KrajUlubiona trumna lewicy

Ulubiona trumna lewicy

Uroczystość z okazji rocznicy zamachu na prezydenta Gabriela Narutowicza
Uroczystość z okazji rocznicy zamachu na prezydenta Gabriela Narutowicza / Źródło: PAP / Bartłomiej Zborowski
Dodano 110
Egzekucja Eligiusza Niewiadomskiego, mordercy Gabriela Narutowicza, pierwszego prezydenta Polski, nie była wymierzeniem przestępcy sprawiedliwej kary. Była zbrodnią sądową.

To nie moja opinia, ale jednego z najwybitniejszych psychiatrów owych czasów, Maurycego Ursteina (jak samo nazwisko wskazuje, trudno go zbyć lekceważącą etykietką „endek”). Tak napisał uczeń sławnych zachodnich pionierów psychiatrii i ceniony członek międzynarodowych towarzystw lekarskich w broszurze wydanej kilka miesięcy po kryzysie, który wstrząsnął niepodległą Polską: „Eligiusz Niewiadomski w oświetleniu psychiatrii”.

„Całe życie jego [Niewiadomskiego – RAZ] jest wyrazem owej ciężkiej choroby, która z żywiołową koniecznością musiała doprowadzić do owego tragicznego rezultatu. W każdym razie nie był on zdolny właściwie pokierować swoim życiem i zdobyć sobie należne stanowisko społeczne. Przy tym pozwolił się stopniowo opanować ideom, które, być może, pierwotnie wynikały jeszcze z niechęci osobistych, lecz które w następstwie rozwinęły się w tak oczywiście niedorzeczny sposób, że ich związek ze stanowiska psychologicznego wcale ująć się nie daje. Do tego się dołącza wielka nietrafność, raczej zupełny brak sądu, słaba wola, megalomania w ocenianiu własnej osoby, typowe idee reformatorskie, nieobliczalne postępki, dziwactwa w obejściu i inne cechy charakterystyczne dla katatonii” – pisał Urstein w początkach roku 1923 i jego słowa tak jak wtedy, tak i teraz, są zupełnie zlekceważone i zapomniane.

Teza broszury jest prosta: Eligiusz Niewiadomski był ewidentnie chory psychicznie i sąd miał tak zwany psi obowiązek skierować go na przymusowe badania, które by ponad wszelką wątpliwość stwierdziły niepoczytalność, a więc i niemożność uznania odpowiedzialności karnej podsądnego. Objawy jego niepoczytalności były tak nasilone, że powinny być oczywiste dla każdego – zlekceważenie ich wynikało z wplątania zbrodni w walkę polityczną.

Niewiadomski wydumał był sobie, że zabijając Naczelnika odrodzonego państwa (ponieważ nie zdążył i misja Naczelnika dobiegła końca, musiał się zadowolić ostatecznie Prezydentem) złoży na ołtarzu Ojczyzny siebie samego w największej z możliwych ofiar, skazując się dla tej Ojczyzny i na szubienicę, i na wieczne potępienie. I tym sposobem – Przebudzi Naród do Prawdziwego Odrodzenia. Bo to, które nastąpiło, nie jest żadnym odrodzeniem, a ta Polska, która powstała z traktatów i zgniłych kompromisów, nie jest tą wymarzoną, tylko jakąś kupiecką, przyziemną organizacją, z Ojczyzną wymarzoną przez romantycznych poetów nie mającą nic wspólnego. Nie trzeba było profesora Ursteina, żeby widzieć, że mamy do czynienia z kompletnym świrem – tym bardziej, że Niewiadomski swoje psycholskie androny wygadywał w zapałem przez cały dzień.

A mimo to – nikt nie chciał powiedzieć na głos tego, co oczywiste. Poczytalność mordercy mogła zostać zbadana, formalnie rzecz biorąc, tylko na wniosek obrony lub sądu. Obrony nie było, bo jej Niewiadomski odmówił, sam żądał dla siebie „kaesu”, będącego nieodłączną częścią jego czynu. Na egzekucję przyszedł wystrojony elegancko i z różą w ręku – akurat czerwoną, a nie białą.

