KrajParadoksalne odkrycie. Izolacja zwiększa podatność na COVID-19

Paradoksalne odkrycie. Izolacja zwiększa podatność na COVID-19

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Pixabay / Domena publiczna
Dodano 12
Choć zamknięcie się w domu chroni przed kontaktem z wirusem, to psychologiczny stres związany z brakiem pracy, samotnością czy konfliktami w rodzinie może zwiększać ryzyko infekcji dróg oddechowych. Przemawiają za tym wyniki badań nad innymi wirusami, niż SARS-CoV-2.

Miesiące izolacji i społecznego dystansu mogą przynieść niekorzystne efekty - ostrzega prof. Sheldon Cohen z Carnegie Mellon University na łamach pisma „Perspectives in Psychological Science”.

– Wiemy bardzo niewiele na temat tego, dlaczego jedni ludzie wystawieni na działanie koronawirusa powodującego COVID-19 są bardziej zagrożeni zachorowaniem, niż inni" - mówi prof. Cohen. On i jego współpracownicy analizują psychologiczne czynniki, pomagające przewidzieć podatność organizmu na różne wirusy atakujące drogi oddechowe. Wyniki tych badań "mogą dostarczyć wskazówek odnośnie czynników, potencjalnie ważnych dla rozwoju COVID-19 – zauważa.

Naukowiec od lat bada wpływ różnych czynników behawioralnych, społecznych i psychologicznych na choroby układu oddechowego. Sprawdzał m.in., jak zdrowe osoby zareagują na kontakt z różnymi wirusami powodującymi przeziębienia (w tym z koronawirusem 229E) oraz grypy.

– W czasie obecnej pandemii dotychczas koncentrowano się głównie na zmianie zachowań, które miały ograniczać ekspozycję na wirusa. W naszej pracy celowo wystawialiśmy ludzi na wirusy przeziębienia i grypy i badaliśmy, czy psychologiczne i społeczne czynniki pozwolą przewidzieć, jak skuteczny będzie system odpornościowy w zwalczaniu infekcji i zapobieganiu lub łagodzeniu choroby – opowiada naukowiec.

Jego praca świadczy o znaczeniu czynników, o których wspomina.

Tymczasem wiele krajów w obliczu pandemii wprowadziło ograniczenia kontaktów, a nawet przymusowy pobyt w domach. To z kolei powoduje uczucie samotności, przerwę w pracy lub jej utratę i konflikty rodzinne. Zdaniem prof. Cohena może to zwiększać podatność na zakażenie SARS-CoV-2.

Badacz zwraca jednocześnie uwagę na wnioski ze swoich badań, świadczące o tym, że społeczny i psychologiczny stres, w odpowiedzi na podawane ochotnikom wirusy grypy i przeziębienia, wywołuje produkcję cytokin nasilających zapalenia. Nasilone zapalenia zwiększały z kolei ryzyko zachorowania.

Tymczasem cytokiny sprzyjające stanom zapalnym przyczyniają się do cięższego przebiegu COVID-19. Może to oznaczać, że społeczny i psychologiczny stres będzie nasilał objawy tej choroby.

Z drugiej strony uzyskane przez badacza wyniki sugerują, że kontakt z innymi i społeczne wsparcie stwarzają pewnego rodzaju ochronną tarczę przed infekcjami dróg oddechowych. – Jeśli ktoś przynależy do zróżnicowanej sieci społecznej (korzysta ze społecznej integracji), zwykle też lepiej o siebie dba (nie pali, niewiele pije, więcej śpi i ćwiczy) – podkreśla prof. Cohen.

– Co więcej, ludzie czują, że inne osoby z ich otoczenia pomogą im w czasie stresu czy problemów (społeczne wsparcie), a to zmniejsza znaczenie czynników stresogennych i sprawia, że słabiej wpływają one na zdrowie – wyjaśnia badacz.

Czytaj także:
Hiszpania: Coraz więcej nowych ognisk koronawirusa, regiony nakazują noszenie maseczek
Czytaj także:
"Rz": Polacy szykują się na drugi atak koronawirusa
Czytaj także:
Ardanowski: Nieco ponad miliard złotych na pomoc dla rolników wz. z COVID-19

/ Źródło: PAP

Czytaj także

 12
  • ciocia Micia IP
    Powoli prawda o pandemii. wychodzi na jaw. Na jesieni Szumowski będzie winien za cały kryzys gospodarczy.
    Dodaj odpowiedź 3 0
      Odpowiedzi: 0
    • Po dniu jest noc - taki paradoks... IP
      W Ameryce są USA, Kanada i Meksyk. Dostanę Nobla za to odkrycie?
      Dodaj odpowiedź 7 0
        Odpowiedzi: 0
      • Babcia IP
        To, że przewlekły stres powoduje osłabienie odporności organizmu na działanie różnych patogenów, już od dawna wiadomo, jak również wielu ludzi tego doświadcza w swoim własnym życiu, więc nie jest to żadne odkrycie.
        Dodaj odpowiedź 13 1
          Odpowiedzi: 0
        • XOXOXO IP
          Ten naukowiec bzdury plecie. Przez siedzenie w domu tracimy nabytą odporność. Wirusy i bakterie towarzyszą nam od urodzenia i to właśnie kontakt z nimi powoduje wzmożoną pracę układu odpornościowego. 3m-ce izolacji robi swoje. Jesteśmy jalowi jak 3latki w przedszkolu ( wszystkie chorują). Ale po pół roku w jednej sali są jak rzepy, nie do ruszenia. 🤣
          Dodaj odpowiedź 7 0
            Odpowiedzi: 0
          • 4rajuu :x IP
            Mnie tam izolacja nie stresuje; jestem do niej przyzwyczajony. Tak naprawdę ów naukowiec nie twierdzi, że izolacja sama w sobie jest czynnikiem zwiększającym ryzyko zachorowania na covid19, tylko że to stres (u niektórych ludzi skorelowany z izolacją) jest czynnikiem zwiększającym ryzyko zachorowania na covid19. No, ale co w sytuacji odwrotnej np. gdy kogoś wychodzenie z domu stresuje, a izolacja relaksuje? U takich ludzi stres związany z wyjściem z domu jeszcze zwiększa ryzyko zachorowania na covid19... Także dorzeczy, jak zawsze info od rzeczy od spindoctor'a.
            Dodaj odpowiedź 7 3
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także