Pobicie Niedzielskiego. Jest akt oskarżenia

Pobicie Niedzielskiego. Jest akt oskarżenia

Dodano: 
Były minister zdrowia Adam Niedzielski
Były minister zdrowia Adam Niedzielski Źródło: PAP / Jakub Kaczmarczyk
Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie pobicia byłego ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

Do pobicia Niedzielskiego doszło w sierpniu ubiegłego roku w Siedlcach. Dwaj mężczyźni w momencie ataku byli pijani. Mieli ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Mieszkańcy Siedlec, 39-letni Aleksander B. i 35-letni Rafał G., podczas przesłuchania zapewniali, że niczego nie pamiętają z tamtego zajścia. Zatrzymani przyznali się jednak do postawionych im w prokuraturze zarzutów.

Sprawcy najpierw uciekli, a potem sami zgłosili się na policję. Służby twierdzą, że funkcjonariusze wcześniej ustalili tożsamość napastników i ich miejsca zamieszkania. Według relacji Adama Niedzielskiego, mężczyźni podczas ataku mieli krzyczeć "śmierć zdrajcom ojczyzny".

Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie pobicia byłego ministra zdrowia Adama Niedzielskiego – przekazał prok. Bartłomiej Świderski z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach. Prokuratura oskarżyła ich o dokonanie wspólnie i w porozumieniu pobicia Adama Niedzielskiego, co naraziło go na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Oskarżenie obejmuje też kierowanie wobec b. ministra zdrowia gróźb pozbawienia życia. Śledczy ocenili działanie mężczyzn jako występek chuligański.

Były minister zdrowia pobity. Kulisy ataku na Niedzielskiego

O szczegółach zajścia Niedzielski opowiedział dziennikarzom "Super Expressu". Tłumaczył, że do incydentu doszło, kiedy wychodził ze znajomymi z restauracji. Napastników, których było dwóch, opisał jako "mocno napakowanych, umięśnionych, jeden z nich łysy, wytatuowany".

– Jak zaczęliśmy wychodzić z lokalu, moi koledzy poszli przodem, ja ich przepuściłem w drzwiach, a tych dwóch poszło za nami i praktycznie tuż za drzwiami zatrzymali mnie pytaniem, czy to ja jestem Adam Niedzielski. Odpowiedziałem im, że tak, a ci moi koledzy szli dalej, bo myśleli, że to jest po prostu kwestia tego, że nie wiem, ktoś chce sobie zrobić selfie czy coś. No i oni powiedzieli, czy mogą mnie prosić o autograf – relacjonował.


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: se.pl / PAP
Czytaj także