Sąd natomiast uległ politycznym naciskom. Lewica, już wtedy marząca o obaleniu demokracji, która dawała zwycięstwo znienawidzonej endecji (do wyboru na prezydenta jej kandydata, hrabiego Zamoyskiego, zabrakło jej zaledwie kilku głosów – gdy PPS dostał ich w 444-osobowym parlamencie wszystkiego czterdzieści parę) i o dyktaturze Piłsudskiego, szybko zrozumiała, jak fantastyczne perspektywy otworzyła przed nią zbrodnia szaleńca. Gdy w pierwszej chwili chciała na nią odpowiedzieć przemocą, mordując liderów obozu narodowego, Ignacy Daszyński ostudził rozpalone głowy, tłumacząc, że jeśli na mord odpowiedzą mordem, to rachunek się wyrówna, a tak odrażające piętno zbrodni Niewiadomskiego uda się przykleić prawicy na długie, długie lata. Trudno nie przyznać, z dzisiejszego punktu widzenia, że miał sukinsyn przebłysk geniuszu.

(Mówiąc nawiasem – umknęło mi, gdy pisałem swoją książkę, że jednym ze źródeł przemożnej nienawiści Marszałka do Sikorskiego mogło być to, co poczytuje się temu drugiemu do największych zasług – to, że zapanował na przełomie 1922/23 nad sytuacją i zdołał przywrócić normalność, w chwili, gdy wydarzenia zdawały się wieść wprost do oczekiwanego przez Piłsudskiego momentu, gdy naród sam włoży mu w dłonie upragnioną władze dyktatorską. To przez Sikorskiego musiał więc czekać na swój moment jeszcze ponad trzy lata i ostatecznie sięgnąć po tę władzę przemocą).

Ostatnia rzecz, na jaką mogła w tej sytuacji lewica pozwolić, było oficjalne stwierdzenie faktu, że zbrodniarz był działającym samotnie świrem, w żaden sposób nie powiązanym z prawicą, ani organizacyjnie, ani nawet wyznawanymi ideami. W gruncie rzeczy – uwaga, poleci kolejne ziemkiewiczowe bluźnierstwo – jeśli ktoś zada sobie trud wczytania się w mistycyzujące, megalomańskie elukubracje Niewiadomskiego, najbardziej przypominają one sposób myślenia właśnie Piłsudskiego, a z endecją nic wspólnego nic, ale to nic. Poza antyżydowskim frazesem, który bynajmniej nie były wtedy własnością endecji, ale wyrazem powszechnej nienawiści do „wewnętrznego zaborcy”, jak postrzegała Żydów spora część ówczesnego polskiego społeczeństwa.

W dziejach Polski rozegranie przez lewicę tragicznej śmierci pierwszego Prezydenta RP pozostanie archetypem nikczemnej skuteczności. Wyprodukowane wtedy kłamstwa o „fanatycznym endeku” i jego jeśli nie organizacyjnych, to przynajmniej ideowych mocodawcach, którzy „krzyż mieli na piersi, a browning w kieszeni”, trwają do dziś i mają się świetnie. W dniu 95. Rocznicy śmierci Narutowicza nakarmieni zostaniemy z całą pewnością kolejną porcją tych bredni, do urzygu – głównie przez tych, oczywiście, którzy od miesięcy już powtarzają coraz głośniej, że „pokojowe formy protestu nie wystarczą”, że „muszą polecieć kamienie”, że „musi się polać krew” i mają dzieję, „że będzie to krew pisowska”.

