Wasze listy! (nr 11)

Wasze listy! (nr 11)

Dodano: 
Listy do redakcji, zdjęcie ilustracyjne
Listy do redakcji, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash / Joanna Kosinska
Drodzy Czytelnicy! Jak co tydzień zapraszamy do przesyłania listów do redakcji.

„Czas śmiało bronić własnych interesów”, rozmowa z Wandą Zwinogrodzką, „DRz” 8/2021

Niechęć przed rozszerzaniem opłaty reprograficznej m.in. na smartfony, tablety czy telewizory smart to nie jest kaprys techgigantów, którzy wraz z wizją wejścia w życie tego rozwiązania już liczą, ile będą musieli oddać artystom. Za pomysł Ministerstwa Kultury podsycany przez OZZ-y zapłacą konsumenci. Jednak to, czego rzeczywiście boją się producenci i przedsiębiorcy, to zagrożenie dla uczciwej konkurencji i szerokie otwarcie drzwi dla szarej strefy.

Na rynku, na którym przecinają się interesy różnych podmiotów, nie działa zasada: zabierzemy jednym, damy drugim, ci pierwsi trochę pokrzyczą, a później znów będzie constans. Możliwe, że z takiego założenia wychodziła rządząca PO, kiedy podnosiła podatki z 22 do 23 proc. Miało być na chwilę, ale już tak jakoś zostało. A cenę płacimy wszyscy do dziś. I widoczne to jest nie tylko na sklepowych półkach, lecz także w całym łańcuchu produkcyjno- sprzedażowym, co negatywnie od lat wpływa na możliwość konkurencji.

W przypadku podatku od smartfonów jest to jeszcze groźniejsze dla polskich firm. Robiąc zakupy „na obiad”, idziemy bowiem do sklepu i – chcąc nie chcąc – musimy swoje zapłacić. Nie szukamy przecież tańszego chleba na chińskich portalach. Z elektroniką jest inaczej. Tu cena bywa kluczowa. Co się stanie, gdy interesujące nas urządzenie będzie droższe kilkaset złotych w sklepie z elektroniką w porównaniu z portalem aukcyjnym? Sprzęt kupimy pewnie w Internecie. Zapewne u sprzedawcy, który nie tylko nie słyszał pewnie nawet o opłacie reprograficznej, lecz także skutecznie unika płacenia innych podatków czy ceł. Kto na tym straci? Na pewno budżet państwa. Na pewno też uczciwi przedsiębiorcy z branży elektronicznej, którzy wszystkie podatki muszą zapłacić. Na pewno też artyści, bo przecież jeśli nie będzie dodatkowych wpływów z opłaty reprograficznej, to nie dostaną nawet grosza więcej. My nie straszymy, ale przewidujemy, co może się wydarzyć. W Polsce już dość często się zdarzało, że najpierw wchodziły w życie jakieś buble prawne, z których później trzeba było się w pośpiechu wycofywać. Nie lepiej tym razem zrobić coś może i wolniej, ale porządnie? Zastanówmy się, jak kwestię wynagrodzenia dla artystów – w świecie, gdzie Internet wiedzie prym w dostępie do kultury – rozwiązać systemowo. Zaprośmy wszystkich zainteresowanych do stołu i porozmawiajmy. Udało się to np. w Finlandii, gdzie system działa świetnie, to uda się też u nas. Ale dajmy sobie na to szansę.

Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska

„Młodzi wolą lewicę?”, Paweł Lisicki, „DRz” 7/2021

[…] Nikogo nie powinno tak naprawdę dziwić, że młodzi „wolą” dziś lewicę. To wynik grzechu zaniechania, zaniechania zmiany paradygmatu ich edukacji, już nawet nie tylko przez 30 przeszło lat trwania III RP, ale, szczególnie, przez ostatnie prawie sześć lat rządów ZP. To, że politycy UW, SLD, KLD i PO nie zrobili nic, żeby zmienić dramatycznie zły system oświatowy, nie było dla mnie zaskoczeniem, ale to, że niewiele lub zgoła nic nie zrobiono w tej materii po roku 2015, mnie osobiście zaskoczyło najbardziej. […]

Po pięciu latach rządów ZP w jednym z podręczników uczniowie otrzymują takie oto zadanie: „Porównaj postać Grety Thunberg i Joanny D’Arc”!!! (obie 15-latki). Czy można się zatem dziwić, że ogłupiała nie ze swojej winy młodzież wylega na ulice, żeby maszerować pod hasłem: „Czerwonym piorunem w czarny łeb!”?

Imię i nazwisko do wiadomości redakcji

Wyjaśnienie

W tekście „Od Jędrzejowskiej do Świątek” („DRz” 10/2021) błędnie oznaczyliśmy Jadwigę Jędrzejowską na zdjęciu z Dorothy Round. Polka oczywiście stała po lewej stronie.
Redakcja

Artykuł został opublikowany w 11/2021 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także