Müller wprost o sytuacji PiS. Padły gorzkie słowa

Müller wprost o sytuacji PiS. Padły gorzkie słowa

Dodano: 
Europoseł PiS Piotr Müller podczas konferencji prasowej w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie
Europoseł PiS Piotr Müller podczas konferencji prasowej w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie Źródło: PAP / Piotr Nowak
Po dwóch latach słabych rządów Donalda Tuska mamy nadal poparcie dużo niższe niż w 2023 roku – zauważył europoseł Prawa i Sprawiedliwości Piotr Müller.

O niełatwej sytuacji Prawa i Sprawiedliwości na półtora roku przed wyborami parlamentarnymi Piotr Müller mówił w programie "Poranny ring" Super Expressu.

Müller: Po 2 latach słabych rządów Tuska mamy dużo niższe poparcie niż w 2023

Eurodeputowany przyznał, że jest to "niekomfortowa" sytuacja. Zwrócił uwagę, że po dwóch latach słabych rządów Donalda Tuska jego ugrupowanie ma dużo niższe poparcie niż miało w 2023 roku, a więc w chwili utraty władzy.

– Dzisiaj myślę, że niejeden polityk PiS w ciemno wziąłby wynik z 2023 roku i uznał to za olbrzymi sukces, z około 35 proc. poparcia – powiedział. Zdaniem polityka, jest to znak, że skoro przez ten czas poparcie spadło, Prawo i Sprawiedliwość powinno skorygować swoją politykę.

W programie poruszono też temat medialnych spekulacji o planowanym odejściu z partii byłego premiera Mateusza Morawieckiego i jego stronników. – Jestem głęboko przekonany, że pozostajemy w Prawie i Sprawiedliwości. To jest nasza partia – podkreślił Müller. Zapewnił jednocześnie, że dobrze się czuje w tej partii. – Natomiast nie zmienia to faktu, że też w ramach naszej partii chcę walczyć o taki układ programowy, tego typu kierunek, który po pierwsze jest zgodny z moimi poglądami, na ile to możliwe, bo zawsze każdy polityk by sobie tego życzył, a drugie – w takim kierunku, który nam zwiększy poparcie – wyjaśnił.

Trudny czas dla PiS. Co dalej z Morawieckim? "Czuje się upokarzany w partii"

Ostatnie tygodnie to ciężki okres dla Prawa i Sprawiedliwości. Partia systematycznie traci poparcie na rzecz Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Na domiar złego ugrupowanie zmaga się także z konfliktem wewnętrznym między frakcjami Mateusza Morawieckiego oraz politykami skupionymi wokół m.in. Jacka Sasina i Patryka Jakiego. Przed kilkoma dniami pojawiły się nawet doniesienia, że były premier planuje odejść z partii. Temat ten stał się przedmiotem dyskusji dziennikarzy w mediach społecznościowych. Głos zabrały Joanna Miziołek z Polsat News i Kamila Baranowska z Interii.

"Według moich informacji Mateusz Morawiecki czuje się upokarzany w partii. I choć nikt nie zakładał jeszcze pół roku temu, że może wyjść z PiS, to w przypadku nominacji na kandydata na premiera Bocheńskiego, albo Czarnka, Morawiecki nie wytrzyma. Jak mówi mój informator, wtedy partia Mateusza ma 5 proc., a PiS 20 proc." – napisała na platformie X Miziołek.

Z kolei Baranowska podkreśliła, że na wypchnięcie Morawieckiego z partii ewidentnie gra frakcja jego przeciwników. To dla nich, jak oceniła, wymarzony scenariusz. Dziennikarka stwierdziła jednak, że jeśli były premier rzeczywiście dla się wypchnąć z partii, to przegra.

"Nie ma miejsca na kolejny byt po prawej stronie i dojdą zarzuty o rozbijanie prawicy. W 2027 wyląduje pod progiem i tyle" – wskazała.

Czytaj też:
"Historyczny moment". Prezydent powiedział "nie" Kaczyńskiemu
Czytaj też:
"To jest zdrada". Żurek osobiście interweniował w głośnej sprawie
Czytaj też:
"Żebyście się nie zdziwili". Obajtek o sprawie Morawieckiego

Źródło: se.pl
Czytaj także