Warzecha: Jestem krytyczny do decyzji o Powstaniu, ale jego mit ma dobre strony

Warzecha: Jestem krytyczny do decyzji o Powstaniu, ale jego mit ma dobre strony

Dodano: 247
Łukasz Warzecha
Łukasz Warzecha / Źródło: PAP / Artur Reszko
– Mit Powstania ma swoje dobre strony, odegrał też bardzo ważną rolę w naszej historii, niezależnie od tego, czy to się komuś podoba, czy nie. Nie ma po żadnej ze stron sporu o ocenę bohaterstwa samych Powstańców i oddanie im hołdu pierwszego sierpnia jak najbardziej powinno mieć miejsce. Jest jedynie spór, co do decyzji dowódców. Jednocześnie uważam, że właśnie rocznica jest najlepszym momentem do toczenia dyskusji o sensie wybuchu Powstania – mówi portalowi DoRzeczy.pl Łukasz Warzecha, publicysta „DoRzeczy”.

Powstanie Warszawskie – patriotyczny, wspaniały zryw, którego nie powinno się krytykować, czy też przeciwnie, doceniając bohaterstwo żołnierzy biorących udział w walkach decyzje dowódców należy poddawać ocenie?

Łukasz Warzecha: Na ocenach Powstania Warszawskiego bardzo zaciążył okres PRL, ponieważ komuniści mieli swoją linię. Ta linia była oczywiście krytyczna wobec decyzji o wybuchu Powstania. Ale była krytyczna z konkretnego powodu – chodziło o to, żeby przykryć po pierwsze charakter i motywy zrywu i po drugie o to, by przykryć temat braku sowieckiej pomocy dla walczącej Warszawy. Potem, w okresie III RP najpierw o Powstaniu praktycznie się nie mówiło, ono było jedynie gdzieś w tle. Potem natomiast mówiło się w bardzo entuzjastycznym tonie. Zrozumiałym po latach przemilczenia, wtedy powstało Muzeum Powstania Warszawskiego. I dopiero potem przyszedł czas na głosy krytyczne. Bardzo niedobrze się dzieje, że niektórzy obrońcy decyzji o wybuchu Powstania zrównują współczesne głosy krytyczne wobec tej decyzji z tezami propagandystów komunistycznych. To mi się bardzo nie podoba, bo niszczy debatę.

A jak ocenia Pan samą decyzję o wybuchu Powstania Warszawskiego?

Moja opinia od dawna jest krytyczna. Mówię o Powstaniu jako przedsięwzięciu militarnym i politycznym. Moja opinia nie jest tu odosobniona. Bo jeżeli przypomnieć głosy historyków, takich jak Jan Stanisław Ciechanowski, Władysław Pobóg Malinowski, profesor Leon Sowa, który jest autorem wielkiej książki o Powstaniu Warszawskim, pisanej trochę – mam wrażenie – w kontrze do Normana Daviesa, to widzimy, że głosy krytyczne o Powstaniu Warszawskim nie są niczym niezwykłym i bynajmniej nie dowodzą jakiejś niewiedzy. Mówimy tu o historykach, a są też głosy publicystów, gdzie ta decyzja się nadal toczy. Znam oczywiście argumenty drugiej strony, są one te same od lat. I kilka mogę od razu odrzucić.

Na przykład?

Mówię tu na przykład o „argumencie z mitu”, czyli, że Powstanie Warszawskie niezależnie od jego przebiegu i wyniku stało się mitem, który pozwolił przetrwać PRL. No, ale Powstanie nie miało na celu stania się mitem, dlatego argument ten jest ahistoryczny. Ono miało konkretne cele militarne i polityczne. I jest przynajmniej kilka przesłanek mówiących, że jednak decyzja o podjęciu walki była błędem.

Na przykład?

