Była żona Jacka Jaworka przerwała milczenie. "Bezradność systemu"

Była żona Jacka Jaworka przerwała milczenie. "Bezradność systemu"

Dodano: 
Dom w miejscowości Borowce (pow. częstochowski), w którym 10 lipca 2021 r. doszło do zabójstwa trzyosobowej rodziny
Dom w miejscowości Borowce (pow. częstochowski), w którym 10 lipca 2021 r. doszło do zabójstwa trzyosobowej rodziny Źródło: PAP / Waldemar Deska
Była żona Jacka Jaworka zdecydowała się opowiedzieć swoją historię. "System nie rozumie, czym jest nękanie" – stwierdziła.

Była żona Jacka Jaworka opowiedziała Onetowi o wieloletnim nękaniu i bezradności instytucji. "Mój mąż potrafił stworzyć wizerunek człowieka zaradnego i lubianego. Dla obcych bywał uprzejmy, nawet szarmancki. Zajmował się budowlanką i uchodził za świetnego fachowca. Pracował głównie w Częstochowie, u zamożnych ludzi. Polecano go jako profesjonalistę, a przy tym miłą osobę. W domu rządził jednak inaczej: krzykiem, pogardą, kontrolą" – opisała.

Kobieta zdradziła, że mąż uderzył ją raz. Najczęściej stosował poniżanie, krzyk i zastraszanie. Wszczynał awantury, nawet o drobiazgi. Wszystko zależało od jego nastroju. Groził samobójstwem, by manipulować domownikami. "Mówił, że się powiesi, pokazywał drzewa, na których rzekomo chciał to zrobić. Ja wiedziałam, że to szantaż, ale dla dzieci to były straszne słowa" – wyznała.

"System nie rozumie, czym jest nękanie"

Sytuacja eskalowała podczas rozpraw sądowych. Jaworek miał być bardzo agresywny, krzyczeć na psychologa sądowego i obrażać personel. Ostatecznie ograniczono mu prawa rodzicielskie.

W 2020 r. była żona Jaworka odkryła fałszywe konto na Facebooku na swoje nazwisko. Złożyła zawiadomienie do prokuratury. Sprawę umorzono ze względu na "niską szkodliwość czynu". Kobieta przyznała, iż wtedy poczuła, że "system nie rozumie, czym jest nękanie", że "dla instytucji liczą się głównie spektakularne działania, a nie długie, ciche zastraszanie".

Jaworek zakładał również inne fałszywe konta w mediach społecznościowych. Umieszczał na nich m.in. zdjęcia miejsc, w których uczyła się jego córka oraz trenowali synowie. Była żona zaprzeczyła, że Jaworek nie umiał korzystać z internetu. "To bzdura. On potrafił szukać, obserwować i zostawiać ślady swojej obecności" – wskazała.

Po rozwodzie Jaworek nie płacił alimentów, za co został skazany. Mimo że pracował za granicą, oficjalnie nie miał dochodów. Samochody rejestrował na rodzinę.

Była żona wspominała też mediacje w sprawie podziału majątku. Przyznała, że w tamtym momencie najbardziej uderzyła ją "bezradność systemu". Zaznaczyła, że nie otrzymała wsparcia od mediatorów i prawników.

W marcu 2021 r. Jaworek trafił do więzienia na 150 dni za niepłacenie alimentów. Został zwolniony po trzech miesiącach.

Mężczyzna przewoził w bagażniku samochodu wiatrówkę. Wcześniej miał też strzelbę z lunetą. Interesował się bronią i militariami. Zdarzało się, że strzelał na wsi do tarcz. W czerwcu 2021 r. jego była żona poinformowała policję o nękaniu i ostrzegła, że Jaworek posiada broń. Dyżurny odmówił jednak wysłania patrolu. Twierdził, że nie ma do tego podstaw. Tymczasem Jaworek stał pod blokiem byłej żony do późnych godzin nocnych.

Krwawa zbrodnia w Borowcach

Jacek Jaworek zamordował swojego brata Janusza, jego żonę Justynę i ich 17-letniego syna. Do zbrodni doszło w miejscowości Borowce w nocy z 9 na 10 lipca 2021 r. Jaworek ukrywał się w domu swojej ciotki w Dąbrowie Zielonej, gdzie popełnił samobójstwo. Jego ciało odnaleziono dopiero 19 lipca 2024 r.

Czytaj też:
"Zdziwko, co?". Śledczy dotarli do nagrania Jacka Jaworka


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: Onet.pl
Czytaj także