Ks. Sikorski: Sięgajmy do korzeni Bożego Narodzenia

Ks. Sikorski: Sięgajmy do korzeni Bożego Narodzenia

Dodano: 16
Ks. Jan Sikorski
Ks. Jan Sikorski / Źródło: Wikimedia Commons / Fot: Maciej Kupidura
– Jeżeli Boże Narodzenie nie będzie tylko pretekstem do wspólnego spotkania, to faktycznie może być to bardzo przykry czas. Kiedy jednak sięgniemy do istoty tego Święta i zachowa się jego duchowość oraz bogatą tradycję, to zmienia się tylko numerycznie liczba osób przy stole. Ważne, aby pamiętać w modlitwie o tych, których w tym roku z nami nie ma – mówi w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl ks. inf. Jan Sikorski, były kapelan "Solidarności".

Jak Ksiądz Infułat wspomina spotkania opłatkowe w redakcji Do Rzeczy?

Ks. Jan Sikorski: Było to dla mnie bardzo ciekawe wydarzenie. Nie miałem wcześniej bliskich kontaktów z mediami, poza kilkurazowymi występami w radiu i telewizji. Tym razem miałem okazję spotkać się z całą redakcją, podziwiając zapał tych ludzi. Z tego, co się wówczas dowiedziałem, jeszcze kilka tygodni wcześniej nie było żadnych szans na zawiązanie takiego pisma. Nagle zebrała się ciekawa grupa osób z pomysłem, który zaczyna się urealniać. Pismo zaczęło powstawać w niezwykłym tempie, co mi bardzo imponowało. Spotkaliśmy się wtedy w wąskim gronie, po podzieleniu opłatkiem i życzeniach wytworzył się ciepły, rodzinny nastrój. Wspominam też bardzo miłe, zwięzłe i pełne nadziei słowa redaktora naczelnego.

W tym roku sytuacja wygląda inaczej. Z uwagi na obostrzenia spotkanie opłatkowe się nie odbyło, ale otrzymaliśmy od Księdza Infułata list z życzeniami, za który bardzo dziękujemy.

Ten list jest elementem tradycji, która w ten sposób została podtrzymana. Pamiętam, że rozmawiałem z dziennikarzem innej redakcji i nie mógł nadziwić się, że w „Do Rzeczy” zadbano o taki nastrój. Coroczne spotkanie ze wszystkimi zwyczajami, modlitwą, kapłanem i śpiewaniem kolęd określił jako „misterium”. Dodał też, że brakowało tego w jego redakcji. W tej chwili nasze świętowanie przebiega w innej formie, ale myślę, że każdemu w sercu wspomnienie tamtych spotkań doda otuchy i podkreśli ich wyjątkowość. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy się mogli normalnie spotykać. Ziarno zostało jednak zasiane i więź pomiędzy nami istnieje niezależnie od tego. Między przyjaciółmi tak jest, że można nie widzieć się długo, a potem wygląda to tak, jakbyśmy widzieli się wczoraj.

Wiele rodzin przeżywa w tym roku czas rozłąki z najbliższymi. Co Ksiądz doradziłby takim osobom?

Jeżeli zostaje ścięte drzewo, ale pień jest dobry, to drzewo wkrótce odrośnie. Tak samo jest w tym przypadku. A zatem, trzeba sięgać do korzenia, czyli do istoty. Niestety, dzisiejsza propaganda chciałaby nas pozbawić tego wszystkiego, zmieniając nawet nazwę tych Świąt, eksponując jedynie Mikołaja, prezenty czy bombki. Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na tradycję pustego talerza na stole wigilijnym. On zawsze symbolizował kogoś, kto mógłby być razem z nami, ale go zabrakło. W tym roku ta tradycja może nabrać dodatkowego, szczególnego wymiaru. Podsumowując, patrzmy na sens Bożego Narodzenia, a ta chwilowa rozłąka nie będzie tragedią. Przypominam sobie opowiadania o Wigiliach przeżywanych przez Sybiraków, ludzi, którzy zostali zesłani w głąb Rosji, daleko od swoich rodzin, a mimo to zachowali wiarę, która była ich siłą.

Ksiądz doskonale wie, czym są Święta z dala od bliskich. Posługiwał Ksiądz wśród osób represjonowanych przez komunistyczne władze w latach osiemdziesiątych.

Najbardziej głębokie, wręcz spektakularne były wizyty u osób internowanych. Podczas Świąt Bożego Narodzenia spotkałem się z nimi w Białołęce. Wypuszczono ich na korytarze i wreszcie mogli się ze sobą zobaczyć, ponieważ wcześniej byli pozamykani w osobnych celach. Uczestniczyli potem we Mszy św., wspólnie śpiewaliśmy kolędy i składaliśmy sobie życzenia. Odwiedzałem każdego w jego celi, każdy z internowanych mi się przedstawiał. Niektóre nazwiska były znane, a część z nich jest dzisiaj celebrytami. Pamiętam, że tamto spotkanie przywróciło chociaż na chwilę uśmiech na ich twarzach i nadzieję na lepsze czasy.

Jakie największe wyzwanie zdaniem Księdza Infułata stoi przed Polakami u progu kończącego się 2020 roku?

Kiedyś ktoś powiedział, że gdyby nie radio i telewizja, to Polska byłaby normalnym krajem. Trzeba odciąć się od tego całego rynsztoku i hejtu, który płynie przez nasz kraj. Jeszcze raz powtórzę, wróćmy do źródeł, do istoty Świąt. Tylko to jest nas w stanie połączyć. Trzeba oczyścić nowoczesne, konsumpcyjne spojrzenia. Cieszmy się, że rodzi się Chrystus i zastanówmy się, kim On jest dla nas.

Źródło: DoRzeczy.pl
 16
Czytaj także