Do opisywanej sytuacji doszło 13 grudnia, podczas protestów feministycznych środowisk sprzeciwiających się wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji.
Jak relacjonowała na Twitterze Alicja Defratyka, samochód z wulgarnym hasłem (znak ośmiu gwiazdek oznacza hasło "Je*** PiS") został zatrzymany, a kierowa miał dostać mandat w związku z namalowaniem gwiazdek na karoserii.
Z oświadczenia kierowcy pojazdu wynika jednak, że dostał on mandat za przejechanie przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. Poniżej publikujemy oświadczenie kierowcy, które umieścił on na Facebooku.
Oświadczenie kierowcy samochodu
„Ciąg dalszy, tym razem pisowska szczujnia TVP INFO” – pisze na początku wpisu kierowca samochodu, odnosząc się do tekstu umieszczonego w serwisie TVP Info.
„Nie jest prawdą że przejechałem na czerwonym świetle przed kolumną policyjną, jechałem w jej środku, pomiędzy radiowozami, z przodu na sygnale, z tylu na sygnale a po środku ja.
Jechałem ulicą Długą na której jest dość wąsko przez zaparkowane samochody, za mną jechała kolumna na sygnale, na krótkim szerszym odcinku zjechałem do prawej i wtedy wyprzedziły mnie trzy radiowozy i okazało się że zbliżam się do skrzyżowania z ulicą Miodową i placu Krasińskich.
Nie mogłem się zatrzymać bo bym zatrzymał przejazd całej kolumny jadącej za mną, więc przejechałem z nimi przez skrzyżowanie na czerwonym świetle a następnie zjechałem na bok ulicy Bonifraterskiej i się zatrzymałem” – opisuje mężczyzna.
„Zostałem zablokowany od tyłu radiowozem a przed maską stanęło dwóch policjantów żebym nie uciekł i zaczęła się kontrola.
Później przyjechał jeszcze radiowóz z drogówki i zablokował mnie od przodu.
Pierwszy zarzut jaki usłyszałem to,że się nie zatrzymałem jak mi dawali znaki świetle i dźwiękowe co było śmieszne i kuriozalne bo skąd miałem wiedzieć które sygnały w tej kakofonii sygnałów kolumny policyjnych radiowozów są skierowane do mnie.
To ich przekonało i wystawili mi mandat za przejazd z nimi na czerwonym świetle.
Przyjąłem go bo faktycznie przejechałem z nimi na czerwonym świetle, chociaż uważałem że postąpiłem logicznie i słusznie ponieważ umożliwiłem im w ten sposób przejazd przez skrzyżowanie” – tłumaczy dalej kierowca.
„Uważam że gwiazdki na samochodzie przyczyniły się do interwencji policji a paragraf zawsze policja znajdzie do wypisania mandatu.
Zapoznałem się po fakcie z przepisami i okazuje się że miałem prawo przejechać z kolumną na czerwonym świetle żeby nie blokować im przejazdu i gdybym nagle stanął i uniemożliwił im przejazd przez skrzyżowanie to też mógłbym dostać mandat.
Zatem co bym nie zrobił to policja miała na mnie pragagraf do mandatu” – przekonuje mężczyzna.
„A teraz na panią Alicję Defratykę która jest autorką tego głośnego zdjęcia, wylewa się fala hejtu że napisała nieprawdę. Przecież policja nie mogła mi wpisać do mandatu że miałem obraźliwe gwiazdki bo by się o śmieszyli, zatem wpisali to co mogli a co po fakcie po przeanalizowaniu przez fachowca od prawa ruchu drogowego okazało się bezprawnym FEJKOWYM MANDATEM.
Pierwszy zarzut jaki policja chciała wypisać mandat okazał się bezsensowny, drugi podany przez nich powód i wpisany do mandatu po konsulatacji przeze mnie z fachowcami od prawa ruchu drogowego też okazał się bezprawny to jak można odebrać interwencję policji jak tylko jako odwet za to co było namalowane na samochodzie.
Sprawę zatrzymania dowodu rejestracyjnego nie będę tu już poruszał bo to zbyt dużo pisania i oddzielny temat, dodam tylko że auto następnego dnia miało zrobiony przegląd i przeszło go bez problemu” – przekonuje kierowca samochodu.
Jednocześnie w rozmowie z serwisem Konkret24, kierowca przyznał wprost, że wbrew temu co podaje część mediów, powodem zatrzymania nie były gwiazdki symbolizujące wulgarne hasło.
– Wiadomo, media rządzą się swoimi prawami, hasło ktoś rzucił 'gwiazdki' – tłumaczy mężczyzna, dodając, że jego zdaniem gwiazdki na samochodzie na pewno zmobilizowały funkcjonariuszy. – Ale ja się trochę prosiłem o to – podkreśla dalej kierowca.
Czytaj też:
Spurek zaskoczyła wpisem. Krytykuje Niemcy. "To ogromne rozczarowanie"
