Święty Piotr – pierwszy papież
  • Paweł LisickiAutor:Paweł Lisicki

Święty Piotr – pierwszy papież

Dodano: 
Pomnik św. Piotra w Watykanie
Pomnik św. Piotra w Watykanie Źródło: Pixabay
Trudno wyobrazić sobie gorsze czasy dla katolika. Rzym, który powinien być dla wiernych źródłem spokoju i pewności, ostoją i punktem oparcia, drży w posadach. Coraz częściej można odnieść wrażenie, że papiestwo miota się bezsilnie, ulegając kolejnym światowym modom i prądom, że zamiast głosić prawdę „w porę i nie w porę”, poddaje się dyktatowi potężnych ideologii.

Coraz bardziej palące staje się pytanie, jak rozumieć słowa Jezusa, który obiecał przecież, że „bramy piekielne nie przemogą Kościoła”. Jak to nie przemogą, kiedy zdają się właśnie to czynić? Co zrobić z wezwaniem skierowanym do Szymona i – jak zawsze wierzono – do jego kolejnych następców: „Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci”. Te słowa brzmią dziś jak wyrzut. Jak obce zdają się bowiem i odległe od tego, co można zaobserwować? Ta chwila chaosu i zamieszania, ten czas zawieruchy i niepewności sprawiają, że tym silniejsza jest tęsknota za oparciem się na tej pierwszej opoce, na skale, którą wskazał Jezus.

Tym bardziej chciałoby się odkryć i dotknąć tego kogoś, na kim, jak przyrzekał Galilejczyk, wzniesie On swój Kościół. Paradoksalnie nigdy nie było to w sensie historycznym równie łatwe jak obecnie. Mimo owej atmosfery niejasności i rozproszenia, osłabienia i zagubienia właśnie dzisiaj można zdobyć pewność, że owa Skała, rybak Piotr, Szymon z Betsaidy, Kefa, naprawdę był w Rzymie, naprawdę tu poniósł męczeńską śmierć, naprawdę zaniósł wiarę do stolicy Imperium i zbudował tam wspólnotę, która mimo zawieruch, wyzwań i niebezpieczeństw przetrwała do naszych czasów. Im dokładniej bada się starożytne teksty i im więcej wie się o tamtych czasach, im głębiej zanurza się w historię, mówiąc językiem kard. Newmana, tym dokładniej można dostrzec, że późniejsi papieże są Piotra następcami i że pradawne roszczenie papiestwa ma mocne, historycznie niewzruszone podstawy. Dlatego przez wieki podkreślali, że to w Rzymie zginął męczeńską śmiercią Piotr, i przez wieki opierali na tym swój autorytet. Wiadomo, że Apostołowi jako przestępcy, skazańcowi, człowiekowi straconemu z powodu podejrzeń o podpalenie i przywództwo w złowrogiej, antypaństwowej sekcie nie należał się godny czci pogrzeb. Ci, którzy zatem ostatecznie ułożyli jego ciało w ziemi, albo musieli je wykraść, albo przekupić strażników, albo, ostatecznie, błagać o wydanie zwłok i pilnować, by pochówek nie miał żadnych znamion chwały. Pospiesznie wykopali dziurę w ziemi, owinęli zwłoki w lniany zapewne całun, nakryli je płytkami dachówki i przysypali ziemią. Tak czy inaczej ponosili ryzyko: jeśli zwłoki wykradli, to groziło im przyłapanie i stosowna kara, jeśli o nie prosili, to władze zyskiwały wiedzę, kim byli, co pociągało za sobą niebezpieczeństwo na przyszłość. Pokazuje to, że od samego początku dla najwcześniejszej wspólnoty chrześcijan w Rzymie Piotr był postacią kluczową, a zachowanie pamięci o nim uznawane było za obowiązek wiary. Tę jego rolę i znaczenie pokazują najwcześniejsze przekazy, zarówno cztery Ewangelie, jak i Dzieje.

