Przewodniczący PO wskazywał, że stołeczną aferę reprywatyzacyjną należy wyjaśnić, jednak działania powołanej w tym celu komisji określił jako bolszewickie. – Najpierw rzuca się oskarżenie, a potem się próbuje udowodnić, a jeżeli nie można znaleźć dowodu, to się przechodzi do następnej rzeczy – mówił Schetyna w "Faktach po Faktach". Jak dodał, taką komisję to zna z lat 30. i "to bolszewickie". – Mamy wroga, trzeba go dopaść i szukamy pomysłu, jak to zrobić – podkreślał.
W ocenie szefa PO, Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna wydelegować kogoś z ratusza, aby przed tą komisją stanął. – Ktoś musi reprezentować ratusz i gorąco namawiam prezydent, żeby wskazała taką osobę już na następną rozprawę – mówił.
"To zamach polityczny"
Schetyna odniósł się także do dzisiejszej wypowiedzi wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. Zapytany, czy jest możliwe aby komisarz zastąpił Hannę Gronkiewicz-Waltz, odpowiedział: "Są przesłanki by tak się stało, ale to decyzja polityczna podejmowana na najwyższym poziomie państwa".
Tego rodzaju wypowiedzi Grzegorz Schetyna odbiera jako straszenie. – Straszy, bo nie ma powodów do takich komisyjnych działań – ocenił, dodając: "Rozumiem, że to fragment tej aktywności wynikający z komisji reprywatyzacyjnej, ofensywy posła Jakiego, tworzenie takiej atmosfery, że te wszystkie rzeczy, które odkrywa komisja dotyczą obecnej prezydent, a to przecież nieprawda".
Schetyna podkreślił, że reprywatyzacja dotyczyła także Lecha Kaczyńskiego i jego następcy Kazimierza Marcinkiewicza. – To polityczny zamach, próba osłabienia prezydent. Wiadomo, że reprywatyzacja wynika z pewnych zasad, prawa. To zwrot właścicielom, którzy utracili własność. Robili to poprzednicy, tak długiej kadencji nikt nie miał – dodał lider Platformy Obywatelskiej.
Czytaj też:
Zarząd komisaryczny w Warszawie? Bochenek: Muszą być przesłanki, które by to uzasadniały