Przeklęty wariat Niewiadomski swą zbrodnią zamknął usta wszystkim, którzy w historycznym sporze o Polskę reprezentowali tradycyjne wartości, ale i zdrowy rozsądek. Pozwolę sobie zacytować passus ze wspomnień Mieczysława Grydzewskiego o Stefanie Żeromskim: „wprawdzie sprawę tę zaliczył najwidoczniej do rodzaju tych, »o których mędrzec nie mówi nikomu«, i swojego stanowiska publicznie Żeromski nigdy nie ujawnił, ale z odezwań się prywatnych, z nietajonej niechęci do niezwiązanego niczym z Polską, jak się wyrażał, Narutowicza, z aluzji, do pewnego stopnia aprobujących manifestacje po jego wyborze, z całego zachowania podczas procesu Niewiadomskiego wolno wnioskować, po czyjej stronie były jego sympatie. To wewnętrzne »votum separatum« pisarza tej miary co Żeromski musiało mieć swoje uzasadnienie… sprawa nie była tak prosta, jak się na pozór wydawało”.

To ujawnia o duchowym ojcu polskiej lewicy i prawodawcy kilku pokoleń polskiej inteligencji, o „Sercu serc”, Mieczysłąw Grycendler, wielki redaktor i twórca bynajmniej nie prawicowych „wiadomości Literackich – „polski Żyd z naciskiem na oba człony tego określenia” (jak dumnie mawia o sobie Czesław Bielecki). „Sprawa nie była prosta?” Dla ludzi wychowanych na michnikowszczyznie musi to być szok. Jak to – nie prosta? Endecy, pisowcy, zamordowali z nienawiści Narutowicza, a dzisiaj mordują demokrację, cóż może być prostszego?!

Jeszcze jeden cytat, tym razem co prawda nie z Żyda, ale też osoby, której jako endeka czy prawicowca zaetykietować nie sposób. Karol Wiktor Zawodziński, piłsudczyk, legionista, więzień Szczypiorna i laureat Wawrzynu przedwojennej Polskiej Akademii Literatury, pisał o wyborze Narutowicza i endeckiej kampanii przeciwko niemu w „Wiadomościach”, już na emigracji:

„Wielki kryzys sprzed 25 lat… był wyzyskiwany przez żydożerców, ale przeżyty znacznie szerzej przez ludzi, którzy czynem i całym życiem twierdzili, że z nimi ani ich stronnictwem nie mieli nic wspólnego. W swojej istocie był to: 1) wstrząs narodu przebudzonego do rzeczywistości, który skonstatował, że realna Polska nie ma nic wspólnego z marzeniami pokoleń od 150 lat 2) odruch dumy narodowej, zelżonej tym, że wybór na reprezentacyjne stanowisko odbył się wbrew większości polskich głosów, więc o najważniejszych sprawach decyduje nie ten naród, który wziął na siebie odpowiedzialność za losy tego zakątka ziemi 3) jedyny właściwie ruch konserwatywny, antyrewolucyjny, przeciw rewolucji 1918-1922, choć nienoszącej tej nazwy, znacznie większej i głębszej niż obecna [txt z roku 1948, przypomnę – RAZ]. Wszystko to zostało wyrażone z wielkim patosem, pomnożonym przez sytuację podsądnego, oczekującego i domagającego się śmierci w swojej mowie. Ale u wielu, bardzo wielu czytających te słowa jako wspaniałą lirykę obywatelską, patriotyczną, antysemityzm nie odgrywał żądnej roli”.

