Pogrzebany żywcem. Przeżył bo przechodzień usłyszał jęki

Pogrzebany żywcem. Przeżył bo przechodzień usłyszał jęki

Dodano: 
Straż Pożarna
Straż Pożarna Źródło: PAP / Tomasz Waszczuk
Do dramatycznej sytuacji doszło w Głogowie, gdzie mężczyznę przebywającego w kontenerze niemal całkowicie przysypał gruz. Do tragedii nie doszło tylko dlatego, że przechodzień idąc do pracy, usłyszał jęki dochodzące z kontenera. Policja cały czas nie wie, kim jest uratowany człowiek.

Spod gruzu wystawały jedynie dłonie nieszczęśnika. Mężczyzna, który usłyszał jego jęki, zadzwonił od razu po pomoc, ale okazało się, że sama policja nie podoła wyzwaniu i do uwolnienia przygniecionego człowieka będzie potrzebna pomoc straży pożarnej.

Uratowany mężczyzna był cały wyziębiony. Na stopach nie miał butów. Jak donosi „Fakt”, uratowany dosłownie cały „telepał się z zimna”.

Cały czas nie wiadomo, ani kim mężczyzna jest, ani w jaki sposób dostał się kontenera.

– Nie mamy z nim kontaktu. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Policjanci ustalają teraz, kim jest i w jaki sposób znalazł się w kontenerze – mówił mł. asp. Łukasz Szuwikowski z głogowskiej policji.

Czytaj też:
Szokująca sytuacja przed trybunałem w Hadze. Chorwacki zbrodniarz wojenny wypił truciznę podczas odczytywania wyroku
Czytaj też:
Zmarł 2-miesieczny chłopiec pobity przez ojca


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: Radio Zet / fakt.pl
Czytaj także