Po pierwsze, można było już przed wybuchem walk przewidzieć, że żadnej pomocy dla walczącej Warszawy nie będzie – ani ze strony aliantów, ani ze strony Sowietów. Po drugie była dramatyczna sytuacja zaopatrzeniowa jeśli chodzi o broń. Po trzecie, wiadomo było, że na terenie Warszawy znajduje się wiele dóbr kultury, najwyższej rangi, przywiezionych z różnych części kraju właśnie do Warszawy w nadziei na to, że będą tu bezpieczne. I decyzja o podjęciu walk była narażeniem tych dóbr na zniszczenie. Po czwarte – kwestia tego, kto miał w tym Powstaniu walczyć. Chodziło o wysłanie najlepszych ludzi, najwyższej próby patriotyzmu praktycznie na pewną zgubę. Moim zdaniem odbiło się to w czasie PRL, bo ludzi tych w Polsce Ludowej bardzo brakowało, stanowiliby przeciwwagę dla komunistycznej propagandy. Jak widać argumentów za tym, żeby nie wywoływać Powstania było wiele.

Są jednak inne argumenty – na przykład ten, że Niemcy chcieli Warszawę jako twierdzę, której chcieliby bronić do ostatniej kropli krwi, w efekcie do tragedii stolicy i tak by doszło. Czy taki, że wściekłość wobec Niemców była tak ogromna, że walki musiałyby wybuchnąć i tak?

Z tymi argumentami można już historycznie dyskutować. Jednak moim zdaniem żadne źródła historyczne nie potwierdzają, że tak by się stało. Drugi argument jest taki, że walki i tak by wybuchły w tym sensie, że żołnierze AK byli tak wściekli, że i tak by ruszyli do walki, nawet gdyby nie było rozkazu. Ale ja przypomnę, że była ogłoszona mobilizacja, potem odwołana, i żołnierze AK się temu rozkazowi podporządkowali. Po drugie, to jest twierdzenie obraźliwe wobec samych żołnierzy, którzy wg tej teorii mieliby nad sobą nie panować. A oni byli karnymi żołnierzami, gdy dostali rozkaz, to go wykonywali.

To jeszcze ostatnia kwestia – co w przyszłości robić z Powstaniem Warszawskim – czy czcić tylko żołnierzy, czy może jednak tocząc dyskusje na temat zasadności walk, skupić się na konkretnych wątkach, a może po prostu zacząć większą wagę przywiązywać do polskich zwycięstw, jak choćby do Bitwy Warszawskiej, której rocznicę będziemy obchodzić za dwa tygodnie?

Ja uważam, że mit Powstania ma swoje dobre strony, odegrał też bardzo ważną rolę w naszej historii, niezależnie od tego, czy to się komuś podoba, czy nie. Nie ma po żadnej ze stron sporu o ocenę bohaterstwa samych Powstańców i oddanie im hołdu pierwszego sierpnia jak najbardziej powinno mieć miejsce. Jest jedynie spór co do decyzji dowódców. Jednocześnie uważam, że właśnie rocznica jest najlepszym momentem do toczenia dyskusji o sensie wybuchu Powstania. Że nie powinno jej się przenosić na zimę, czy jesień, jak chcieliby niektórzy. Natomiast są w samym micie Powstania elementy pozytywne, które należy uwypuklić.

Na przykład?

Na przykład osobiście uważam, że takim pozytywnym aspektem był fakt, że udało się wtedy stworzyć w Warszawie, na bardzo ograniczonym obszarze, ale jednak, namiastkę prawdziwego, obywatelskiego państwa. To rzecz, o której mało się mówi, ale była prasa, poczta, była swego rodzaju działalność policyjna, była działalność polityczna, była działalność społeczna, to wszystko się tam działo. To jest bardzo ciekawa rzecz, o której warto byłoby mówić.

Czytaj też:
Powstanie Warszawskie. Ksiądz Wyszyński znalazł kartkę z dwoma słowami

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 247
Czytaj także