Zaradkiewicz, który był gościem TVP Info, powiedział, że zaginięcie jego prywatnych rzeczy zgłosił do prokuratury i dziś zostanie w tej sprawie przesłuchany w charakterze pokrzywdzonego. – Muszę powiedzieć, że jest to dla mnie szczególnie przykra sytuacja, ponieważ nie zostałem powiadomiony o zamiarze swoistego aresztu nałożonego na te rzeczy, które pozostawiłem w trybunale – przyznał prof. Zaradkiewicz. Jak przypomniał, początkowo nie mógł ich odebrać ze względu na chorobę, a kiedy już mógł to zrobić, zostało mu to uniemożliwione.
Pamiątka po generale Tumidajskim
Były dyrektor zespołu orzecznictwa i studiów Trybunału Konstytucyjnego powiedział, że sprawa jest dla niego tak ważna ze względu na szczególną pamiątkę, która znajdowała się wśród pozostawionych w Trybunale rzeczy.
– Wśród tych rzeczy znajduje się szczególnie ważna dla mnie i dla mojej rodziny pamiątka – złoty zegarek po moim pradziadku, generale Tumidajskim, zamordowanym przez Sowietów. Jeżeli ta rzecz zginie, to ja nie poprzestanę w wysiłkach, aby osoby odpowiedzialne za to poniosły konsekwencje – zapowiedział.
