Dziś w Brukseli rozpoczął się dwudniowy szczyt Rady Europejskiej. – Stoimy na progu podjęcia bardzo ważnych decyzji. Musimy rozstrzygnąć kwestie związane z ramami budżetowymi i funduszem odbudowy, ale ich mechanizmy muszą być jasne – mówił premier Mateusz Morawiecki przed rozmowami.
Polska i Węgry nie zgadzają się na wejście w życie mechanizmu powiązania wypłat środków z unijnego budżetu z praworządnością. Zdaniem Warszawy i Budapesztu niejasna definicja praworządności doprowadzi do narzucania woli Komisji Europejskiej rządom państw członkowskich.
Szczegóły polskiego stanowiska wobec UE po raz kolejny tłumaczył w czwartek na antenie Polsat News rzecznik rządu Zjednoczonej Prawicy.
– Chcemy postawić jasno sprawę, tzn. chcemy, aby przepisy, które dotyczą warunkowości, były klarowne i jasne, i żeby dotyczyły przede wszystkim budżetu unijnego, a nie nieostrych, arbitralnych kwestii związanych z praworządnością, bo inaczej byłoby to w przyszłości powodem do dużych napięć w Unii Europejskiej, a przecież już teraz mamy takie sytuacje, w których te nieporozumienia powodują zbędne napięcia, zamiast zajmować się sprawami dla całej Europy – powiedział Piotr Müller.
Swoje zdanie na temat toczących się negocjacji wyraził na Twitterze były prezes Prawicy Rzeczpospolitej. Zdaniem Jurka polska delegacja w Brukseli powinna doprowadzić do przyjęcia ważnej i wiążącej konkluzji. Polityk napisał, co powinno być w niej zawarte.
"Jestem przeciw rezygnacji z realnych praw w zamian za obietnice, ale jeżeli rządowi na deklaracjach zależy – konkretne znaczenie mogłaby mieć np. deklaracja Rady, że ostatnia Rezolucja PE przeciw Polsce w wielu punktach wykracza poza kompetencje UE i godzi w prawa Rzeczypospolitej" – napisał Marek Jurek.
twitterCzytaj też:
Dworczyk: To jedna z największych logistycznych operacji w ciągu ostatnich kilkudziesięciu latCzytaj też:
Müller o unijnych negocjacjach: Mam nadzieję, że Holandia nie będzie wywracała stolika
