KrajGorzkie słowa Andrzeja Sośnierza: To jest katastrofa

Gorzkie słowa Andrzeja Sośnierza: To jest katastrofa

Andrzej Sośnierz
Andrzej Sośnierz / Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
Dodano 532
Jestem członkiem Zjednoczonej Prawicy, gdzie dużo mówi się o silnym państwie, ale w walce z koronawirusem państwo okazało całą swoją słabość – uważa Andrzej Sośnierz, poseł Porozumienia, były szef NFZ, lekarz.

Damian Cygan: Według pańskich wyliczeń w Polsce jest około 30 tys. osób zakażonych koronawirusem. Skąd te dane?

Andrzej Sośnierz: Śmiertelność z powodu COVID-19 wynosi około 1–1,5 procent. Jeżeli przyjmiemy, że jest 100 zmarłych, to znaczy, że było 10 tys. zakażonych. W Polsce mamy ponad 300 zmarłych, czyli 30 tys. zakażonych. To jest oczywiście uproszczone wyliczenie, ale się sprawdza. W krajach, w których intensywnie wykrywa się nosicieli wirusa, jak np. w Korei Południowej, śmiertelność na COVID-19 wynosi 2 procent, ale nie dlatego, że mniej osób umiera, tylko dlatego, że wykrywa się więcej bezobjawowych nosicieli. U nas tych bezobjawowych nosicieli wykrywa się bardzo słabo.

Skąd biorą się różnice w liczbie dziennie wykonywanych testów?

Nie mamy przygotowanego odpowiedniego systemu zbierania próbek. Ludzie potencjalnie zakażeni dzwonią do sanepidu, a tam słyszą, że nie kwalifikują się do testu. Albo pacjent musi przejechać do stacji pół miasta i po drodze zakazić tych, których spotka. To jest katastrofa. Nie mamy systemu zbierania próbek i stąd tak chaotyczne wykonywanie testów. A gdzie konieczne testy dla pracowników ochrony zdrowia? Jeśli minister Szumowski mówi, że mamy możliwość zrobienia 20 tys. testów w ciągu doby, a kadeci ze szkoły pożarnictwa czekają pięć dni na wynik, to coś jest nie tak. Jestem członkiem Zjednoczonej Prawicy, gdzie dużo się mówi o silnym państwie, ale tutaj państwo okazało całą swoją słabość. Bardzo się tym wszystkim denerwuję, bo już kiedyś uczestniczyłem w kilku takich kataklizmach jako lekarz wojewódzki. Miałem pożar w Kuźni Raciborskiej, powódź stulecia i wiem, jak ważne jest zorganizowanie odpowiedniego systemu. Z koronawirusem walczymy już dwa miesiące, a system wciąż nie działa. Jedno laboratorium powinno wykonywać co najmniej 2 tys. badań na dobę. Jeżeli robimy 10 tys. testów dziennie, to wystarczy pięć maszyn. A Ministerstwo Zdrowia mówi, że ma do dyspozycji ponad 90 laboratoriów. To co one robią? 100 badań dziennie? To jest wstyd.

Minister Szumowski zapowiedział, że będziemy chodzić w maseczkach aż do momentu wynalezienia szczepionki, którą później wszyscy mamy przyjąć. Czy to oznacza, że za rok-półtora czeka nas wielkie narodowe szczepienie?

Jeśli wdrożonoby system, który ja proponuję, czyli odpowiednie zbieranie próbek, kwarantanna izolacyjna i właściwa ilość testów, to ze wszystkich obostrzeń moglibyśmy wyjść w ciągu 40 dni. To pokazały Korea Południowa i Tajwan, które opanowały epidemię. Przecież to jest niezwykle dołująca zapowiedź, że nie wyjedziemy na wakacje i przez rok lub dwa będziemy nosić maseczki. Zróbmy wreszcie coś! Natomiast jeśli chodzi o szczepienia, to myślę, że ludzi nie będzie trzeba specjalnie do tego namawiać i jakieś 70 proc. Polaków zaszczepi się z własnej woli. Przymusowe szczepienia odrzucam.

Dlaczego od poniedziałku zaczyna się luzowanie obostrzeń skoro liczba zakażonych wciąż rośnie?

Akurat zamknięcie lasów i parków było nierozsądne, więc dobrze, że rząd wycofuje się z tego w pierwszej kolejności. Proszę zwrócić uwagę, że przez dłuższy czas w województwie podlaskim nie było ani jednego potwierdzonego przypadku koronawirusa. Gdybyśmy mieli dobrze działający system, to Podlasie można by wyodrębnić jako obszar wolny od epidemii. Wówczas ludzie mogliby chodzić do pracy, a gospodarka na takim terenie działałaby normalnie. Przy dobrym nadzorze dałoby się to utrzymać. Cały problem tkwi w tym, że przyjęliśmy strategię defensywną, tylko się bronimy, a ten problem trzeba zaatakować. Trzeba też być elastycznym i w miarę zdobywania doświadczeń modyfikować działania. I to właśnie proponuję.

Minister Szumowski ogłosił, że tradycyjne wybory mogą odbyć się najwcześniej za dwa lata, a jeśli nie, to powinny być korespondencyjne. Spodziewał się pan właśnie takiej rekomendacji?

