Krzysztof Krawczyk opuścił szpital. "Dziękuję Bogu, że żyję"

Krzysztof Krawczyk opuścił szpital. "Dziękuję Bogu, że żyję"

Dodano: 55
Krzysztof Krawczyk
Krzysztof Krawczyk / Źródło: PAP / Grzegorz Michałowski
– Wychodzę ze szpitala. Dziękuję fanom za wsparcie. Żona czytała mi przez telefon wszystkie komentarze i życzenia – poinformował w rozmowie z "Super Expressem" Krzysztof Krawczyk.

Muzyk Krzysztof Krawczyk zapewnił w rozmowie z "SE", że czuje się dobrze i poinformował, że dzisiaj wychodzi ze szpitala.

Święta wielkanocne w rodzinie muzyka

– Wracam do zdrowia. Nie martwcie się o mnie, z dnia na dzień czuję się coraz lepiej. Bóg działa rękoma ludzi. Dziękuję Bogu, że żyję – stwierdził artysta.

Krawczyk podkreślił także w wywiadzie, że Święta Wielkanocne "są dla niego ważniejsze od świat Bożego Narodzenia, bo są symbolem zwiastowania nadziei".

Radości nie kryje też żona muzyka – Ewa Krawczyk. – Jestem bardzo szczęśliwa, że Krzysztof wraca do domu w dobrej formie. Nie mogłam dłużej znieść tej samotności, zawsze byliśmy razem. To pierwszy raz, kiedy nie widziałam męża tak długo – tłumaczy.

Żona artysty poinformowała także, że w tym roku święta spędzą bez bliskich ze względu na epidemię.

Krzysztof Krawczyk w szpitalu

Kochani! Niestety i mnie dopadł COVID. Jestem w szpitalu. Muszę podjąć walkę, jeszcze jedną w moim życiu walkę!" – napisał Krzysztof Krawczyk kilka dni temu na swoim profilu na Facebooku.

"Milknę. Nie oczekujcie żadnych wiadomości ode mnie. I proszę nie nękajcie moich bliskich. Mogę tylko Was prosić o modlitwę! Nawet szczepienie Pfeizerem nie pomogło" – pisał w mediach społecznościowych Krawczyk.

"Jak poczuję się lepiej zaraz się odezwę! Będzie Was też informował w miarę potrzeby mój menedżer Andrzej Kosmala. Chciałbym jednak swoją walkę stoczyć w spokoju! Trzymajcie się! Niech Was Bóg i zdrowy rozsądek prowadzą! Wasz Krzysztof Krawczyk" – czytamy we wpisie artysty na FB sprzed kilku dni.

Czytaj też:
"Gdy z nim rozmawiam, jestem dzielna". Żona Krzysztofa Krawczyka o stanie męża

Źródło: se.pl
+
 55
Czytaj także