Miller wysyła Czarzastego na Ukrainę. "Przepoczwarzył się"

Miller wysyła Czarzastego na Ukrainę. "Przepoczwarzył się"

Dodano: 
Były premier Leszek Miller
Były premier Leszek Miller Źródło: PAP / Jakub Kaczmarczyk
Pan marszałek powinien udać się na dłuższy czas na Ukrainę i tam prowadzić swoją promocyjną działalność – stwierdził były premier Leszek Miller.

Włodzimierz Czarzasty po raz kolejny jasno zadeklarował, że jest zwolennikiem jak najszybszej akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej. Dlaczego? Zastrzegając, iż ma świadomość, że nie stanie się to w ciągu roku, wyraził pogląd, że "że im więcej polityków będzie do tego dążyło, to ten okres trzy czy czteroletni można po prostu spróbować skrócić". – Można skrócić o pół roku, o rok, o półtora roku. Ja widziałem, byłem tam, widziałem, dotykałem to wszystko, co tam się dzieje. Ci ludzie potrzebują nadziei. Ci ludzie potrzebują działań – mówił w rozmowie z Wirtualną Polską. – Zarysowałem perspektywę jak najszybszego wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej i to jest taka perspektywa jak najszybszej. Jeżeli rozmawiamy o perspektywie sześcio-, siedmioletniej, to ja bym chciał, żeby ta Ukraina weszła w przeciągu na przykład trzech lat albo czterech. No i to jest moja perspektywa – dodał.

Miller o Czarzastym: Powinien udać się na dłuższy czas na Ukrainę

Do postawy marszałka Sejmu w tej sprawie odniósł za pośrednictwem mediów społecznościowych Leszek Miller. Były premier stwierdził, iż Czarzasty "przepoczwarzył się w głównego orędownika szybkiego przyjęcia Ukrainy do Unii Europejskiej deklarując, że będzie przekonywał do tego każdego kogo się da".

"Pan marszałek powinien udać się na dłuższy czas na Ukrainę i tam prowadzić swoją promocyjną działalność bowiem data ewentualnej akcesji Ukrainy zależy wyłącznie od rządu, parlamentu i obywateli Ukrainy" – podkreślił.

"Żaden rozdział nie został otwarty"

Polityk zwrócił w swoim wpisie uwagę, że data ewentualnego przyjęcia Ukrainy do Wspólnoty nie zależy do żadnych politycznych deklaracji, ale od spełnienia przez ten kraj ściśle określonych prawnie warunków. "Na pytanie: ile rozdziałów negocjacyjnych zostało dotychczas zamkniętych odpowiedź brzmi: żaden nie został zamknięty, bo i żaden nie został otwarty" – wskazał. Miller podkreślił tu również, że traktat o UE, który jest prawną podstawą przyjmowania nowych członków nie przewiduje dla tego procesu nadzwyczajnego ani skróconego trybu. Oczywiście, jak zauważył, traktat można zmienić, ale tu również nie ma "szybkiej ścieżki". Przypomniał, że w takich kwestiach w UE obowiązuje jednomyślność, a każdemu z państw przysługuje prawo weta.

"Prawo unijne jest jednoznaczne: każde państwo europejskie może ubiegać się o członkostwo, ale musi spełnić określone warunki i przejść pełną procedurę. Nie da się tego 'zawiesić' decyzją polityczną, choćby była najbardziej entuzjastyczna. Nie ma procedury nadzwyczajnej. Nie ma furtki wojennej. Nie ma klauzuli emocjonalnej. Unia Europejska nie jest klubem, do którego wchodzi się na skróty. To nie fitness z kartą 'open' ani salon politycznych sympatii" – napisał.

W ocenie byłego premiera, każdy, kto obiecuje inaczej, sprzedaje polityczną metaforę zamiast prawnej rzeczywistości. "W sprawach tak poważnych jak rozszerzenie Unii trzeba oddzielać solidarność od legislacji, emocje od traktatów, życzenia od procedur. Unia Europejska nie może przestać być wspólnotą prawa, bo wtedy przestanie być Unią w ogóle" – podsumował Miller.

Czytaj też:
Zełenski nie wystartuje w wyborach prezydenckich? Zaskakujące słowa
Czytaj też:
Wiceprezes PiS zgodził się z Millerem. "Wybrał przemoc"
Czytaj też:
Bogucki wykpił Czarzastego. "Coś sobie wymyślił"

Źródło: DoRzeczy.pl / x
Czytaj także