Przypomnijmy, że pod koniec lutego Denis Urubko zdecydował się na samotny atak szczytowy bez porozumienia z kierownikiem. Kiedy to się nie udało, wrócił do bazy, ale musiał ją opuścić. – Mam duże doświadczenie w Himalajach. Wiedziałem, że są niezłe warunki w obozach i moja kondycja była w porządku, dlatego zdecydowałem się ruszyć – powiedziałem.
Na lotnisku w Warszawie pojawił się także ambasador Francji w Polsce, który osobiście podziękował Urubko za zaangażowanie w uratowanie rodaczki.
Czytaj też:
Koniec akcji górskiej na K2. "Priorytetem wyprawy jest bezpieczeństwo uczestników"
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