Szkoda, że ludzie tacy jak Zawodziński i Żeromski dali sobie, gdy rzecz „wcale nie taka prosta” się działa, zamknąć usta grozą ówczesnej „poprawności politycznej” – a potem wymarli bezpotomnie, miejsce elit zajęła zaś peerelowska postinteligencja, powtarzająca jak owce z Orwellowskiego „Folwarku Zwierzęcego” proste jak cep tezy michnikowej „biblii pauperum”: endecy zamordowali prezydenta, antysemityzm, nienawiść, meee… W ten sposób sądowy mord dokonany na obłąkanym malarzu 95 lat temu i umiejętna gra trumną nieszczęsnego Gabriela Narutowicza wykoleiła Polskę na długo – właściwie, Bóg jeden raczy wiedzieć, kiedy uda się jej skutki zniwelować i przepracować intelektualnie to, co się wtedy, u zarania Niepodległości stało.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ api
 110
  • Fanny IP
    "to [odrodzenie Polski], które nastąpiło, nie jest żadnym odrodzeniem, a ta Polska, która powstała z traktatów i zgniłych kompromisów, nie jest tą wymarzoną, tylko jakąś kupiecką, przyziemną organizacją, z Ojczyzną wymarzoną przez romantycznych poetów nie mającą nic wspólnego. " Ten oto pogląd Niewiadomskiego mógłby - po uproszczenie i zwulgaryzowaniu języka - być spokojnie wypowiedziany przez wielu zwolenników PiSu. Zgniłym traktatem byłaby Magdalenka, a "romantycznymi poetami" mityczni nieskalani Solidarnościowcy lub żołnierze wyklęci. "Nie trzeba było profesora Ursteina, żeby widzieć, że mamy do czynienia z kompletnym świrem – tym bardziej, że Niewiadomski swoje psycholskie androny wygadywał w zapałem przez cały dzień." Jakbym czytała o współczesnej socjalistycznej "prawicy"
    Dodaj odpowiedź 1 1
      Odpowiedzi: 0
    • Jechwoparch IP
      Dopiero teraz doszedł do tego że PRAWACTWO to CHOROBA PSYCHICZNA.
      Dodaj odpowiedź 2 9
        Odpowiedzi: 0
      • Ernest Nemecek IP
        Dwa środkowe akapity od "Przeklęty wariat Niewiadomski" strasznie trudno się czyta. Trochę przez tego Grydzewskiego :) Ale warto.
        Dodaj odpowiedź 3 2
          Odpowiedzi: 0
        • Jarosław IP
          endecki tachel snuje wywody broniące najhaniebniejszej zbrodni 2RP, zaskocz nas kiedyś ziemniakiewicz
          Dodaj odpowiedź 7 12
            Odpowiedzi: 1
          • stb00203 IP
            Panie Ziemkiewicz ty też jesteś niepoczytalny,
            Dodaj odpowiedź 5 10
              Odpowiedzi: 1
            • ------ IP
              Masz pan pretensje do tych, którzy twierdzą, że terroryści nie mają nic wspólnego z islamem, który jest religią pokoju, a sam robisz to samo w stosunku do endecji. Z tym, że ci, co tak mówią o islamie, mają trochę racji, bo są różne odłamy i niektóre nie mają nic wspólnego z terroryzmem, a inne do niego nawołują. Tymczasem endecja była jednolitą orgnizacją, odpowiedzialną za bardzo agresywną kampanię nienawiści przeciwko Narutowiczowi. Może i Niewiadomski był wariatem, ale bez tych publikacji i podgrzewania atmosfery na ulicach i w parlamencie nie pomyślałby o zamachu na prezydenta. Może nikogo by nie zabił, a może upatrzył by sobie inną ofiarę i podparł się inną ideologią. Do tego 10 tys. osób przyszło na pogrzeb Niewiadomskiego, więc to nie była tylko decyzja szaleńca nie mająca żadnego podłoża społecznego. Co ciekawe, po śmierci Narutowicza, prasa prawicowa bardzo mocno spuściła z tonu ze strachu przed konsekwencjami. Nawet dzisiaj wielu zwolenników narodowej prawicy uważa Niewiadomskiego za bohatera. Był też przynajmniej jeden marsz na cześć