"Polacy sprowadzą apokalipsę na Europę"

"Polacy sprowadzą apokalipsę na Europę"

Dodano: 354
Szefm MON Mariusz Błaszczak i prezydent Andrzej Duda
Szefm MON Mariusz Błaszczak i prezydent Andrzej Duda / Źródło: PAP / Marcin Bielecki
JAK NAS PISZĄ NA WSCHODZIE I I Zapowiedź przesunięcia wojsk amerykańskich z Niemiec na flankę wschodnią NATO podrażniła Moskwę. Związane z Kremlem media przedstawiają ten krok jako antyrosyjską prowokację, która może doprowadzić do wojny. Adresatem groźby jest Polska, która „zmniejsza swoje szanse na przetrwanie w przypadku konfliktu”.

W krytykę decyzji Donalda Trumpa szczególnie angażuje się Baltnews – rosyjski portal internetowy, adresowany do rosyjskojęzycznych mieszkańców krajów bałtyckich. Powstał w 2014 r. i rezonuje kremlowską propagandę oraz dezinformację w przestrzeni medialnej Litwy, Łotwy i Estonii. „Dlaczego Niemcy nie chcą puścić żołnierzy amerykańskich do Polski” – głosi tytuł jednego z artykułów. Na tak postawione pytanie w rozmowie z rosyjskim portalem odpowiada niemiecki politolog Alexander Rahr. W jego opinii Berlin obawia się utraty pozycji jednego z ważniejszych sojuszników USA w sferze bezpieczeństwa. Bazy US Army przynoszą też pieniądze miejscowym władzom, sprzyjają tworzeniu nowych miejsc pracy. „Niemcy bardzo nie chcą, żeby amerykańskie wojska zostały przesunięte do Polski. Po pierwsze, obawiają się, że w efekcie oddziały te będą prowokować Rosję. Po drugie, to by doprowadziło do obniżenia statusu Niemiec w NATO” – mówi Rahr.

Do czego ta rzekoma „prowokacja” może doprowadzić? Tę kwestię czytelnikom Baltnews wyjaśnia Władimir Winokurow, wiceprzewodniczący Ligi Dyplomatów Wojskowych, profesor akademii dyplomatycznej rosyjskiego MSZ. Jego zdaniem do decyzji Trumpa o przesunięciu wojsk z Niemiec do Polski doprowadziły „natrętne, uporczywe starania Andrzeja Dudy, który, jak to się mówi, nawet w snach marzy o amerykańskich żołnierzach na terenie swojego kraju”. Winokurow przekonuje, że zwiększenie kontyngentu w żaden sposób nie zwiększy bezpieczeństwa Polski. Wręcz przeciwnie: „To wręcz obniży szanse Polaków na przetrwanie pierwszego uderzenia, jeśli, nie daj Boże, do niego dojdzie w najbliższym czasie. Ale ja bym nie chciał brać pod uwagę takiego scenariusza, ponieważ to by oznaczało, że Polska wciągnie wszystkich w Europie w tę apokalipsę” – komentuje Winokurow. Tym samym powtarza często wygłaszane w Rosji tezy, jakoby to Polska, jako „awangarda rusofobii”, była winna wszelkim przejawom niechęci do Moskwy ze strony Europy. Na ławie oskarżonych nie ma miejsca na inne kraje. Jeśli dojdzie do konfliktu Rosja vs. Zachód, winny będzie nawet nie tyle Zachód, co sama Polska – i to Polska właśnie za to zapłaci.

Wywiad, w którym Winokurow w niezbyt zawoalowany sposób groził Warszawie wojną, poświęcony był jednak przede wszystkim państwom bałtyckim. Punktem wyjścia do rozmowy było oświadczenie łotewskiego ministra obrony o tym, że Łotwa chętnie dopłaci Amerykanom za zwiększenie kontyngentu na swoim terytorium. „Niektóre kraje uważają, że jeśli obce wojska, przede wszystkim wojska USA, będą stacjonować na ich terenie, to powiększy to ich poziom bezpieczeństwa. Zapominają, że jest na odwrót – jeśli któryś kraj wszelkimi siłami stara się przyciągnąć do siebie Amerykanów, poziom jego bezpieczeństwa gwałtownie się obniża” – stwierdził rosyjski ekspert. Starania państw bałtyckich o zwiększenie amerykańskiej obecności nazwał „polskim syndromem”.

Czytaj też:
Ukraiński minister z żalem o sprawie Nowaka. "Cuda się nie wydarzyły"
Czytaj też:
KE: Ponad 618 mln euro w ramach polityki spójności w Polsce

Źródło: DoRzeczy.pl
 354
Czytaj także