Jeszcze na dobre nie zaczęła obowiązywać ustawa dekomunizacyjna, a już na Śląsku słychać było groźne pomrukiwania w obronie powojennego wojewody Jerzego Ziętka. „Ziętka nie oddamy!” – zagrzmiały media regionalne i przedstawiciele środowisk, których
można określić mianem „regionalistów”. Wyidealizowanie postaci Ziętka stało się tak duże, że nie może się przez nie przebić nieśmiałe działanie katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, który jednoznacznie określił Jerzego Ziętka jako postać negatywną, kwalifikującą się – zgodnie z ustawą o dekomunizacji uchwaloną przez polski parlament – do usunięcia z przestrzeni publicznej. Pomijając ocenę tej postaci, do czego zobligowani są historycy wspomnianego oddziału IPN, zastanawiać musi, czym Ziętek tak zasłużył na chwałę jak przedwojenny wojewoda Michał Grażyński na niechęć (doszło do tego, że zaczęto zmieniać zasługi przedwojennego wojewody Śląska i Ślązaków, jego oddanie dla ziemi śląskiej).
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