Rybak urodzony w Betsaidzie

Według Jana (por. J 1,44) Szymon, przyszły Piotr, miał się urodzić w Betsaidzie, miejscowości nad Jeziorem Tyberiadzkim, która wchodziła w skład tetrarchii Filipa. Filip był trzecim z synów Heroda Wielkiego. Jego braćmi byli Antypas (ten, do którego przyprowadzono Jezusa w czasie procesu) oraz Archelaos. W tamtych czasach Betsaida była granicznym miastem wielu kultur. Miejscowość ta została podniesiona do rangi miasta przez Filipa między 4 a 2 r. przed Chr. Tetrarcha nadał jej nazwę Julia, pod którą nie wspomina jej żadna Ewangelia. Sama miejscowość znajduje się zapewne na wzgórzu „et-Tel”, na wschód od połączenia się wód Jordanu i Jeziora Galilejskiego. Musiała mieć istotne znaczenie, inaczej Filip nie nadałby jej praw miejskich. Betsaida to dosłownie „dom ryb”. O tym, że w okolicy Betsaidy czynił cuda Jezus, zaświadczają ewangeliści: według Marka uzdrowił tu ślepego (por. Mk 8,22–26), według Łukasza rozmnożył tu chleb i ryby (por. Łk 9,10). Święty Mateusz (por. Mt 11,20–21) w ogóle pisze, że w Betsaidzie Jezus dokonał większości swoich cudów, mimo to mieszkańcy się nie nawrócili. Również wyznanie wiary w mesjańskość Jezusa dokonało się w Cezarei Filipowej, trzydzieści kilometrów na północ od Betsaidy. Oprócz bliskiej via Maris przed bramami miasta przebiegała łącząca Wschód z Zachodem droga do Akki (Ptolemaidy) i do syrofenickiego Tyru. „Kto się tu urodził, wchodził w kontakt z Rzymianami i Grekami, Arabami i Syryjczykami, karawanami przybywającymi z krainy żyznego dwurzecza i z kupcami z Egiptu, kupował od nich kosztowne dobra i zaopatrywał ich w wino i ryby, słuchając, jak opowiadają o dalekich krainach i miastach. Piotr, najbardziej znaczący syn Betsaidy, nie był żadnym zaściankowcem, żadnym niewykształconym rybakiem” – pisał niemiecki badacz Michael Hesemann. Historyk uważa, iż „można być niemal pewnym, że pochodzący z Betsaidy uczniowie mówili trzema językami, oprócz potocznego aramejskiego i potrzebnego dla sprawowania kultu hebrajskiego musieli przynajmniej trochę mówić po grecku, który był lingua franca świata helleńskiego”.

Nic nie wskazuje na to, że młody Szymon pochodził z biednego środowiska. W oparciu o przekazy ewangeliczne można wywnioskować, że zarówno w jego przypadku, jak i braci Jana i Jakuba, synów Zebedeusza, chodziło o członków ówczesnej klasy średniej, o przedsiębiorców, których stać było na wynajęcie i opłacanie pracowników najemnych. Rybołówstwo było w czasach Jezusa intratnym przedsięwzięciem, a ryby z Jeziora Galilejskiego ceniono nie tylko w całej Galilei i Judei, lecz także w odległym Rzymie. To, że północna brama Jerozolimy nosiła nazwę „bramy rybnej”, świadczy o regularnych, może nawet codziennych, dostawach ryb do świętego miasta. Nawet rzymski geograf Strabon, zauważa Hesemann, wspomina o tym rozwiniętym przemyśle. W jeziorze łowiono dwadzieścia pięć gatunków ryb – jedną z nich, tilapia galilea, dziś nazywaną „rybą św. Piotra”, polecano w rzymskich książkach kucharskich. Bogactwo ryb łowionych w okolicach Betsaidy należało do przysłowiowych: „Zdarzyło się pewnego razu, że przyszedłem do (Beth)Saidy i podano mi ponad 300 ryb podczas jednego posiłku” – cytowano jeszcze wieki później znanego rabina Symeona ben Gamaliela.

Morze i jezioro

Jezioro Galilejskie, główne źródło utrzymania rybaków z Kafarnaum i Betsaidy, miało w historii różne nazwy. W Starym Testamencie występuje jako morze Kinneret, a nazwa ta pochodzi zapewne od cytry, którą przypomina swoim kształtem. Ewangeliści Mateusz i Marek piszą o Morzu Galilejskim (por. Mt 4,18; 15,29, Mk 1,16; 7,31) lub po prostu morzu (Mk 2, 13). Jan mówi o Jeziorze (Morzu) Tyberiadzkim (J 6,1; 21,1). Łukasz konsekwentnie używa nazw „jezioro” (Łk 8,22) lub „jezioro Genezaret” (Łk 5,1). Te różnice doskonale pokazują inność perspektywy: tylko dla mieszkańców Galilei jezioro mogło być morzem; dla Łukasza, który po pierwsze starał się podchodzić do kwestii historycznych i geograficznych naukowo, a po drugie miał doświadczenie w podróżowaniu po prawdziwym morzu, po Morzu Śródziemnym, duży zbiornik słodkiej wody w Galilei był po prostu jeziorem. Okolice nad jeziorem, gdzie wychowali się zarówno Jezus, jak i Szymon oraz pozostali uczniowie, miały zdaniem starożytnych niezwykłe właściwości naturalne. „[Równina rozciągająca się wzdłuż jeziora – przyp. P.L.] jest tak żyzna, że nie ma rośliny, która by tu nie krzewiła się, a jej mieszkańcy uprawiają wszelkie gatunki. Umiarkowany klimat jest odpowiedni dla różnych rodzajów. Drzewa orzechowe, które wymagają w porównaniu z innymi roślinami większego chłodu, rosną tam w ogromnej ilości, a dalej palmy, które potrzebują gorącego klimatu, oraz drzewa figowe i oliwne, bliższe tym, dla których wskazana jest łagodniejsza aura. Można by rzec, że natura przejawia jakąś szczególną ambicję, żeby na siłę ściągnąć na jedno miejsce przeciwne sobie gatunki albo że jest to jakieś szlachetne współzawodnictwo pór roku, z których każda jakby ubiegała się o tę okolicę” („Wojna żydowska” t. 3, s. 516–518). Jezioro ma dwadzieścia jeden kilometrów długości, w najszerszym miejscu rozciąga się na dwanaście kilometrów i jest głębokie na czterdzieści osiem metrów.

Artykuł został opublikowany w 51/2023 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także