Niewiadomskiego i Dmowskiego. O ile z poglądami tego drugiego mogę się nie zgadzać, to jego zasługi w Wersalu jak najbardziej doceniam. A czym wsławił się Niewiadomski? Tylko jednym. Więc skończ pan pisać te banialuki i próbować zdjąć z endecji odpowiedzialność za śmierć Narutowicza, bo zabili go w białych rękawiczkach. Za spust pociągnęła jedna osoba, ale tych, którzy ją do tego skłonili, było wielu. A Piłdudski i Zamach Majowy? Trochę za mało wiem na ten temat, żeby być tego pewnym, ale mam wrażenie, że nie było innego wyjścia. Zamach na Narutowicza niczego na lepsze nie zmienił. Nie złagodził stanowiska żadnej ze stron. Nikt nie wykazał nawet odrobiny pokory i nie wyciągnął ręki do swoich politycznych przeciwników ręki na zgodę. Stronnictwa polityczne cały czas się ze sobą kłóciły, zwalczały. Nie było możliwości współpracy, bo nikt nie chciał iść na wystarczająco daleki kompromis. Czy w takiej sytuacji dyktatura nie była koniecznością? Mimo mojej niechęci do tego systemu, to obawiam się, że w tym przypadku to była konieczność. Piłsudski popełnił też wiele karygodnych błędów jako dyktator. Niestety, ale zrobił to, co jest typowe dla polskiej polityki, czyli obsadzał stanowiska według klucza lojalnościowego. Tym sposobem ministrem Spraw Zagranicznych został Józef Beck, człowiek obyty w świecie, znakomicie wykształcony, z nienagannymi manierami, ale brakowało mu realizmu. Z kolei zdolni oficerowie, jak np, Sikorski, zostali odsunięci od ważnych stanowisk, chociaż chcieli służyć Polsce. Także Piłsudski ideałem nie był. Ale proszę nie próbować oskarżać marszałka o cokolwiek w kontekście śmierci Narutowicza i nie zwalniać endecji z odpowiedzialności.
              Dodaj odpowiedź 7 6
                Odpowiedzi: 0
              • ----- IP
                Masz pan pretensje do tych, którzy twierdzą, że terroryści nie mają nic wspólnego z islamem, który jest religią pokoju, a sam robisz to samo w stosunku do endecji. Z tym, że ci, co tak mówią o islamie, mają trochę racji, bo są różne odłamy i niektóre nie mają nic wspólnego z terroryzmem, a inne do niego nawołują. Tymczasem endecja była jednolitą orgnizacją, odpowiedzialną za bardzo agresywną kampanię nienawiści przeciwko Narutowiczowi. Może i Niewiadomski był wariatem, ale bez tych publikacji i podgrzewania atmosfery na ulicach i w parlamencie nie pomyślałby o zamachu na prezydenta. Może nikogo by nie zabił, a może upatrzył by sobie inną ofiarę i podparł się inną ideologią. Do tego 10 tys. osób przyszło na pogrzeb Niewiadomskiego, więc to nie była tylko decyzja szaleńca nie mająca żadnego podłoża społecznego. Co ciekawe, po śmierci Narutowicza, prasa prawicowa bardzo mocno spuściła z tonu ze strachu przed konsekwencjami. Nawet dzisiaj wielu zwolenników narodowej prawicy uważa Niewiadomskiego za bohatera. Był też przynajmniej jeden marsz na cześć Niewiadomskiego i Dmowskiego. O ile z poglądami tego drugiego mogę się nie zgadzać, to jego zasługi w Wersalu jak najbardziej doceniam. A czym wsławił się Niewiadomski? Tylko jednym. Więc skończ pan pisać te banialuki i próbować zdjąć z endecji odpowiedzialność za śmierć Narutowicza, bo zabili go w białych rękawiczkach. Za spust pociągnęła jedna osoba, ale tych, którzy ją do tego skłonili, było wielu. A Piłdudski i Zamach Majowy? Trochę za mało wiem na ten temat, żeby być tego pewnym, ale mam wrażenie, że nie było innego wyjścia. Zamach na Narutowicza niczego na lepsze nie zmienił. Nie złagodził