Ksiądz oskarżony o molestowanie pacjentki. W sprawie przesłuchano abp Jędraszewskiego

Ksiądz oskarżony o molestowanie pacjentki. W sprawie przesłuchano abp Jędraszewskiego

Dodano: 5
Metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski
Metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski Źródło: PAP / Jacek Bednarczyk
Prokurator przesłuchał krakowskiego metropolitę Marek Jędraszewski ws. księdza, który w 2017 r. miał molestować pacjentkę oddziału paliatywnego – donoszą media.

Według informacji dziennikarzy TVN24 do przesłuchania abp. Marka Jędraszewskiego miało dojść już w piątek 9 września, ale dopiero teraz udało się to ustalić stacji.

Ksiądz oskarżany o molestowanie umierającej pacjentki

Ksiądz Kazimierz K. jest oskarżany o to, że w 2017 r. dopuścił się molestowania pacjentki znajdującej się na oddziale paliatywnym szpitala w Suchej Beskidzkiej (z placówką w Makowie Podhalańskim). – Śledztwo pozostaje na biegu, a w jego toku w dalszym ciągu wykonywane są czynności procesowe – poinformował rzecznik prokuratury Janusz Hnatko.

– Pielęgniarki i lekarze otrzymywały sygnały wcześniej od pacjentek, że dzieje się coś niepokojącego. Po jego wizytach kobiety były roztrzęsione, skarżyły się na to, że nawiedzał je diabeł, nie chciały nigdy więcej zostawać sam na sam z księdzem. Takich sytuacji było na tyle dużo, że pracownicy szpitala po prostu zaczęli śledzić księdza – powiedziała tvn24.pl jedna z osób, która miała mieć wgląd do akt.

Dyrekcja szpitala po tych doniesieniach miała natychmiast rozwiązać z księdzem umowę o pracę, a w kwietniu 2017 roku przekazać wszystkie informacje krakowskiej kurii.

Ksiądz zaprzecza, prokuratura milczy

Jak donoszą media, ksiądz Kazimierz K. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Za to przestępstwo grozi do ośmiu lat więzienia. Z kolei kuria krakowska nie wypowiedziała się na temat oskarżeń stacji TVN24, która uważa, że biskup zataił prawdę o oskarżeniu. Rzecznik szpitala również obciąża stronę kościelną, twierdząc, że szpital nie powiadomił organów ścigania, bo nie miał takiego obowiązku.

– Zgodnie z obowiązującym wówczas porządkiem prawnym nie zawiadamialiśmy organów ścigania, w tamtym czasie należało to do strony kościelnej – przekazała rzeczniczka szpitala Monika Wróblewska-Polak, która nagłośniła sprawę, dziennikarzom RMF.fm.

Czytaj też:
Abp Jędraszewski o PO: Ta partia chce uchwalić prawo do legalnego zabijania nienarodzonych
Czytaj też:
Media: Nieprawidłowości w pracach Państwowej Komisji ds. Pedofilii

Źródło: TVN24
 5
Czytaj także