KrajZaimportujemy rewolucję?

Zaimportujemy rewolucję?

Policja w Nowym Jorku
Policja w Nowym Jorku / Źródło: PAP/EPA / KEVIN HAGEN
Dodano
Polacy, patrząc ze zgrozą na plądrowane sklepy, palone samochody, obalane pomniki i zdemolowane miasta USA, myślą: nam to nie grozi. Bardzo by się chciało, żeby mieli rację – ale czy na pewno?

Nasze poczucie bezpieczeństwa budujemy na powszechnym przekonaniu, że w USA i zachodniej Europie mamy do czynienia ze skutkami napięć rasowych. A my przecież jesteśmy od tego problemu wolni – nie mieliśmy kolonii, nie sprowadzaliśmy z Afryki niewolników, nie mamy imigranckich przedmieść ani „no-go zones”.

Rzecz w tym, że fala ruchawek przewalająca się przez Amerykę i Europę nie jest wcale skutkiem napięć rasowych. One są tylko pretekstem. Istotną, choć niedostrzeganą wskazówką jest to, że zamieszki te wybuchają i przybierają największe rozmiary wcale nie tam, gdzie problemów z „rasizmem” kazałaby oczekiwać polityczna poprawność.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 27/2020
Cały artykuł dostępny jest w 27/2020 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

Od północy z 10 na 11 lipca trwa cisza wyborcza [Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę 12 lipca. Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.

Czytaj także