stanowiska żadnej ze stron. Nikt nie wykazał nawet odrobiny pokory i nie wyciągnął ręki do swoich politycznych przeciwników ręki na zgodę. Stronnictwa polityczne cały czas się ze sobą kłóciły, zwalczały. Nie było możliwości współpracy, bo nikt nie chciał iść na wystarczająco daleki kompromis. Czy w takiej sytuacji dyktatura nie była koniecznością? Mimo mojej niechęci do tego systemu, to obawiam się, że w tym przypadku to była konieczność. Piłsudski popełnił też wiele karygodnych błędów jako dyktator. Niestety, ale zrobił to, co jest typowe dla polskiej polityki, czyli obsadzał stanowiska według klucza lojalnościowego. Tym sposobem ministrem Spraw Zagranicznych został Józef Beck, człowiek obyty w świecie, znakomicie wykształcony, z nienagannymi manierami, ale brakowało mu realizmu. Z kolei zdolni oficerowie, jak np, Sikorski, zostali odsunięci od ważnych stanowisk, chociaż chcieli służyć Polsce. Także Piłsudski ideałem nie był. Ale proszę nie próbować oskarżać marszałka o cokolwiek w kontekście śmierci Narutowicza i nie zwalniać endecji z odpowiedzialności.
                Dodaj odpowiedź 7 4
                  Odpowiedzi: 1
                • płaszczak IP
                  arcu janusz dziennikarstwa znowu w akcji. sama ilość tych wypocin przyprawia o torsje, nie wspominając już treści :)
                  Dodaj odpowiedź 12 18
                    Odpowiedzi: 1
                  • Szacki IP
                    Chory czy zdrowy na umyśle, Niewiadomski dopuścił się morderstwa na Prezydencie Rzeczypospolitej. Zasłużył na pluton egzekucyjny. Prezydent Narutowicz był wybrany przez Zgromadzenie Narodowe na stanowisko Głowy Państwa w oparciu o konstytucję przeforsowaną przez narodowych demokratów, którzy panicznie bali się, że prezydentem zostanie Marszałek Józef Piłsudski. Prezydent Wojciechowski postawił jasny warunek, którym była skrucha skazańca, ażeby skorzystać z prawa łaski. Sprawa zamachu na Prezydenta Narutowicza była dla Komendanta jasnym sygnałem, że francuski parlamentaryzm się w Polsce nie sprawdzi. Jak zwykle miał rację...
                    Dodaj odpowiedź 11 9
                      Odpowiedzi: 0
                    • gienio IP
                      jasne, można i trzeba dyskutować. ale czy dyskusji służą takie obrzydliwe chwyty poniżej pasa, jak ten oto tytuł?
                      Dodaj odpowiedź 8 11
                        Odpowiedzi: 0
                      • tomek IP
                        Obłęd, III RP, Cyba, nagonka na pisowców, ataki na pisowców, na dziennikarzy.
                        Dodaj odpowiedź 11 2
                          Odpowiedzi: 0
                        • Realista AlB IP
                          Zapominasz pan, panie Ziemkiewicz, że nawet gdyby Niewiadomski nie zabił Narutowicza, nawet gdyby faktycznie nie miał żadnych ideowych związków z endecją, to nagonka, przez polityków obozu narodowodemokratycznego wobec pierwszego Prezydenta RP rozpętana, jest dla niej powodem do wielkiej hańby. Kim był Stroński, czyż nie publicystą endeckim, wzywającym do nienawiści wobec Narutowicza? A może ten motłoch obrzucający Narutowicza błotem to byli piłsudczycy a nie endecy? Mylisz pan fakty, mylisz pan pojęcia, bo pojęcia pan nie masz o historii międzywojnie poza tym, co przeczytasz sobie na wikipedii. No ale skoro twierdzisz pan w swej ostatniej książce, że Narutowicz zabiłby każdego wybranego prezydenta, nawet Zamoyskiego, to myślę, że ludzie z wykształceniem