Szymański o gwizdach na Wałęsę: To nie była msza

Szymański o gwizdach na Wałęsę: To nie była msza

Dodano: 
Konrad Szymański
Konrad Szymański Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański odniósł się w programie „Fakty po Faktach” do wygwizdania Lecha Wałęsy przez część publiczności podczas przemówienia prezydenta USA Donalda Trumpa. – Gdybyśmy mieli do czynienia z mszą, to pewnie by mi przeszkadzało. To nie była msza, to było spotkanie polityczne, na którym padło to nazwisko, które u wielu ludzi budzi bardzo silne emocje negatywne. Myślę, że to dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem – mówił.

Przypomnijmy, że prezydent Stanów Zjednoczonych na początku swojego wystąpienia podziękował najpierw prezydentowi oraz Pierwszej Damie, a następnie zwrócił się do premier Beaty Szydło. Donald Trump zaznaczył też, że jest bardzo zadowolony z faktu, że do obecnych dołączył były prezydent Lech Wałęsa. To spotkało się z krzykami i gwizdami części zgromadzonych osób. Wcześniej, kiedy tylko Lech Wałęsa pojawił się na Pl. Krasińskiego padały okrzyki "Bolek" i "Precz z komuną". – Zdarzenia publiczne mają swoją dynamikę, swoją spontaniczność – mówił Szymański.

Do sytuacji były prezydent odniósł się w rozmowie z serwisem Onet.pl. – Ma pan wątpliwości, że to było reżyserowane? Zwieziono i ustawiono ludzi, a wszystkim kierowali dyrygenci. Ci ludzie nie przyjmują żadnych argumentów. Takie zachowania przypominają działania esbecji – mówił Wałęsa. Jak dodał, gdyby nie "to chamstwo", to prezydent Trump w swoim przemówieniu wymieniłby "Solidarność" z 10 razy więcej. – Gdzie pan miał "Solidarność" w jego przemówieniu? Takie zwycięstwo dla całego świata, a my przez takich durni to tracimy – ocenił.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także