KrajPrzypadek ks. Bonieckiego

Przypadek ks. Bonieckiego

Ks. Adam Boniecki
Ks. Adam Boniecki / Źródło: PAP / Andrzej Grygiel
Dodano
„Sprawa” ks. Adama Bonieckiego doskonale pokazuje, w jakim miejscu i w jakiej sytuacji znajduje się obecnie katolicyzm otwarty, którego ten duchowny pozostaje jednym z najważniejszych symboli.

Kilka tygodni trwała „wolność medialna” ks. Adama Bonieckiego. Nowy prowincjał zgromadzenia księży marianów zdecydował się zdjąć ograniczenia nałożone na redaktora seniora „Tygodnika Powszechnego” przez swojego poprzednika i pozwolić, by duchowny ten mógł swobodnie udzielać wywiadów. Kilka tygodni, kilka wywiadów, jedno kazanie i jedno zdjęcie wystarczyły, by zgodę tę cofnąć i by powrócił status quo – duchowny ma zakaz (zgromadzenie ujmuje rzecz inaczej i informuje, że nie ma zgody) udzielania się medialnego, a pozostawiono mu jedynie „przywilej” publikowania na łamach „Tygodnika Powszechnego”. I choć pojawiły się listy otwarte, dziennikarze wypatrzyli jakieś napisy na chodnikach, fora internetowe się rozgrzały, kilku duchownych (w tym o. Tomasz Dostatni i ks. Alfred Wierzbicki) wyraziło na łamach „Gazety Wyborczej” oburzenie i jednocześnie wsparło ks. Bonieckiego, a on sam udzielił dość przekonujących wyjaśnień odnośnie do zdjęcia, które miało być wyrazem poparcia dla ruchu LGBT w Polsce, to niewiele wskazuje na to, by cokolwiek miało się zmienić.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 48/2017
Całość dostępna jest w 48/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ kga
O północy z piątku na sobotę (19 na 20 października) rozpoczyna się cisza wyborcza [Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę (21 października). Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.

Czytaj także