historycznym naprawdę nie mają o czym z panem rozmawiać. Na marginesie, skłonność Piłsudskiego ku autokratycznym rządom spotęgowała śmierć Narutowicza, gdyby nie ona, świadczy o tym szereg relacji, inny byłby stosunek Marszałka do młodej polskiej demokracji. Z Sikorskim jako premierem Piłsudski współpracował w latach 1922-1923, a nawet popierał pomysł wysunięcia jego kandydatury na urząd prezydenta po śmierci Narutowicza. A, i, "Serce serc" to był Bolesław Prus, a nie Żeromski, panie absolwencie studiów polonistycznych.
                          Dodaj odpowiedź 25 13
                            Odpowiedzi: 0
                          • Plakat endecki z epoki IP
                            Rozzuchwalone dotychczasowym powodzeniem żydostwo, sięgnęło po najwyższą władzę w Polsce [...]. Cały obóz narodowy powinien odważnie i z energią spojrzeć prawdzie w oczy i dać mocną odprawę żydowsko-masońskiemu zamachowi na godność i honor Narodu Polskiego. Wzywamy tych posłów [...], którzy w zaślepieniu partyjnym skorzystali z poparcia żydów do przeprowadzenia swego kandydata, by jak najprędzej się opamiętali i nawrócili z drogi, która prowadzi do ostatecznego wydania Polski na żer międzynarodowego, żydowsko-masońskiego mocarstwa anonimowego [...]. WIELKI WIEC ROZWOJOWY. STAWCIE SIĘ LICZNIE! NIECH ŻYJE WOLNA OD ŻYDÓW POLSKA!! NIECH ŻYJE WOLNY I WYZWOLONY SPOD WPŁYWÓW ŻYDOWSKO-MASOŃSKICH NARÓD POLSKI!
                            Dodaj odpowiedź 15 5
                              Odpowiedzi: 0
                            • rozczarowany IP
                              Ziemkiewicz, ty już nie zmądrzejesz. Postaw sobie fotografię Niewiadomskiego przy łóżku i całuj codziennie na dobranoc. Tylko nie pisz więcej, że marzysz o normalności i pracy dla kraju. Tym bardziej, że ta twoja endecja jako siła państwowotwórcza to mit. Kilku Grabskich czy Rybarskich nie równoważyło pałkarzy i morderców.
                              Dodaj odpowiedź 13 22
                                Odpowiedzi: 0
                              • eligiusz IP
                                Red. Ziemkiewicz bystry obserwator i błyskotliwy komentator rzeczywistości, "wziął się" za komentowanie dalekiej przeszłości. Oczywiście każdy może - ale nie każdy potrafi to robić z sensem, umiarem i zachować pewien obiektywizm. Liczba bzdur, półprawd i sugestii, przekracza wszelkie przyzwoitości. Nawet, gdy jest to felieton prasowy. Krótko. 1. Niestety za śmierć Narutowicza odpowiada endecja. Za stworzenie, klimatu, podburzanie ludzi i dalej w tym stylu. Wybitni politycy ND nawoływali publicznie do usunięcia "zawalidrogi", w tym posłowie Stroński, gen. Haller, pos.-red. Sadzewicz, Koskowski i jeszcze wielu takich. Przeciwko nim rząd Sikorskiego zwrócił do do Sejmu o pozbawienie immunitetu, by postawić ich przed sądem. Do tego jednak nie doszło. 2. Pan Red. nie ma pojęcia o roli i pozycji sędziego w tym czasie i bezpodstawnie, za to z dużą pewnością, oskarża ich o mord sądowy. Niewiadomski był faktycznie dziwakiem, ale nikt ze współczesnych znających jego nie twierdził, że jest świrem, w żadnej fazie jego życia. 3. Nie chce mi się komentować dalszych "epokowych" odkryć Redaktora - ale gorąco go zachęcam do lektury, nie tylko prasy endeckiej, ale ogromnej literatury problemu jaka istnieje. A potem dopiero pisać - sensownie.
                                Dodaj odpowiedź 18 13
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także