda bezzwłocznie podpisywał ustawy o Trybunale Konstytucyjnym i sądach mimo, że wszystkie zostały ocenione jako niekonstytucyjne przez służby prawne Sejmu i Senatu. Zgodnie z Konstytucją mógł te ustawy zawetować lub odesłać do Trybunału.

          11.Kadencja sędziów TK
          Co mówi Konstytucja?

          Art. 194 ust. 1: Sędziów Trybunału Konstytucyjnego na 9-letnią kadencję wybiera Sejm.

          Co robi PiS?

          Mimo orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie PiS nie uznał wyboru 3 sędziów prawidłowo wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji i na ich miejsce wybrał swoich sędziów.

          12.Demokratyczne państwo prawa
          Co mówi Konstytucja?

          Art.2: Rzeczypospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym a wszyscy obywatele są równi wobec prawa.

          Co robi PiS?

          Artykuł naruszony w ustawach o Trybunale Konstytucyjnym, Krajowej Radzie Sądownictwa, Sądzie Najwyższym i o ustroju sądów powszechnych.

          13. Informacje o obywatelach
          Co mówi Konstytucja?

          Art. 51 ust. 2: Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

          Co robi PiS?

          Pisowska ustawa dała służbom specjalnym „prawo” do pozyskiwania i gromadzenia danych o aktywności w internecie i połączeniach telefonicznych poza jakąkolwiek kontrolą - bez wiedzy i zgody sądów i bez żadnych konkretnych powodów.
          Dodaj odpowiedź 1 1
            Odpowiedzi: 0
          • BARNABA IP
            Wybrane artykuły złamane przez PIS w Konstytucji:
            Art. 1.
            Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.
            Art. 2.
            Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.
            Art. 7.
            Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.
            Art. 8.
            Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.
            Art. 9.
            Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego.
            Art. 10.
            Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej.
            Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały.
            Art. 11.
            Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i działania partii politycznych. Partie polityczne zrzeszają na zasadach dobrowolności i równości obywateli polskich w celu wpływania metodami demokratycznymi na kształtowanie polityki państwa.
            Finansowanie partii politycznych jest jawne.
            Art. 14.
            Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.
            Art. 25.
            Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
            Art. 32.
            Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
            Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

            A tu co czeka Dudę:
            Art. 145.
            Prezydent Rzeczypospolitej za naruszenie Konstytucji, ustawy lub za popełnienie przestępstwa może być pociągnięty do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu.
            Postawienie Prezydenta Rzeczypospolitej w stan oskarżenia może nastąpić uchwałą Zgromadzenia Narodowego podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego na wniosek co najmniej 140 członków Zgromadzenia Narodowego.
            Z dniem podjęcia uchwały o postawieniu Prezydenta Rzeczypospolitej w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu sprawowanie urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej ulega zawieszeniu. Przepis art. 131 stosuje się odpowiednio.
            Dodaj odpowiedź 1 1
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także