Zbigniew Pakuła swoją funkcję sprawował od maja 2010 roku do stycznia 2016 roku. Obecnie pracuje w muzeum.
– O sprawie dowiedziałem się, kiedy zrobiło się o niej głośno. Daty nie potrafię określić. Byłem zastępcą ds. prewencji, to był zupełnie inny zakres – powiedział świadek i dodał, że w komendzie prowadzonych było wtedy wiele różnych postępowań.
Pakuła zapytany o wiedzę nt. niedopatrzeń w śledztwie ws. Amber Gold wskazał: – Na tamtym etapie nie wiedziałem o tym postępowaniu, nie nadzorowałem jako komendant postępowań indywidualnych. I dodał: – Jeżeli było naruszone prawo, bez względu na to, czy ze strony nadzorującego prokuratora, czy też ze strony prowadzącego postępowanie lub bezpośredniego przełożonego, to oczywiście powinno to być zgłoszone w jedynej dopuszczalnej formie w policji, czyli w formie złożenia raportu.
Na wiele z zadawanych przez posłów pytań odpowiedź byłego komendant brzmiała "nie pamiętam" lub "nie wiem". Tak było m. in. w przypadku pytania nt. tzw. układu trójmiejskiego.
Pakuła zeznał, że nie miał wiedzy o tym, iż Marcin P. był wcześniej wielokrotnie karany. Wskazał, że on sam nigdy nie miał kontaktu z żadnym członkiem zarządu Amber Gold.
