Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Andrzej Szeptycki z Polski 2050 oznajmił, że UPA to "to byli tacy trochę – ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa – ukraińscy Żołnierze Niezłomni". Zestawienie tych dwóch jakże dalekich od siebie organizacji wojskowych, jeśli chodzi o sposób prowadzenia działań militarnych, dolało oliwy do ognia w sprawie narastającego kultu Ukraińskiej Powstańczej Armii na Ukrainie.
Wypowiedź Szeptyckiego wywołała w kraju burzę. Szef Biura Polityki Międzynarodowej w KPRP Marcin Przydacz wprost stwierdził, że wiceminister nauki powinien stracić stanowisko. – Co ten człowiek jeszcze robi w polskim rządzie po takiej wypowiedzi? Następnego dnia powinien albo sam złożyć dymisję ze wstydu, albo powinien zostać wyrzucony – stwierdził na antenie Telewizji Republika.
Szczerek: Ukraińcy uznali, że mają prawo odwoływać się do UPA
Słowa wiceministra Szeptyckiego skomentował w piątek na antenie Polsat News Ziemowit Szczerek, pisarz i dziennikarz.
– Jak wiemy, historia bywa wieloaspektowa i niektóre aspekty z tego, co się działo, z tego, co robiła UPA, są po prostu nie do obronienia (...), ale są też w historii UPA takie karty, które sprawiają, że Ukraińcy uznali, że mają prawo się do nich odwoływać – zauważył Szczerek.
Pisarz zaznaczył, że może "mieć swoją własną opinię na temat tego, kogo się czci i czy faktycznie istnieją moralni bez skazy bohaterowie". – Natomiast tak, bardzo mi się podoba to porównanie, którego użył minister Szeptycki, którego też sam wcześniej używałem, że ta część UPA, która wzięła udział w mordach na Polakach jest podobna, jeżeli chodzi o te mechanizmy wewnętrzne, które nimi powodowały do naszych żołnierzy wyklętych – przyznał Szczerek.
– Z jednej strony był ten odruch taki bardzo mocno patriotyczny nacjonalistyczny, z drugiej strony jednak zasadzona głęboko nienawiść do ludzi o którzy nie byli nasi i którzy byli traktowani jako konkurenci do tej "naszości" na naszej, to jest cały czas są w cudzysłowie ziemi. W związku z tym trzeba było się ich radykalnie pozbyć, bo była to epoka radykalizmu – mówił gość Polsat News.
Pisarz: Zełenski jest znienawidzony w wojsku
Zdaniem pisarza, Wołodymyr Zełenski nadając ukraińskiej jednostce wojskowej imię "Bohaterów UPA" chciał się przypodobać żołnierzom, wśród których nie cieszy się sympatią.
– Zełenski jest znienawidzony w wojsku (...). Więc on oczywiście nie ma szans zdobycia władzy nad duszami ukraińskich wojskowych całej armii. już nie ma tego. kiedyś przez chwilę, kiedy został tym bohaterskim prezydentem, który został w Kijowie podczas inwazji to tak było, potem to zniknęło i bardzo szybko się rozmyło – stwierdził Ziemowit Szczerek. – Ma szansę przynajmniej zawalczyć. Ma szansę przynajmniej być obecny tutaj na tej planszy i cała ta sprawa z UPA jest tylko i wyłącznie tego sprawą – dodał.
Pisarz podkreślił jednocześnie, że wie "ze swoich źródeł bezpośrednich", że "Zełenski do niedawna nie miał zielonego pojęcia o co chodzi z UPA, że znał to tylko z radzieckich przekazów".
Czytaj też:
"Uważamy za niedopuszczalne". Ukraińskie władze stają w obronie SzeptyckiegoCzytaj też:
"Moralny skandal". Morawiecki o UPA