Wybory korespondencyjne są dużo bardziej bezpiecznie. Jedynym problemem może być żywotność wirusa na karcie, ale komisja zanim wysypie i zacznie liczyć głosy, może je delikatnie zdezynfekować. Wątpliwości Porozumienia dotyczą tego, czy wybory da się zorganizować w tak krótkim czasie i żeby nie było takich uchybień proceduralnych, które spowodują, że przez następne pięć lat mandat prezydenta będzie podważany. Przez dwa miesiące nie udało się zorganizować sprawnego systemu testowania i zbierania próbek, a chce się przeprowadzić wybory dla 30 mln ludzi? Zobaczymy, co będzie, jak ustawa o wyborach korespondencyjnych wróci z Senatu – kiedy i w jakim kształcie. Wtedy znowu wyrazimy swoje stanowisko.

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 532
  • Okropny gość IP
    Sośnierz to mogłeś podpowiadać i pracować a nie stać w rozkroku kto da więcej to tak będę gadał
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • romankrasinski IP
      byles gwiazda reform buzka,sluzby zdrowia .ku..wa na wszelkie reformy
      Dodaj odpowiedź 2 0
        Odpowiedzi: 0
      • COGITO-ERGO-SUM: pytanie do prof. Simona IP
        w nawiązaniu do stanowiska – tutaj:
        https://www.rp.pl/Koronawirus-SARS-CoV-2/200509922-Prof-Simon-W-czasie-epidemii-wszelkie-wybory-nawet-przewodniczacego-rady-gminy-sa-skandalem.html
        Prof. Simon: W czasie epidemii wszelkie wybory, nawet przewodniczącego rady gminy, są skandalem
        Czytamy: „- Uważam, że w okresie epidemii, tragedii Polaków, braku pracy, problemów ze szpitalnictwem, wszelkie możliwe wybory, nawet przewodniczącego rady gminy, są po prostu skandalem i to jest OSZOŁOMSTWO. I zawsze będę publicznie o tym mówił - stwierdził prof. Krzysztof Simon, ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu”.

        Mam pytanie: co p. profesor K. Simon powie na temat tego, że 
        poczta, że listonosze, że kurierzy pracują i dostarczają ...
        KILKADZIESIĄT MILIONÓW PRZESYŁEK TYGODNIOWO?
        Tzn. ile w tej narracji jest profesora jest nauki i praktyki medycznej, a ile …
        polityki?
        A co p. profesor sądzi o OSZOŁOMACH w Szwecji:
        https://forsal.pl/swiat/aktualnosci/artykuly/1473330,wybory-korespondencyjne-w-szwecji-poczta-rozsyla-karty-przewozi-glosy-i-sortuje.html
        Wybory korespondencyjne w Szwecji: Poczta rozsyła karty, przewozi głosy i sortuje


        Ponadto ciekawa by była również opinia p. prof. Simona na stanowisko przedstawione tutaj:
        http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/szpitale-przegrywaja-z-koronawirusem-przez-niekompetencje-dyrektorow/zvv06xk

        Moim zdaniem, jest to obiektywna ocena służby zdrowia w sytuacji zderzenia z epidemią – ekspert punktuje:
        • Decydujący w porażce wielu szpitali z wirusem jest czynnik ludzki, czyli słabi dyrektorzy, brak procedur bezpieczeństwa, wieloletnie zaniedbania w zakresie epidemiologii i przygotowania na sytuacje kryzysowe – mówi ekspert
        • Wobec dyrekcji wielu szpitali należy wyciągać konsekwencje kadrowe, być może dyscyplinarne
        • W powiatach szpitale są miejscem do upychania swoich, zwykle niekompetentnych ludzi
        • Przenoszące wirusa pielęgniarki czy ratownicy są skazani na pracę w kilku placówkach. Zarabiają około 2 tys. zł, podczas gdy ordynator oddziału może zarabiać 25 tys. zł
        • Wielu dyrektorów nie chce zamykać oddziałów w sytuacji zakażenia wirusem. Wynika to z krótkowzrocznej chęci "wypełnienia kontraktu", a czasem po prostu z głupoty i braku wiedzy
        • Chęć "realizacji kontraktu" za cenę zdrowia lub życia ludzkiego jest "głęboko nieludzka"
        • Wśród wielu pogrążonych w chaosie szpitali są też ogromne placówki, w których nie zaraziła się ani jedna osoba. Wynika to ze świetnie opracowanych i przestrzeganych procedur
        No, i jeszcze kilka pytań osobistych do p. profesora, jako ordynatora oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu:
        jak szpital funkcjonował w czasie rządów poprzedników, tj. PO+PSL? Jakie były zapasy maseczek, rękawiczek i respiratorów w tamtym okresie? Jak osobiście p. ordynator w owym czasie naciskał na ówczesne władze, żeby sytuację poprawić?
        Dodaj odpowiedź 4 1
          Odpowiedzi: 0
        • Tak pytam IP
          Ile dostanie za szczepionki i mordowanie Narodu?
          Dodaj odpowiedź 2 1
            Odpowiedzi: 1
          • mamam IP
            Treść została usunięta
            Dodaj odpowiedź 3 2
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także