Tokarczuk: Literatura nie jest dla idiotów, piszę książki dla ludzi inteligentnych

Tokarczuk: Literatura nie jest dla idiotów, piszę książki dla ludzi inteligentnych

Dodano: 22
Mitotwórstwo Olgi Tokarczuk
Mitotwórstwo Olgi Tokarczuk Źródło: fot. Bartosz Krupa/east news
Żeby czytać książki trzeba mieć jakąś kompetencję, pewną wrażliwość – tłumaczy pisarka Olga Tokarczuk.

Polska noblistka Olga Tokarczuk w trakcie jednego z paneli podczas Festiwalu Góry Literatury chwaliła swoje książki i mówiła o kompetencjach, które musi mieć czytelnik.

Tokarczuk: Pisze książki dla ludzi inteligentnych

W trakcie panelu Tokarczuk odpowiadała na pytania dotyczące swojej ostatniej książce pt. Empuzjon. – Nigdy nie oczekiwałam, że wszyscy mają czytać i że moje książki mają iść pod strzechy, wcale nie chcę żeby szły pod strzechy – tłumaczyła pisarka, a uczestnicy spotkania nagrodzili wypowiedź Tokarczuk brawami.

– Literatura nie jest dla idiotów, żeby czytać książki trzeba mieć jakąś kompetencję, trzeba mieć pewną wrażliwość, pewne rozeznanie w kulturze. Te książki które piszemy są gdzieś zawieszone, zawsze się z czymś wiążą – podkreśliła dalej.

twitter

– Nie wierzę, że przyjdzie taki czytelnik, który kompletnie nic nie wie i się zatopi w jakąś literaturę i przeżyje katharsis, więc pisze swoje książki dla ludzi inteligentnych, którzy myślą, którzy czują, którzy mają jaką wrażliwość – stwierdziła pisarka.

– Uważam, że moi czytelnicy są do mnie podobni, piszę do krajanów swoich – dodała Tokarczuk.

Tokarczuk atakuje Polskę

O polskiej pisarce media rozpisywały się szeroko rok temu, kiedy Tokarczuk w wywiadzie dla jednego z najpoczytniejszych włoskich dzienników porównywała Polskę do rządzonej przez Aleksandra Łukaszenkę Białorusi.

Olga Tokarczuk, na łamach zagranicznej prasy, wprost porównała Warszawę do Mińska, mówiąc o dwóch reżimach, które zyskały dzięki pandemii koronawirusa. Pisarka uważa, że międzynarodowa opinia publiczna i różne instytucje zbyt wolno działają również ws. Polski, gdzie "atak na ruch LGBT wymyka się spod kontroli", prawo aborcyjne jest "barbarzyńskie", a ci, którzy się mu sprzeciwiali, są "prześladowani" i "represjonowani".

"Wirus pomógł rządowi i nadal to robi. Białoruś jest przykładem, że reżimy czują się bezpieczniej w nowej sytuacji globalnej pandemii: bojące się społeczeństwo łatwiej poddaje się nakazom i zakazom" – twierdzi. Jak dodaje, iluzja dobrobytu serwowana przez rząd sprawia, że potrzeba wolności schodzi u ludzi na dalszy plan.

Czytaj też:
Polacy wściekli na Tokarczuk. Zorganizowano akcję odsyłania książek pisarki
Czytaj też:
Olga Tokarczuk doktorem honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego

Źródło: Twitter
 22
Czytaj także